Nagroda imienia Agustína de Betancourt trafia zwykle do drogi, mostu albo portu. W 2015 roku hiszpańska izba inżynierów dróg, kanałów i portów przyznała ją odcinkowi wybrzeża w Alcalá, na którym trudno wskazać samą budowlę. Zamiast wstawić w wodę falochrony trzymające piasek, projektanci cofnęli profil plaży w głąb lądu, żeby utrzymywał się sam między skalnymi ramionami. Wyszło miejsce, które wygląda, jakby nikt go nie zaprojektował. Sama nagroda też ma tu swój lokalny wątek, bo jej patron urodził się w 1758 roku w Puerto de la Cruz i to on założył w 1802 roku w Madrycie pierwszą hiszpańską szkołę inżynierii lądowej.
Playa La Jaquita zajmuje północną krawędź Alcalá, między miasteczkiem a cyplem Punta de Alcalá. To wciąż gmina Guía de Isora, ale wybrzeże ma tu inny charakter niż zwarte, rybackie centrum, o którym pisaliśmy przy okazji spaceru po samym Alcalá. Zamiast jednej zatoki są trzy piaszczyste wcięcia, między nimi lawowe języki, a w nich baseny z morską wodą.
Baseny domknięte tylko na tyle, żeby woda się wymieniała
Południowy koniec kąpieliska nie ma piasku w ogóle. Ręczniki rozkłada się wprost na lawowej półce, a schodzi się z niej do niecki, w której woda stoi płytko i spokojnie nawet wtedy, gdy kilka metrów dalej fala rozbija się o zewnętrzne skały.

Żaden z tych basenów nie jest szczelnie zamknięty i to nie przypadek. W przerwy między skalnymi ramionami wstawiono niskie progi z rzędem pali, przez które ocean przelewa się do środka. Projekt zakładał wymianę wody z każdym przypływem, tak żeby przy niższym stanie morza w niecce zostawała spokojna tafla, a zbiornik nie odciął się od życia morskiego na zewnątrz. Dno wyściełają otoczaki, więc buty do wody przydają się bardziej niż klapki.

Kilometr cienia nad czarnym brzegiem
Od centrum Alcalá nad plaże prowadzi Paseo Marítimo Gabriel Escarrer. Ta sama inwestycja wydłużyła promenadę o blisko kilometr i obsadziła ją drzewami, co na tym wybrzeżu znaczy więcej niż brzmi. Cień jest tu towarem rzadszym niż piasek, a pod koronami mieszczą się ławki i taras baru. Obok kamiennych płyt biegnie osobny pas o czerwonej nawierzchni, wydzielony dla ruchu sportowego.

Kawałek dalej promenada schodzi kilkoma stopniami na poziom, na którym wynajmuje się leżaki i parasole. To jedyna płatna rzecz na całym odcinku i jedyny sposób, żeby położyć się tu na czymś innym niż ciemny żwir. Rano rzędy stoją jeszcze puste, bo kąpielisko zapełnia się dopiero koło południa.

Trzy plaże zamiast jednej
Turystyka Teneryfy opisuje La Jaquitę jako kąpielisko długie na 700 metrów i szerokie na jakieś piętnaście. Liczba myli do momentu, w którym stanie się na miejscu, bo to nie jest jeden ciągły pas piasku. Są trzy osobne zatoczki wcięte między lawę, a przejście do sąsiedniej prowadzi po skale albo górą, promenadą. Piasek w każdej z nich jest czarny i gruboziarnisty.

Lawowe języki po bokach osłaniają każdą zatoczkę od otwartego oceanu, ale fala i tak rozbija się blisko brzegu, a nie na dalekiej płyciźnie. Wszystkie trzy plaże mają obsługę ratowniczą i to ona, a nie wygląd wody, rozstrzyga o kąpieli.
Czarny pasek na żółtej fladze
Na skalnych występach między zatoczkami stoją drewniane pomosty widokowe, też z tego samego projektu. Na jednym z nich zamocowano maszt, a na maszcie wisiała żółta flaga z ukośnym czarnym paskiem.

Pasek nie jest ozdobą ani błędem producenta. To znak z systemu ColorADD, opracowanego w 2010 roku przez portugalskiego projektanta Miguela Neivę. Kolory zapisuje się w nim prostymi figurami, żeby osoby z zaburzeniami widzenia barw mogły odczytać komunikat, którego nie da się odróżnić po samym odcieniu. Ukośna kreska oznacza żółty, czyli kąpiel dozwoloną, ale z ostrożnością. Trójkąt zwrócony w lewo to czerwony i zakaz wejścia do wody. Pierwszą plażą w Hiszpanii, która wprowadziła te flagi, była w maju 2019 roku Playa de la Arena w Santiago del Teide - kilka kilometrów dalej tym samym wybrzeżem, na końcu nadmorskiego spaceru z Alcalá.
Za ostatnią plażą kończy się piasek
Wszystkie trzy zatoczki patrzą w tę samą stronę. Niecałe trzydzieści kilometrów na zachód z wody wyrasta La Gomera, zwykle z własnym pasmem chmur uczepionym grzbietu, i to ona zamyka widok z każdego punktu tego wybrzeża.

Na północ od ostatniej plaży piasek się urywa i zaczyna czysta lawa. Brzeg rozkłada się w płaskie półki poprzecinane szczelinami, w których po odpływie zostaje woda, a fala wchodzi w nie z hukiem i wraca kaskadami po skale.
Najdalszy basen leży już pod samym cyplem Punta de Alcalá, tam gdzie kąpielisko się kończy. Wstawiona w skałę metalowa drabinka rozstrzyga spór, który przy takich miejscach zwykle trwa dłużej niż kąpiel - czy da się tu bezpiecznie wejść do wody i którędy.

Przed wejściem do wody
La Jaquita ma Błękitną Flagę, przyznawaną przez hiszpańskie stowarzyszenie ADEAC za jakość wody, bezpieczeństwo i zaplecze. Pierwszy raz podniesiono ją tu w 2017 roku, a w wykazie na 2026 rok kąpielisko figuruje ponownie, razem z sąsiednią Playa San Juan.
Stan na maj 2026: wszystkie trzy zatoczki mają obsługę ratowniczą i punkty pierwszej pomocy, a na pomostach wywieszane są flagi ze stanem morza. Działają prysznice, przebieralnie i toalety, w tym przystosowane dla osób z niepełnosprawnościami. Zejścia do basenów również przystosowano do ograniczonej sprawności ruchowej. Na zapleczu promenady stoją plac zabaw, boiska i siłownia plenerowa. Biuro informacji turystycznej stoi natomiast nie przy plażach, tylko w centrum Alcalá, ponad pół kilometra dalej wzdłuż wybrzeża. Godziny dyżurów ratowniczych i sezonowe zmiany warto sprawdzić przed wyjazdem na stronie gminy.
Dojazd prowadzi drogą TF-47, która przechodzi przez Alcalá tuż nad wybrzeżem, a auto zostawia się przy bocznych ulicach nad plażami. Bez samochodu docierają tu autobusy TITSA linii 473 z Los Cristianos przez Adeje do Los Gigantes oraz 477 z Costa Adeje. Rozkłady zmieniają się co sezon, więc najlepiej sprawdzić je bezpośrednio u przewoźnika.
To południowo-zachodnie wybrzeże, więc słońce daje tu w kość przez cały rok, a poza pasem drzew na promenadzie nie ma gdzie się schować. Woda, nakrycie głowy i buty do wody załatwiają większość problemów. Reszta jest kwestią godziny - przed południem lawa nad basenami jest jeszcze chłodna, a rzędy leżaków puste.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










