Okrągła baszta z lawowego kamienia na nabrzeżu Palm-Mar wygląda jak strażnica wypatrująca statków. Pilnuje jednak czegoś bardziej przyziemnego, bo mieści przepompownię ścieków osiedla. Od niej zaczyna się nadmorski spacer, który kończy się na promenadzie w Las Galletas, a między jednym deptakiem a drugim przez ponad siedem kilometrów nie ma asfaltu.
Ścieżka biegnie tuż nad oceanem przez rezerwat Malpaís de la Rasca, mija latarnię Punta de Rasca, potem prowadzi wzdłuż plantacji i dochodzi do zatoki Las Galletas. Duża część trasy pokrywa się z wycieczką opisaną we wpisie Palm-Mar - El Fraile. Tamta zaczynała się jednak przy zjeździe z TF-66 i kończyła przy tej samej drodze w El Fraile. Ta zaczyna się i kończy nad samą wodą.
Palm-Mar zostaje pod klifem Guazy
Start wypada przy Avenida Marítima, nad kamienistym brzegiem z płachtami rdzawej ziemi. Na północnym zachodzie z oceanu wyrasta klif Montaña de Guaza, a za nim, w głębi zatoki, bieleje zabudowa Los Cristianos. Kilkadziesiąt metrów dalej, na rogu Calle Mochuelo, stoi wspomniana baszta. Obiekt techniczny zdradzają dopiero z bliska antena na maszcie i biała skrzynka na ścianie.

Po kilku krokach warto się obejrzeć. Od północy osiedle zamyka pomnik przyrody Montaña de Guaza, od południa rezerwat Malpaís de la Rasca. Między nimi zabudowa nie ma dokąd się rozlać, dlatego urywa się tak nagle, a z brzegu widać osiedle stłoczone pod ścianą klifu. Więcej o samej miejscowości mówi wpis Palm-Mar - piękno na uboczu.

Półtora kilometra do granicy rezerwatu
Tablica postawiona przez Cabildo, czyli samorząd wyspy, na skraju osiedla zapowiada, że nadbrzeżna ścieżka po mniej więcej 1500 metrach doprowadzi do rezerwatu. Po drodze, jak dodaje tablica, czekają ślady intensywnego użytkowania tej ziemi, które trwało jeszcze kilka dekad temu. Ścieżka od początku biegnie wzdłuż muru z bloków ciemnej lawy, ułożonych bez zaprawy.

Między kamieniami rosną kępy cardónu, wilczomleczu kanaryjskiego. Wygląda jak kaktus, ale to roślina z zupełnie innej rodziny. Jest endemitem Kanarów i potrafi rozrosnąć się w kępę wyższą od człowieka.
W głębi lądu ponad polem lawy wznosi się stożek wulkaniczny Montaña Grande (153 m n.p.m.). Wokół niego rozciąga się ponad 315 hektarów zastygłej lawy i suchej roślinności, które od strony morza wyglądają jak jedno pustkowie.

Granica rezerwatu wypada przy kolejnej tablicy, nad brzegiem pociętym wąskimi kanałami. Fale wciskają się w nie i rozbryzgują na ciemnych płytach lawy. Tablica dopowiada, co działo się tu wcześniej. Miejsce było użytkowane od czasów Guanczów, wypasano tu zwierzęta, łowiono ryby, zbierano owoce morza i wytwarzano sól. Z tego powodu część tego obszaru uznano za dobro kultury (hiszp. Bien de Interés Cultural).

Mury w środku pustkowia
Kawałek przed latarnią przy ścieżce stoją niskie, kanciaste ogrodzenia, ułożone na sucho z tych samych lawowych bloków co mur na początku trasy. Nie mają dachu ani drzwi, a w jednym miejscu tworzą coś w rodzaju niszy. Stoją w granicach strefy archeologicznej La Rasca, chronionej jako dobro kultury, i przypominają, że ziemia, która dziś wygląda na nietkniętą, przez stulecia była w użyciu.

Latarnia na krańcu Rasca
Latarnię widać na długo przed dojściem. Biało-czerwona wieża stoi na niewielkim wzniesieniu, a obok niej przycupnęły dwa niskie budynki. Przed nią ścieżka przechodzi przez płaty jasnej, wygładzonej skały, zupełnie innej niż ostre bloki lawy dookoła.
Faro de Punta de Rasca należy do siedmiu latarni, które na Teneryfie wciąż świecą. Światło zapalono tu w 1899 roku, ale obecna, 32-metrowa wieża pochodzi z 1978 roku. Krótszy wariant, z Palm-Mar do latarni i z powrotem, opisuje wpis Palm-Mar - Punta Rasca - Palm-Mar.

Za latarnią brzeg rozcina się na płytkie zatoczki. Woda pod lawowymi półkami robi się w nich turkusowa, a w dniu wycieczki w jednej stała na wodzie pojedyncza łódź. Latarnia zostaje z tyłu jako biało-czerwona kreska na końcu cypla.

Korytarz pod siatką
Zaraz za zatoczkami trasa wychodzi z rezerwatu i zmienia charakter. Ścieżka staje się szeroką gruntową drogą. Z lewej ciągnie się lawowy mur, nad którym wznosi się beżowa siatka. Za nią ciągną się plantacje. Z prawej rośnie rząd palm.

Pod koniec plantacji ścieżka okrąża przylądek Punta de La Salema i teren znów otwiera się ku morzu. Z niewielkiego wzniesienia widać już, jak brzeg zakręca ku Las Galletas. Na płaskim terenie między ścieżką a wodą rozchodzą się w różne strony gruntowe drogi i ścieżki.

Na tym odcinku roślinność gęstnieje. Cardóny rosną tu całymi łanami, a między nimi wciskają się jasnozielone krzewy i niskie rośliny z drobnymi różowymi kwiatami.

Las Galletas od strony morza
Za przylądkiem Punta Negra otwiera się zatoka Las Galletas, a zabudowa miasteczka schodzi do samego brzegu. Bliżej widać już marinę. Marina del Sur ma 176 miejsc dla łodzi i jachtów, a jej falochron kończy budynek z niebieskimi ścianami. Niedługo potem ścieżka wychodzi na TF-66 i przez kilkaset metrów biegnie wzdłuż drogi. Poza pierwszymi metrami w Palm-Mar to jedyny odcinek przy asfalcie.

Ostatnie metry prowadzą już Paseo Litoral, promenadą między plażą a mariną. Plaża w Las Galletas jest ciemna, z drobnym piaskiem pomieszanym z otoczakami, i w dniu wycieczki pływało tu i opalało się sporo osób. O samym miasteczku i porcie opowiada wpis Las Galletas - urok w miniaturze.

Na drzewie nad promenadą siedzi zielona papuga z czerwonym dziobem i długim ogonem. To aleksandretta obrożna, w Hiszpanii wpisana do katalogu gatunków egzotycznych inwazyjnych. Sprowadzano ją jako ptaka ozdobnego, a dzikie stada wzięły się z osobników, które uciekły albo zostały wypuszczone z niewoli. Przez cały spacer brzeg pokazuje rośliny, które same przystosowały się do życia prawie bez wody. Na promenadzie w Las Galletas czeka gatunek, który trafił tu w klatkach.

Informacje praktyczne
Trasa jest prawie płaska i biegnie kilka metrów nad wodą, ale w rezerwacie ścieżka prowadzi po luźnych kamieniach i ostrych płytach lawy, więc przydają się buty z twardą podeszwą. Poza rzędem palm przy plantacjach nie ma tu cienia. Nakrycie głowy, krem z filtrem i zapas wody są konieczne, a latem lepiej wyjść rano. W rezerwacie trzeba trzymać się wyznaczonej ścieżki.
Trasa jest liniowa, więc najwygodniej zacząć ją w Palm-Mar, a wrócić z Las Galletas komunikacją. Stan na listopad 2026: do Palm-Mar dojeżdża tylko okrężna linia TITSA 468, kilka razy dziennie i wyłącznie w dni robocze. Z Las Galletas do Los Cristianos i Costa Adeje jeździ linia 467, kilkadziesiąt kursów dziennie, także w weekendy, a do Los Cristianos także linia 470, mniej więcej co godzinę. Kto zostawi samochód w Palm-Mar, w weekend wróci do niego taksówką albo pieszo tą samą ścieżką. Rozkłady warto sprawdzić przed wyjazdem na titsa.com.










