Godzina jazdy z plaży w Los Cristianos do kaldery pod Teide wystarcza, żeby za oknem zmieniła się cała roślinność. Najpierw szare krzewy i kolumny wilczomleczy na kamienistych zboczach, potem sosny, a na koniec niskie, zaokrąglone zarośla, nad którymi nie rośnie już żadne drzewo. Każde z tych pięter ma swoje rośliny, swoje miejsca i swój miesiąc, w którym warto tam pojechać, a tekst prowadzi przez nie od wybrzeża w górę.
Kolejność pięter wynika z tego, ile wody dostaje dane zbocze. O tym, jak pasat i pas chmur dzielą wyspę na suchą i mokrą stronę, opowiada artykuł Pogoda na Teneryfie - jedna wyspa, kilka klimatów. Tutaj liczy się skutek, który widać gołym okiem.
Mapa zbiera miejsca, w których poszczególne piętra najłatwiej zobaczyć z bliska, od wybrzeża południa po kalderę.
Na południowym wybrzeżu, z daleka, zbocza wyglądają na puste. Z bliska okazuje się, że rośnie na nich sporo, tylko nic, co marnowałoby wodę. Szare krzewy przez większą część roku stoją niemal bez liści, a między nimi wyrastają kępy grubych, kanciastych kolumn, podobnych do kaktusów.
Te kolumny to cardón, wilczomlecz kanaryjski (Euphorbia canariensis), endemit Wysp Kanaryjskich. Z kaktusem łączy go tylko wygląd, bo to zupełnie inna rodzina roślin. Pojedyncza kępa potrafi przerosnąć człowieka i latami rozrastać się na boki, a jej wnętrze daje schronienie innym roślinom i zwierzętom. Cardón nie trzyma się samego brzegu, więc spotyka się go także wyżej, na szlakach w głębi wyspy.
Najważniejsza praktyczna informacja dotyczy soku. Uszkodzona łodyga wydziela biały, lepki lateks, silnie żrący i trujący, groźny szczególnie dla oczu. Guanczowie wlewali go do skalnych basenów przy brzegu, żeby ogłuszyć ryby. Na szlaku wystarczy pamiętać, żeby niczego z tej rośliny nie zrywać i nie przecierać potem oczu ręką.
Wiosną i latem na szczytach pędów pojawiają się drobne, czerwonawe kwiaty, a po nich owoce zebrane w gęste kępki. Ta kępa rosła nad Santiago del Teide, na wysokości ponad ośmiuset metrów, i w kwietniu wyglądała, jakby ktoś obsypał ją koralikami.
Na tych samych zboczach rośnie jego krewniak, tabaiba roja (Euphorbia atropurpurea). To endemit Teneryfy, spotykany tylko na południowych i zachodnich stokach wyspy, mniej więcej od trzystu do tysiąca dwustu metrów. Liście ma zebrane w rozety na końcach pędów, a zimą wypuszcza ciemnopurpurowe kwiatostany, od których wzięła swoją łacińską nazwę.
Suche wybrzeże potrafi też zmienić kolor. Na kamienistym brzegu między Tajao a Abades drobne sukulenty tworzą płaty intensywnej czerwieni, widoczne z daleka na tle czarnych kamieni.
Wybrzeże południa najlepiej poznać pieszo, rano albo pod wieczór, bo w środku dnia nie ma tu skrawka cienia. Wpisy poniżej prowadzą przez zbocza Guazy, rezerwat przy latarni Punta de Rasca i nadmorski szlak we wschodniej części południa.
Nad suchym wybrzeżem, zanim zaczyna się las, rósł kiedyś pas ciepłolubnych drzew. Tworzyły go smocze drzewa, palmy kanaryjskie, dzikie oliwki i kanaryjskie jałowce. Na północy wyspy zaczynał się nisko, kilkaset metrów niżej niż na suchym południu.
Ten pas miał pecha. Łagodny klimat i dostępne zbocza, które mu sprzyjały, ściągnęły tu rolników i osadników, więc to on pierwszy ustąpił polom, wsiom i drogom. W masywie Teno, według Cabildo, czyli samorządu wyspy, przetrwały z niego tylko niewielkie skrawki na urwiskach, a w całym parku wiejskim zostało prawdopodobnie tylko jedno dzikie smocze drzewo. Na całej wyspie drago w stanie dzikim praktycznie zniknęło.
Dlatego smocze drzewo ogląda się dziś głównie w ogrodach, na placach i przy ulicach. Najsłynniejszy egzemplarz stoi w Icod de los Vinos i nazywany jest tysiącletnim, choć badacze szacują jego wiek na kilkaset lat. Drago nie tworzy słojów, więc nie da się go policzyć jak zwykłego drzewa. Historię drzewa i miasta opisuje artykuł Icod de los Vinos - miasto smoczego drzewa i wina.
Drago nie trzeba jednak szukać tylko w Icod. Dwa okazałe drzewa rosną przy zwykłej ulicy w Santa Úrsula, między palmami i bugenwillą.
Rozgałęziony pień ze sztywnymi pióropuszami liści na końcach gałęzi trudno pomylić z czymkolwiek innym, więc po pierwszym spotkaniu łatwo zauważa się kolejne, w ogrodach i przy drogach północy. Wizytę w parku z najsłynniejszym z nich opisuje wpis poniżej.
W lesie laurowym Anagi pierwsze, co się zauważa, to wilgoć. Mech pokrywa kamienne murki, z gałęzi zwisają porosty, a w pochmurny dzień chmura wchodzi między pnie tak nisko, że ścieżka znika kilkadziesiąt metrów dalej.
Las laurowy porasta północne i północno-wschodnie zbocza, mniej więcej od sześciuset do tysiąca dwustu metrów, czyli tam, gdzie pasat najczęściej zostawia chmury. To las reliktowy, pozostałość roślinności sprzed milionów lat. Najlepiej zachował się w Anadze i w Monte del Agua w masywie Teno. Dlaczego to właśnie w Anadze przetrwało go tak dużo, wyjaśnia artykuł Anaga - Teneryfa, która pamięta więcej niż reszta wyspy.
Las w Teno jest cichszy i rzadziej odwiedzany niż Anaga, a porosty zwisają w nim z gałęzi tak samo gęsto.
Wiosną w prześwitach tego lasu pojawia się pomarańczowa naparstnica kanaryjska (Isoplexis canariensis), krzew z wysokim kłosem rurkowatych kwiatów. Rośnie tylko na Teneryfie, La Gomerze i La Palmie i najłatwiej spotkać ją na skrajach ścieżek, gdzie do runa dociera więcej światła.
Najciekawiej jest w lesie laurowym wtedy, kiedy pogoda wydaje się najgorsza, bo dopiero w chmurze widać, czym ten las żyje. Galeria zbiera Anagę w kilku takich stanach.
Z czterech wpisów poniżej trzy prowadzą przez Teno. Pętla z Las Portelas i trasa z Erjos przechodzą przez Monte del Agua, przy czym ta druga wychodzi z lasu laurowego aż w sosnowy. Naparstnice z galerii wyżej rosły przy szlaku z El Palmar do Teno Alto, a las na grzbiecie Anagi pokazuje wpis o Bosque de los Enigmas.
Wyżej, mniej więcej od tysiąca dwustu do dwóch tysięcy metrów, las laurowy ustępuje sośnie kanaryjskiej (Pinus canariensis). To endemit Kanarów i drzewo, które najczęściej widać z okna samochodu w drodze na Teide. Ma długie, zwisające igły i korę, która z wiekiem pęka na grube, rdzawe płyty.
Ta kora ma nawet kilka centymetrów grubości i chroni wnętrze pnia przed ogniem. Po pożarze sosna kanaryjska potrafi wypuścić nowe pędy wprost z osmalonego pnia, ze śpiących pąków ukrytych pod korą, co wśród sosen zdarza się bardzo rzadko. Pierwsze zielone kępki pojawiają się około pół roku po pożarze, a pień obrośnięty nimi na całej długości wygląda jak miotła albo cyprys. Po wielkim pożarze z sierpnia 2023 roku taki widok jest na wyspie częsty.
Sosnowy las na grzbiecie wyspy robi też coś, czego się po nim nie oczekuje. Mgłę kojarzy się z lasem laurowym Anagi. Według Consejo Insular de Aguas, wyspiarskiego urzędu do spraw wody, najwięcej wody z chmur wyłapuje jednak gęsty las sosnowy na szczycie grzbietu środkowego.
Na pogorzeliskach od lutego do czerwca kwitnie jeszcze jedna roślina tego piętra. To czystek (Cistus symphytifolius), krzew o dużych różowych kwiatach, endemit Teneryfy i La Palmy. Po pożarze wschodzi masowo z nasion, więc spalone zbocza, na których jeszcze stoją martwe pnie, potrafią na wiosnę zrobić się różowe.
Wiosną w tym samym lesie kwitnie tajinaste azul, czyli żmijowiec niebieski (Echium virescens). To endemit Teneryfy, gęsty krzew z wieloma kłosami drobnych kwiatów, które bywają bladoróżowe, jasnoniebieskie albo intensywnie niebieskie. Jego najsłynniejszego krewnego, czerwonego żmijowca rubinowego, spotyka się dopiero wyżej.
Sosnowe szlaki prowadzą zarówno przez stary las na lawach Chinyero, jak i przez pogorzeliska grzbietu nad La Esperanzą, gdzie widać, jak las się odbudowuje.
Powyżej dwóch tysięcy metrów, w kalderze Las Cañadas, drzewa się kończą. Zostają krzewy, niskie i zaokrąglone, rozstawione na żwirze i lawie w odstępach, jakby ktoś je posadził. Najwięcej jest retamy Teide o białych, mocno pachnących kwiatach i żółto kwitnącego krzewu codeso. To one dają kalderze kolor wiosną.
Później, od końca wiosny do końca lata, pojawia się róż. To rosalillo de cumbre (Pterocephalus lasiospermus), niski krzew rosnący tylko na Teneryfie, w kalderze i w najwyższej części lasu sosnowego. Kwitnie później niż większość roślin wokół. Bladoróżowe, pierzaste główki kwiatów na długich szypułkach tworzą kopuły, które zakrywają wulkaniczny żwir.
Najsłynniejsza roślina parku to żmijowiec rubinowy (Echium wildpretii), po hiszpańsku tajinaste rojo. Nazwą tajinaste określa się na wyspie cały rodzaj żmijowców, a kolor kwiatów zależy od gatunku, nie od wieku rośliny. Rubinowy najpierw rośnie jako srebrzysta rozeta wąskich liści przy ziemi. W drugim albo trzecim roku raz wypuszcza czerwoną wieżę kwiatów wysokości do trzech metrów i po wydaniu nasion obumiera. Rośnie tylko na Teneryfie i La Palmie, a każda wyspa ma swój podgatunek.
Żmijowca nie trzeba szukać wyłącznie w kalderze. Rośnie także w górnej części lasu sosnowego nad Vilaflor, na szlaku PR-TF 72, gdzie oba te kwiatostany sfotografowano tego samego dnia. Pierwszy rósł na wysokości ponad tysiąca dziewięciuset metrów, drugi ponad tysiąca sześciuset. Wokół drugiego leżą srebrzyste rozety, z jakich wyrastają takie wieże.
Jak kończy się to życie, najłatwiej zobaczyć w ogrodzie botanicznym przy centrum dla zwiedzających El Portillo, na północnym skraju kaldery. Ogród zbiera rośliny wysokogórskie, także te, których trudno wypatrzyć przy zwykłych szlakach parku. Pod koniec lata stoją w nim brązowe, wyschnięte wieże żmijowca, które swoje już przekwitły, a u ich stóp rosną rozety czekające na swój rok.
Ponad trzema tysiącami metrów, na stożku samego Teide, zarośla się kończą i zostaje głównie kamień. To najwyższe piętro roślinności na Kanarach i nie ma go na żadnej innej wyspie. Między głazami trzymają się pojedyncze kępy rośliny zwanej margarita del Teide (Argyranthemum tenerifae). To endemit Teneryfy, który razem z fiołkiem Teide dochodzi niemal pod krater. Kwitnie od wiosny do końca lata, więc białe kopułki kwiatów można zobaczyć jeszcze w sierpniu, przy ścieżkach w pobliżu górnej stacji kolejki.
W parku narodowym nie wolno zbierać roślin, a rozety żmijowca łatwo rozdeptać, zanim się je zauważy. O samym wulkanie, kalderze i drogach przez park opowiada artykuł El Teide - dach Teneryfy, a galeria parku pokazuje, jak zmienia się roślinność tej wysokości między porami roku.
Kalderę i górną część lasu nad Vilaflor najlepiej przejść pieszo. Trasy poniżej prowadzą przez park i przez sosnowe stoki, na których żmijowiec schodzi poniżej jego granicy.
Na wybrzeżu pory roku różnią się o kilka stopni, ale rośliny je odróżniają. Sezon otwierają migdałowce pod Santiago del Teide. Kwitną od końca stycznia do połowy marca, najobficiej w lutym.
Daty kwitnienia zależą od przebiegu zimy, a nie od kalendarza. W chłodniejszy rok pełnia migdałowców przesuwa się z lutego na marzec, tak jak w 2025 roku. Przed wyjazdem warto sprawdzić świeże zdjęcia z danego szlaku.
Migdałowce nie są dzikie. To uprawa górnej części gminy Santiago del Teide, prowadzona między polami lawy obok figowców. Szlak kwitnących migdałowców prowadzi pętlą wokół miasteczka, a obok drzew rosną opuncje, które też nie są stąd. Przywieziono je z Ameryki, a w XIX wieku sadzono masowo pod hodowlę koszenili, czyli owada dającego czerwony barwnik. Część gatunków opuncji figuruje dziś w hiszpańskim katalogu obcych gatunków inwazyjnych.
Zimą na południowych i zachodnich zboczach zaczyna kwitnąć tabaiba roja. Od lutego do czerwca różowieją pogorzeliska z czystkiem w lesie sosnowym, gdzie wiosną kwitnie też żmijowiec niebieski. Od kwietnia do czerwca w wilgotnym lesie laurowym kwitnie naparstnica. Szczytem sezonu w górach są maj i czerwiec, kiedy w kalderze i nad Vilaflor stoją czerwone wieże żmijowca rubinowego. Do końca lata na żwirze pod Pico Viejo zostają różowe kopuły rosalillo de cumbre. Najdłużej, od wiosny do końca lata, kwitnie margarita del Teide na stożku wulkanu. Cardón na wybrzeżu kwitnie wiosną i latem, bez jednego wyraźnego szczytu.
Szlak migdałowców został opisany w trzech kolejnych latach, więc wpisy pokazują, jak różnie mogą wyglądać te same drzewa w podobnym terminie.
Najwięcej kwiatów turysta widzi w kurortach, na balkonach i przy hotelowych basenach. Hibiskusy, fioletowe i różowe bugenwille, storczyki w doniczkach. Większość z nich to rośliny ozdobne sprowadzone z daleka. Bugenwilla na przykład pochodzi z lasów Ameryki Południowej.
Ta tradycja jest na wyspie stara. W 1788 roku król Karol III nakazał założyć w Puerto de la Cruz ogród aklimatyzacyjny. Rośliny z tropików, zbierane w hiszpańskich koloniach, miały się w nim przyzwyczaić do nowego klimatu, zanim trafią na Półwysep. Dziś to Jardín Botánico, drugi najstarszy z działających ogrodów botanicznych Hiszpanii, po madryckim, z drzewami, z których gałęzi zwisają kurtyny korzeni powietrznych.
Obok siebie te dwa światy najłatwiej porównać w galerii kwiatów zebranych na całej wyspie. Między hibiskusami i storczykami są w niej żmijowiec rubinowy i naparstnica kanaryjska, a różnicę widać od razu.
W Santa Cruz kolekcję roślin z całego świata posadzono na terenie dawnego miejskiego wysypiska. Ogród specjalizuje się w palmach, a jego wizytę opisuje wpis poniżej.
Bugenwillę zobaczy się przy hotelu w każdym miesiącu wyjazdu. Żmijowiec rubinowy kwitnie raz w życiu i rośnie tylko na dwóch wyspach świata. Po rośliny, które są tylko stąd, trzeba wybrać nie tylko miejsce, ale i miesiąc.