Migdałowce kwitną w okolicach Santiago del Teide co roku między styczniem a marcem, a najwięcej kwiatów pojawia się zwykle w lutym. Wokół miasteczka biegnie kilka wariantów szlaku SL-TF 60. Ten opisuje najdłuższy z nich - pętlę, która poza sadami i polami law sięga aż do garncarskiej wioski Arguayo. Krótszy wariant tej samej okolicy pokazano w edycji z 2025 roku, a w 2026 roku trasę uchwycono w pełni lutowego rozkwitu.
Sady tuż za Santiago del Teide
Pętla zaczyna się w Santiago del Teide, które od lat pełni rolę nieformalnej stolicy pieszych wędrówek w tej części wyspy. Stąd rozchodzi się siatka oznakowanych ścieżek, a właściwy szlak odbija od głównej drogi przy drewnianym słupku z biało-żółtymi znakami.

Pierwsze migdałowce stoją tuż za zabudową. W zależności od terminu wędrówki ich kwiaty bywają białe albo różowe, a obok nich rosną opuncje i inne rośliny przywykłe do suchego, kamienistego gruntu.

Im dalej, tym drzew przybywa. W pogodny poranek korony obsypane kwiatami odcinają się od głębokiego błękitu nieba.

Teide ponad kwitnącymi drzewami
Przy Montaña Bilma horyzont na wschodzie się otwiera. Ponad rdzawą, wulkaniczną równiną wyrastają dwa ośnieżone szczyty - El Teide (3715 m n.p.m.) i Pico Viejo (3135 m n.p.m.).

To także odcinek, na którym migdałowców jest najwięcej. Pojedyncze drzewa rozpierają się na gołej ziemi, a ich różowe korony widać z daleka.

El Calvario i pamięć o erupcji Chinyero
Mniej więcej w połowie drogi szlak dochodzi do białej kapliczki El Calvario de los Baldíos - jednego z niewielu miejsc, gdzie trasa styka się z drogą, tą prowadzącą z Valle de Arriba. Z kapliczką wiąże się pamięć o erupcji wulkanu Chinyero z 1909 roku, gdy lawa zatrzymała się tuż przed Santiago del Teide. Tę historię szerzej opisano w edycji z 2025 roku.

Przez pola zastygłej lawy
Za kapliczką sady ustępują surowemu krajobrazowi. Szlak wkracza na pola zastygłej lawy, gdzie z czarnej skały sterczą pojedyncze formacje, a w tle znów rysuje się stożek El Teide.

Ku zachodowi otwiera się szeroki widok. Nad polem law i grzbietami masywu Teno, ponad morzem chmur, majaczy wyspa La Gomera.

Migdałowce wracają tam, gdzie znów pojawia się ziemia i zieleń. Pojedyncze kwitnące drzewa rosną wśród zarośli, a w tle wyrastają spiczaste szczyty i pierwsze sosny kanaryjskie.

Dalej trasa wchodzi w pas sosnowego lasu, który porasta dawne potoki lawy. Ciemne bloki skały mieszają się z zielenią drzew, a nad nimi raz po raz pojawia się Teide.

Arguayo, wioska garncarzy
Najdłuższy wariant pętli schodzi na południe, do Arguayo - niewielkiej wioski o guanczańskim rodowodzie, rozłożonej na zboczu nad oceanem. W dole znów widać La Gomerę, a wśród zabudowy rosną sosny kanaryjskie.

Arguayo słynie z tradycyjnej ceramiki, którą wyrabiały tu głównie kobiety, według dawnych, guanczańskich form. Dziś rzemiosło podtrzymuje Centro Alfarero y Museo Etnográfico Cha Domitila. Ślad wiejskiego rzemiosła widać też przy samej drodze, gdzie stoi zabytkowa drewniana prasa.

Powrót do Santiago del Teide
Z Arguayo szlak zawraca na północny zachód i zaczyna się wznosić z powrotem ku Santiago del Teide. W dole wije się TF-82, stara droga z Tamaimo, a wokół niej zabudowa rozsiana po zboczach doliny. Sam szlak biegnie tu nad autostradą TF-1, ukrytą w liczącym kilometr Túnel El Bicho.

Ostatni odcinek prowadzi wśród niskich zarośli i pól law, z charakterystycznymi, spiczastymi szczytami nad drogą. Wkrótce potem pętla domyka się w punkcie startu.

Przygotowanie i dojazd
Pętla zaczyna się i kończy w Santiago del Teide, dokąd można dojechać samochodem albo autobusem TITSA. Trasa jest dobrze oznakowana jako SL-TF 60 i nie wymaga pozwoleń. To dłuższy wariant niż w kolejnych latach, więc warto zarezerwować na niego więcej czasu, a po drodze rozważyć postój w Arguayo.
Pogoda bywa kapryśna: w słoneczny zimowy dzień jest ciepło, ale na otwartej przestrzeni mocno wieje, a znad północy potrafią nasunąć się chmury i deszcz. Warto zabrać dobre buty, wodę, coś do jedzenia i kurtkę chroniącą od wiatru. O termin trudno z góry - migdałowce kwitną najpełniej zwykle w lutym, w chłodniejsze lata dopiero w marcu, więc przed wyjazdem dobrze sprawdzić najnowsze relacje z trasy.
Najdłuższy wariant szlaku dokłada do zimowego spektaklu migdałowców i pól law to, czego nie ma na krótszej pętli: zejście do Arguayo, wioski, w której wciąż lepi się gliniane naczynia jak przed wiekami. Wędrówka pokazuje dzięki temu nie tylko przyrodę, ale i ślad ludzi gospodarujących na tej wulkanicznej ziemi.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










