Na południu Teneryfy łatwo przyzwyczaić się do widoków kurortów, a ta pętla zaczyna się dokładnie tam, gdzie zabudowa nagle się urywa. Kilka minut po wyjściu z Palm-Mar zostają już tylko lawa, niskie krzewy i szeroki horyzont. To spacer, w którym bardziej od wysokości liczy się kontakt z oceanem i surowym krajobrazem południowego cypla wyspy.
Trasa prowadzi przez Reserva Natural Especial del Malpaís de la Rasca, chroniony obszar o powierzchni 315,4 ha. W zastygłym polu lawy zachowały się także ślady obecności Guanczów. Z Punta de Rasca wiąże się również późna legenda o dawnych rytuałach, spisana w XIX wieku przez Juana Bethencourta Alfonso. Bezpieczniej traktować ją jako przekaz tradycji niż pewny fakt archeologiczny.
Palm-Mar i początek pętli
Palm-Mar ma charakter osobnego osiedla na końcu ślepej drogi. Z jednej strony zamyka ją Montaña de Guaza, z drugiej Malpaís de la Rasca, więc granica między domami a pustym terenem jest bardzo wyraźna. Pętla zaczyna się przy zachodnim skraju miejscowości i od początku trzyma się blisko brzegu.

Na pierwszym odcinku warto odwrócić się za siebie. Pierwszy plan wypełnia rumowisko brunatnej lawy, a za otwartą zatoką, kilka kilometrów dalej, bieleje zabudowa Los Cristianos. Z prawej strony widok zamyka jasny klif pod Montaña de Guaza.
Nadbrzeżna ścieżka jest szeroka i czytelna, ale nie ma tu charakteru oficjalnie oznakowanego szlaku z numerem. To raczej popularna pętla wydeptana przez spacerowiczów i biegaczy. Nastrojem przypomina dłuższe przejście z Palm-Mar do Los Cristianos, tylko jest bardziej odsłonięta i surowsza.
W stronę Punta Rasca
Zachodnia część pętli jest najbliżej oceanu. Ścieżka raz biegnie po ubitej ziemi, raz po kamieniach, ale przez długi czas nie oddala się od linii brzegu. Przy dobrej widoczności na horyzoncie pojawia się La Gomera, niska i ciemna, bardziej zarysowana niż na pocztówkowych ujęciach z plaż południa.

To właśnie ten odcinek najlepiej pokazuje, czym jest lawowe pustkowie. Nie ma tu zielonego tła ani cienia wysokich drzew, tylko pofałdowana lawa, niskie rośliny odporne na wiatr i sól oraz zatoczki wyżłobione przez fale. Po deszczu teren potrafi wyglądać mniej sucho, ale nawet wtedy nie traci pustynnego charakteru.
Przy trasie co chwilę otwierają się małe lawowe niecki i skalne progi schodzące do wody. Ścieżka mija je z boku, ale to one nadają temu fragmentowi rytm.

Latarnia na końcu cypla
Na południowym cyplu stoi główny punkt tej pętli - Faro de Punta de Rasca, najdalej na południe wysunięta spośród latarni morskich wyspy. Światło zapalono tu po raz pierwszy w 1899 roku. Wieża, którą widać dzisiaj, stanęła dopiero w 1978 roku, ma 32 metry, a jej światło pali się 51 metrów nad poziomem morza. Pod tę samą latarnię dochodzi dłuższa, liniowa trasa z Palm-Mar do El Fraile, która idzie stąd dalej na wschód.

Wokół latarni krajobraz robi się jeszcze bardziej oszczędny. Jasne skały wygładzone przez wiatr i wodę leżą obok czarnych bloków lawy, a budynki techniczne stoją samotnie nad oceanem. To miejsce wyraźnie zamyka nadmorski etap pętli i odcina go od powrotu przez środek rezerwatu.
Powrót pod Montaña Grande
Po minięciu latarni trasa odbija od brzegu i skręca w głąb lądu. W krajobrazie od razu zaczyna dominować Montaña Grande, stożek o wysokości około 150 m n.p.m., najwyraźniejszy punkt tej części rezerwatu. Tę samą nazwę nosi wzniesienie w rezerwacie Malpaís de Güímar po wschodniej stronie wyspy, o ponad 120 metrów wyższe. Pętla nie zdobywa szczytu, tylko obchodzi go szerokim łukiem przez pole niskich krzewów i czerwonawą ziemię.

Ten fragment jest spokojniejszy niż część nad oceanem. Znika szum fal przy samych stopach, a większą rolę zaczyna grać sama rzeźba terenu - łagodne wyniesienia, suche murki i szerokie połacie zastygłej lawy. Dopiero stąd dobrze widać, że rezerwat nie jest jedną płaską równią, tylko układem kilku stożków i spływów lawowych.
Palm-Mar z drugiej strony
Na północnym odcinku pętla łagodnie opada ku Palm-Mar. Zabudowa wraca dopiero na końcu i pojawia się nagle, jak kolorowa wyspa pośrodku rdzawej ziemi i szarego krzewu. Z tej strony najczytelniej widać, dlaczego miejscowość sprawia wrażenie osobnej enklawy wciśniętej między chroniony brzeg a suchy krajobraz południa.

Przy przejrzystym powietrzu w tle znów rysuje się La Gomera. Ten ostatni kadr domyka trasę lepiej niż sama latarnia. Kilka minut wcześniej był tylko pusty cypel, a teraz z powrotem wchodzi się w uporządkowaną zabudowę nad morzem.
Informacje praktyczne
To łatwa pętla, ale teren przez większość czasu pozostaje odsłonięty. W ciepłe dni trzeba mieć czapkę, filtr i wodę, bo cienia nie ma na całej pętli. Wygodne buty wystarczą, o ile dobrze trzymają na luźnym kamieniu i nierównej lawie.
Najwygodniej zacząć wcześnie albo pod koniec dnia, szczególnie latem. Zimą i po przejściu frontu zwykle trafia się lepsza przejrzystość, więc łatwiej o widok La Gomery. Dojazd prowadzi przez TF-66 do Palm-Mar, a samochód najłatwiej zostawić przy ulicach na skraju miejscowości, blisko wyjścia w stronę rezerwatu.
To jedna z tych tras, które nie potrzebują stromych podejść, żeby zapaść w pamięć. Wystarcza kilka kilometrów przez pole lawy, latarnia na końcu cypla i powrót z widokiem na Palm-Mar, żeby południowe wybrzeże pokazało się od znacznie surowszej strony.










