Kilkaset metrów nad pasem hoteli i bananowych plantacji południowo-zachodniego wybrzeża zaczyna się inna Teneryfa. Guía de Isora leży już w chłodniejszym, średnim piętrze wyspy, gdzie asfalt szybko ustępuje kamiennym drogom, a między domami zostają obwieszone doniczkami ogrody. Pętla przez Chirche i El Jaral wychodzi wprost ze starego centrum i po kilku przecznicach zamienia miasteczko w wąską ścieżkę pod górę.

W górę kamienną drogą
Ścieżka wspina się starą drogą, którą od pokoleń chodzili tu rolnicy. Sama nazwa Isora bywa tłumaczona z języka Guanczów jako „malpaís", czyli teren pokryty luźnymi wulkanicznymi kamieniami. I rzeczywiście - im wyżej, tym częściej zielone poletka przeplatają się z czarnymi i rdzawymi polami zastygłej lawy. W dole zostaje coraz szersza panorama wybrzeża, a nad oceanem zaczyna majaczyć La Gomera.

Zbocza są usiane śladami dawnego rolnictwa. Jednym z nich jest okrągłe klepisko obwiedzione niskim kamiennym murkiem - miejsce, gdzie młócono i wiano zboże. Takich klepisk zachowało się w okolicy wiele; to jeden z elementów, dla których stoki wokół Guía de Isora uchodzą za żywy skansen tradycyjnego rzemiosła.

Rolnictwo utrzymywało się tu dzięki wodzie prowadzonej z góry. Wzdłuż stoku ciągnie się betonowy kanał nawadniający, który zbiera wodę z galerii i studni i rozprowadza ją do tarasowych poletek poniżej. Bez tej sieci kanałów suche, kamieniste zbocza nie wyżywiłyby nikogo.

Chirche, wieś z kamienia
Wyżej ścieżka wchodzi w Chirche - osadę rozłożoną powyżej 800 m n.p.m., której początki sięgają zapewne drugiej połowy XVII wieku, gdy rozwijało się tu pasterstwo i uprawa roli. W 1737 roku urzędnicy biskupi odnotowali już 85 mieszkańców. Kamienne domy z XVIII i XIX wieku przetrwały w tak dobrym stanie, że w 2008 roku Chirche wraz z sąsiednim Aripe wpisano na listę zabytków jako zespół historyczny (Conjunto Histórico). Jeden z takich domów, z czerwoną wieżyczką i tabliczką „La Tanquilla", stoi tuż przy szlaku.

W Chirche uderza gęstość zachowanych śladów dawnego życia: klepiska, piece do wypału dachówki, prasy do wina i przydrożne krzyże. Raz w roku, w drugi weekend lipca, wieś ożywa podczas Día de las Tradiciones - mieszkańcy przebierają się w stroje z lat czterdziestych i pięćdziesiątych i odgrywają dawne zawody oraz codzienne czynności. Powyżej wsi szlak wychodzi w pola zastygłej lawy - mija samotny kamienny dom z drogowskazem, suche mury obsypane wiosennym kwieciem i coraz szerszy widok ku wybrzeżu.
Winnice pod sosnami
Powyżej Chirche zbocza wciąż są uprawiane. Na tarasach rosną winorośle prowadzone na drutach, a wśród nich pojedyncze drzewa owocowe okryte wiosną kwiatem. Za rzędami krzewów otwiera się widok wprost na ocean daleko w dole.

Jeszcze wyżej uprawy ustępują kanaryjskiej sośnie. Trasa osiąga tu najwyższy punkt, w okolicach 1100 m n.p.m., i przez chwilę biegnie skrajem rzadkiego lasu, skąd zbocza opadają szerokim łukiem ku wybrzeżu.

W kilku miejscach ścieżka wiedzie przy skalnej ścianie i przeciska się wąską półką nad stokiem. Na skałach trzymają się grubosze, a poniżej zbocze porastają wilczomlecze i inne sucholubne krzewy.

Górne partie trasy to mozaika ścieżek wśród kwiatów, kęp tajinaste (kanaryjskich krzewów o wysokich, stożkowatych kwiatostanach) i opuszczonych tarasów. Wiosną pobocza bieleją od rumianków, a na dnie wąwozów kwitną krzewy o pastelowych kłosach.
Zejście przez El Jaral
Za najwyższym punktem trasa zaczyna opadać. Ścieżka schodzi między drzewami i wchodzi w pas dawnych sadów, gdzie wiosną kwitną migdałowce.

W dole otwiera się zielony wąwóz, który prowadzi wzrok ku wybrzeżu. Zbocza gęsto porastają krzewy i pojedyncze sosny, a daleko na horyzoncie znów pojawia się pas oceanu.

Niżej ścieżka znów wchodzi w czarną lawę, poprzecinaną suchymi murami z kamieni. To granice dawnych poletek i zagród, których kamień układano ręcznie, bez zaprawy. Ponad nimi, po zachodniej stronie, wciąż widać La Gomerę.

Dalej robi się coraz bardziej kamienisto. Czarną lawę znaczą pomarańczowe porosty, a resztki winnic oplata różowy powój.
Na skraju El Jaral, ścieżka (Camino la Cumbre) schodzi starym, brukowanym traktem osłoniętym z obu stron kamiennymi murami i szpalerem sosen.

Brukowana droga wyprowadza wprost do El Jaral, niewielkiej osady na wysokości około 820 m n.p.m. przy wąwozie El Pozo. Wieś do dziś otaczają ogrody z ziemniakami i winoroślą, a jej sercem jest dawny budynek szkoły, w którym mieści się teraz mała kaplica. El Jaral zachował też bogaty zestaw dawnych urządzeń wiejskich - piece do dachówki i chleba, klepiska, zbiorniki na wodę. Miejscowe święto przypada w lipcu.

Powrót do miasteczka
Ostatni odcinek biegnie polną drogą obsadzoną opuncjami. W dole rozkłada się już wybrzeże gminy, a nad oceanem La Gomera chowa głowę pod czapą chmur.

Tuż przed miasteczkiem trasa mija głęboko wcięty wąwóz El Pozo. Jego zbocza porastają sosny, a nad grzbietami piętrzą się popołudniowe chmury, typowe dla tego piętra wyspy.

Ostatnie metry schodzą do TF-82, u wlotu do Guía de Isora. Przy drodze stoi wysoka, ciemna, stalowa sylwetka. Stąd zostaje już tylko krótki powrót do starego centrum, gdzie pętla domyka się w punkcie startu - po dniu wśród winnic, tarasów i kamiennych osad rozsianych po zboczach.

Praktycznie na trasę
Guía de Isora leży przy drodze TF-82, dokąd najłatwiej dojechać od autostrady TF-1 przez odgałęzienie w stronę gminy. Samochód najwygodniej zostawić w starym centrum, blisko punktu startu, bo pętla zaczyna się i kończy w tym samym miejscu.
To trasa na dobre buty. Podłoże bywa kamieniste i sypkie, a różnica wysokości między miasteczkiem a najwyższym punktem jest spora, więc przydają się kijki i pewny krok. Mimo górskiego charakteru okolicy jest to zachodnia część wyspy z południowym klimatem: latem najlepiej ruszać wcześnie rano, z zapasem wody, nakryciem głowy i kremem z filtrem. Wiosną zbocza pokrywają się kwiatami, co jest chyba najlepszą porą na tę wędrówkę, ale na tej wysokości nawet wtedy popołudniami potrafi napłynąć chmura i przynieść wilgotny chłód. Warto mieć w plecaku lekką kurtkę.
Więcej ujęć z okolicy - kwitnących tarasów, cytrusowych sadów i kamiennych murów - czeka w galerii pod tym artykułem.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










