Ta trasa dobrze pokazuje, że Teneryfa nie zmienia się powoli. Zmienia się skokami. Wystarczy wyjechać z La Orotava drogą TF-21. Po kilkunastu kilometrach zostają za plecami wilgotna północ, lasy sosnowe i widok na ocean. Chwilę później zaczyna się kamienny świat Las Cañadas, gdzie wszystko robi się szersze, jaśniejsze i bardziej surowe.
Przejazd z La Orotava do Guía de Isora przez Park Narodowy Teide przecina wyspę prawie w poprzek. Zaczyna się w historycznym mieście na północy. Potem wspina przez Aguamansę ku wysokim zboczom Teide, przechodzi przez serce parku i schodzi drogą TF-38 ku południowo-zachodniej stronie wyspy. To dobra trasa na spokojny dzień z kilkoma postojami. Właśnie wtedy najlepiej widać, jak radykalnie zmienia się krajobraz.
La Orotava zostaje coraz niżej
La Orotava sama w sobie zasługuje na osobny spacer - ma zabytkowe centrum, domy z drewnianymi balkonami i ogrody, które porządkują tę stromą część doliny. Więcej o mieście można przeczytać w tekście La Orotava - skarbiec historyczny Teneryfy. Tutaj jest jednak przede wszystkim początkiem drogi w górę.
W pierwszym odcinku TF-21 najważniejszy jest kontrast wysokości. Zabudowa doliny szybko rozlewa się pod kołami, a ocean zostaje coraz dalej i coraz niżej. Zbocza nad La Orotava są zielone, poprzecinane drogami i ogrodami. Nad nimi często zawiesza się pas chmur, dobrze znany z północnej strony wyspy.

Patrząc z takich punktów postojowych widać, że północ Teneryfy nie kończy się nagle. Najpierw rozciąga się szeroka dolina, potem gęstnieje roślinność, a dopiero wyżej zaczynają się sosny i bardziej surowe zbocza. To dobry moment, żeby zostawić za sobą miejskie tempo. Dalej droga zaczyna należeć bardziej do krajobrazu niż do miejscowości.

Wjazd na wysokość, gdzie kończą się chmury
To przejście widać etapami. Od północnego słońca i wilgoci, przez las sosnowy, w którym zatrzymują się chmury, aż po wysokogórski, niemal ogołocony z zieleni krajobraz parku. Za Aguamansą droga wspina się przez coraz rzadsze zabudowania, a zieleń stopniowo ustępuje niższej roślinności i otwartej przestrzeni.
Wjazd kończy się na wysokości, gdzie wyspa wygląda już zupełnie inaczej. Sam park leży średnio około 2000 metrów nad poziomem morza i rozciąga się na blisko 19 tysiącach hektarów, chronionych od 1954 roku i wpisanych na listę UNESCO w 2007. Z drogi nie liczą się jednak metryki. Teide ze swoimi 3715 metrami przyciąga wzrok, ale najmocniej działa skala kaldery Las Cañadas i to, jak szybko znika stąd codzienny pejzaż wyspy.

Na tym odcinku po raz pierwszy wyraźnie widać, że park nie jest tylko tłem dla jednego stożka. To rozległy układ równin, law i ścian kaldery. Las Cañadas ma około 16 kilometrów średnicy i tworzy wielką depresję, nad którą wyrasta kompleks Teide-Pico Viejo. W pogodny dzień światło jest tu tak ostre, że nawet niskie krzewy i pojedyncze głazy rzucają wyraźne cienie.
Jasne równiny Minas de San José
Jednym z pierwszych miejsc, w których ten krajobraz naprawdę zmienia ton, są Minas de San José. Nazwa niesie echo dawnego wydobycia, ale z okna samochodu liczy się przede wszystkim kolor. Zamiast ciemnych potoków lawy pojawiają się jasne równiny, jakby wysypane drobnym pumeksem, a na ich powierzchni leżą czarne bryły skał.

To jeden z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów parku, bo niemal wszystko wygląda tu inaczej niż na niższych stokach wyspy. Ziemia jest jaśniejsza, roślinność rzadsza, a linia horyzontu pofalowana przez stare stożki i ściany kaldery. Łatwo zrozumieć, skąd biorą się porównania do krajobrazu Marsa. W rzeczywistości obraz jest jednak bardziej złożony - obok beżowego pumeksu widać rdzawe odcienie, czarne lawy i pojedyncze żółte kwiaty przy ziemi.
Z tego miejsca dobrze wypada też zajrzeć do osobnego wpisu o Parku Narodowym Teide. Właśnie tutaj najłatwiej zobaczyć, że serce wyspy nie składa się z jednego widoku, tylko z kilku zupełnie różnych światów leżących obok siebie.
Teide z bliska i droga przez środek kaldery
Im bliżej centralnej części parku, tym bardziej Teide przestaje być odległym punktem na horyzoncie. Zaczyna dominować nad wszystkim. Widać stożek, jaśniejsze pasy materiału na zboczach i surowy teren u podnóża, gdzie niska roślinność ledwo trzyma się między kamieniami. Wysoko na grani, poniżej wierzchołka, da się wypatrzeć drobne konstrukcje - zabudowania i maszt w rejonie górnej stacji kolejki linowej Teleférico. Z odległości kilku kilometrów wyglądają jak szpilki wbite w zbocze i właśnie przez to najlepiej oddają prawdziwą skalę stożka.

To okolice, w których łatwo zrozumieć, dlaczego Teide stał się symbolem całej wyspy. Nie decyduje o tym sama wysokość. Stożek jest ogromny, ale równie ważne jest to, jak wyrasta z szerokiej podstawy i jak zmienia się jego sylwetka w zależności od miejsca postoju. Raz wygląda jak niemal idealna góra stożkowa, kilka kilometrów dalej pokazuje bardziej nieregularne zbocza i boczne formacje.
Za stacją kolejki linowej TF-21 przechodzi w jeden z najbardziej znanych prostych odcinków drogi w całym parku. Asfalt przecina otwartą przestrzeń niemal po linijce, a po bokach rosną niskie krzewy i pojedyncze kępy roślin przystosowanych do wysokogórskiego, suchego środowiska.

Ten fragment trasy działa właśnie prostotą. Po serii zakrętów na podjeździe nagle pojawia się szeroka, niemal pozioma przestrzeń. Po lewej i prawej stronie stoją ściany kaldery, a droga wygląda tak, jakby prowadziła przez środek ogromnego kamiennego amfiteatru. Jeśli gdzieś łatwo poczuć skalę Las Cañadas, to właśnie tutaj.
Roques de García i Mirador de la Ruleta
Kolejny naturalny przystanek to Mirador de la Ruleta. To nie jest zwykły parking z widokiem, ale punkt wejścia w jeden z najbardziej fotogenicznych fragmentów parku. Stąd zaczyna się popularna pętla wokół Roques de García. Pierwsze kroki prowadzą od razu między skały, które wyglądają jak odsłonięte resztki dawnych kominów i żył lawowych.

Najbardziej znany jest Roque Cinchado, ale siła tego miejsca nie polega na jednej formacji. Liczy się cały układ - kamienne iglice, jasna ścieżka, niska roślinność i Teide stojący z tyłu jak nieruchome tło dla wszystkiego. To właśnie tutaj park pokazuje się od najbardziej rozpoznawalnej strony. Jeśli wcześniej dominowały szerokie panoramy, tutaj krajobraz robi się bardziej rzeźbiarski i gęstszy w detalu.
Według oficjalnego opisu pętla wokół Roques de García ma około 3,5 km i obchodzi kolejne skalne formacje aż po krawędź równiny Llano de Ucanca. Nawet bez przejścia całości warto zejść ze ścieżki choć kawałek. Dopiero z jej poziomu widać, jak bardzo te skały różnią się od reszty kaldery.
Zjazd ku zachodowi i widoki na Pico Viejo
Po opuszczeniu środkowej części parku droga skręca ku TF-38. Wraz z tym skrętem zmienia się także układ gór. Teide nie znika od razu, ale coraz częściej pierwszeństwo przejmuje Pico Viejo - masywny, szeroki i mniej regularny niż główny stożek.

Pico Viejo jest drugim najwyższym szczytem Teneryfy i całych Wysp Kanaryjskich. Ostatnia erupcja tego wulkanu miała miejsce w 1798 roku i trwała około trzech miesięcy. Z nią wiąże się obszar Narices del Teide, oglądany z drogi TF-38 niemal z boku. Dzięki temu lepiej widać rozległe ciemne pola lawy odcinające się od starszych, jaśniejszych zboczy.
Na tym odcinku trasa staje się bardziej sucha i otwarta. Zieleń północnych zboczy została już daleko za plecami, a wokół zostają szerokie połacie lawy i rozrzucone kamienie. Im dalej na zachód, tym mocniej czuć, że to już wejście w krajobraz południowo-zachodniej strony wyspy.

To również okolice, z których stosunkowo blisko do obszaru Chinyero. Rezerwat Chinyero leży między gminami Santiago del Teide, El Tanque i Garachico, a sam wulkan osiąga 1560 m n.p.m. Erupcja z 1909 roku była ostatnią na Teneryfie. O tym miejscu więcej jest w tekście San José de Los Llanos - Chinyero - San José de Los Llanos.
Na koniec dnia w Guía de Isora
Zjazd z parku kończy się w zupełnie innym świecie niż ten, od którego zaczynała się droga. Guía de Isora leży w połowie zbocza, około 580 metrów nad oceanem, i patrzy jednocześnie ku wybrzeżu oraz ku górom. Historyczne centrum miejscowości zostało wpisane do rejestru zabytków BIC w 2009 roku. Tworzą je nieregularne ulice, domy tradycyjnej architektury i spokojniejszy rytm niż w nadmorskich kurortach tej samej gminy.
To dobre miejsce na domknięcie takiej trasy. Po kilku godzinach wśród law i skał człowiek znowu wraca między domy, place i kościół Nuestra Señora de la Luz, ale cały czas ma w pamięci kamienne wnętrze wyspy. O samym miasteczku więcej można przeczytać w artykule Guía de Isora - 600 metrów nad poziomem oceanu.
Jak zaplanować ten przejazd
Najlepiej potraktować tę trasę jako przejazd z kilkoma krótkimi spacerami, a nie jako prosty transfer z północy na zachód. Wysokość robi tu różnicę przez cały rok. Nawet przy słonecznej pogodzie na wybrzeżu w parku bywa chłodno i wietrznie, więc lekka kurtka albo bluza szybko okazują się potrzebne.
Warto też mieć przy sobie wodę i coś do jedzenia, bo odcinki między sensownymi postojami bywają dłuższe, niż sugeruje mapa. Sama droga jest wygodna, ale wymaga uważności - pojawiają się autobusy wycieczkowe, rowerzyści i kierowcy zatrzymujący się nagle przy punktach widokowych. Największa wartość tej trasy nie leży jednak w samym dojeździe. Leży w tym, że w ciągu jednego dnia można zobaczyć północną dolinę, las sosnowy, kalderę, Roques de García, lawy Pico Viejo i spokojne historyczne centrum Guía de Isora bez opuszczania jednej osi przejazdu przez wyspę.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










