Trzy kolory układają się tu czasem w jeden kadr: różowe kwiaty migdałowców na pierwszym planie, czarne pole zastygłej lawy w środku i biały, ośnieżony stożek El Teide na horyzoncie. Szlak SL-TF 60 wokół Santiago del Teide pokazuje je obok siebie tylko przez kilka tygodni w roku, gdy migdałowce kwitną, a na szczycie wciąż leży śnieg.
To trasa, na którą warto wracać co roku. Opisano ją już po dłuższej pętli w Szlaku kwitnących migdałowców 2024 i po krótszym wariancie w edycji z 2025 roku. Każda zima wygląda jednak inaczej. W 2025 chłodniejsze miesiące opóźniły kwitnienie aż do marca, a w 2026 migdałowce wróciły do swojego klasycznego rytmu i w połowie lutego stały w pełnym rozkwicie.
Wszystko zaczyna się na lawie
Pętla rozpoczyna się w Santiago del Teide, miasteczku, z którego rozchodzi się kilka oznakowanych szlaków pieszych. Już pierwsze metry pokazują, na czym wyrosła ta okolica. Ścieżka wije się między blokami zastygłej lawy, na których czepiają się zielone rozetki sukulentów, a w głębi widać grzbiet prowadzący ku Masca.

Krajobraz jest tu jeszcze surowy. Zielone kępy roślin przebijają się przez czarną skałę, a między nimi błyska pierwsze różowe drzewo. Dopiero dalej proporcje się odwracają i to kwiaty zaczynają nadawać ton.
Sady nad morzem chmur
Pierwsze migdałowce stoją przy samej ścieżce. Kwiaty bywają niemal białe albo nasycone różem, w zależności od odmiany i tego, jak dawno drzewo zakwitło. Za nimi, nad grzbietem masywu Teno, często wisi morze chmur, które pasaty wpychają na północne zbocza wyspy.

Im wyżej, tym drzew jest więcej. Rosną pojedynczo i grupami, na dawnych tarasach uprawnych, które ludzie wydarli kamienistej ziemi. W pogodny poranek korony odcinają się od głębokiego błękitu nieba tak wyraźnie, że trudno oderwać wzrok.

Biały szczyt nad różowymi sadami
W okolicach Montaña Bilma ścieżka otwiera się na wschód i wtedy pojawia się trzeci kolor. Nad czerwonawą, wulkaniczną ziemią wyrastają ośnieżone wierzchołki El Teide (3715 m n.p.m.) i sąsiedniego Pico Viejo (3135 m n.p.m.). To moment, w którym widać, jak blisko siebie leżą na tej trasie zima i wiosna.

Z bliska kwiaty migdałowca pokazują całą swoją zmienność. Płatki rozjaśniają się ku brzegom, a środek bywa ciemnoróżowy albo wręcz karminowy, z pękiem pręcików pośrodku.

Warto przystanąć i przyjrzeć się drzewom z bliska. Niektóre wypuszczają już pierwsze zielone liście.
Kapliczka, przed którą zatrzymała się lawa
Mniej więcej w połowie pętli, na wysokości około 1200 m, stoi biała kapliczka El Calvario de los Baldíos. To popularne miejsce odpoczynku i jedno z niewielu, gdzie szlak styka się z drogą prowadzącą z Valle de Arriba. Z tym miejscem wiąże się historia, której ślad za chwilę widać na trasie wprost pod nogami. Jesienią 1909 roku lawa z wulkanu Chinyero zatrzymała się tuż przed Santiago del Teide - na tyle blisko, że mieszkańcy zdążyli wynieść figurę Chrystusa, Santísimo Cristo del Valle, i modlić się o ocalenie domów. Erupcja trwała od 18 do 28 listopada, a pamięć o niej niesie do dziś coroczna procesja. Pełniej opisano ją w edycji z 2025 roku.

Od kapliczki szlak prowadzi przez najgęstsze sady na całej trasie.
Najgęstsze sady na trasie
To tutaj migdałowce rosną najobficiej. Stoją na trawie i wprost na zwietrzałej lawie, a wiosną ich korony tworzą zwartą, różową ścianę po obu stronach ścieżki.

W tej części trasy najlepiej po prostu zwolnić i pozwolić, by drzewa przejęły rolę przewodnika. Każde wygląda inaczej, a najstarsze rozpierają się na kilka metrów wszerz.
Czarne pole ostatniej erupcji
Za ostatnimi drzewami sady się urywają, a zaczyna się malpaís, czyli pole surowej, niemal pozbawionej roślin lawy. To skraj rezerwatu przyrody Chinyero, gdzie w 1909 roku doszło do ostatniej jak dotąd erupcji na Teneryfie. Czerń zastygłej skały, zieleń zalesionego stożka i biel śniegu na Teide układają się tu w widok, którego nie da się zobaczyć w innej porze roku.

Lawa leży tu jak zatrzymana w pół ruchu. W zagłębieniach próbują się zakorzenić pojedyncze krzewy, ale po ponad stu latach większość pola wciąż jest naga i czarna.

Przez ten odcinek szlak prowadzą skromne drewniane słupki z biało-żółtymi oznaczeniami. Pod nogami chrzęści drobna lawa, a wzrok co chwilę wędruje ku ośnieżonym szczytom na horyzoncie.

Droga powrotna
Za polem lawy pętla zawraca na zachód i zaczyna łagodnie opadać. W dole pojawia się zabudowa i zielone zbocza zachodniej części wyspy, a droga z czarnej skały zmienia się w utwardzony, rdzawy trakt.

Szlak obchodzi stożek Montaña Bilma, wygasły wulkan, który jest osią całej pętli. U jego stóp rząd słupków prowadzi przez pole drobnego, ciemnego żwiru wulkanicznego, gdzie roślinność dopiero się odradza.

Ostatnie metry to już zupełnie inny świat niż surowy początek. Trawa jest soczyście zielona, między kamieniami kwitną drobne białe kwiaty, a ścieżka biegnie wąskim korytem między murkami z lawy. W tle znów rysuje się masyw Teno i to on żegna wracających do Santiago del Teide.

Przygotowanie i dojazd
Pętla zaczyna się i kończy w Santiago del Teide, dokąd najłatwiej dotrzeć samochodem i zostawić go przy głównej drodze, albo autobusem TITSA. Trasa jest dobrze oznakowana jako SL-TF 60, choć na rozstajach drogowskazy podają też numery PR, z którymi szlak biegnie wspólnie - trzon pętli z PR-TF 43.3, a odgałęzienie do Las Manchas z PR-TF 65. Trasa nie wymaga pozwoleń, ale jej fragment przecina chroniony rezerwat Chinyero, więc warto trzymać się wytyczonej ścieżki.
Choć zimą bywa ciepło i słonecznie, na otwartym terenie potrafi mocno wiać, a od północy nadciągają chmury i deszcz. Dobre buty, woda, przekąski i kurtka przeciwwiatrowa to minimum, które się tu przydaje. Najlepszy czas na wędrówkę to pełnia kwitnienia migdałowców. Najczęściej wypada w lutym, a w chłodniejsze lata przesuwa się na marzec. Termin potrafi się wahać co roku, dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne relacje z trasy.
Migdałowce zakwitają i przekwitają w kilka tygodni, lawa Chinyero leży tu od ponad stu lat, a śnieg na Teide topnieje wraz z nadejściem wiosny. Spotkanie tych trzech rytmów w jednym kadrze trwa krótko i właśnie dlatego co roku warto wrócić tu w lutym.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










