Na zboczach Roque Imoque, niecały kilometr nad poziomem morza, leżą okrągłe kamienne klepiska, na których dawniej młócono zboże. Pętla dookoła tej spiczastej skały nad Aroną mija dwa z nich, a do tego kamienny kanał na wodę, opuszczone domy i tarasy schodzące ku wąwozowi Barranco del Rey. Z dołu, z kurortów południa, ta okolica to tylko tło dla plaż. Z bliska okazuje się dawnym krajobrazem rolniczym, który wciąż czyta się w kamieniu.
Wąwóz, który dzieli dwie gminy
Trasa zaczyna się przy drodze TF-51 w Las Casas, na północnym skraju gminy Arona. Pierwsze kilkaset metrów to szeroka droga gruntowa, która potem zwęża się w ścieżkę. Już tu widać, że zbocza są zieleńsze, niż można by się spodziewać na suchym południu wyspy. Kępy krzewów wypełniają dno małego wąwozu, a po lewej stronie biegnie stary mur z ciemnego kamienia.

Po kilkuset metrach ścieżka dochodzi nad Barranco del Rey i schodzi na jego dno. W dolnym biegu ten wąwóz wyznacza granicę między gminami Adeje i Arona, a uchodzi dopiero w strefie kurortów Las Américas. W tym miejscu ma czerwone, kruszące się ściany, a suche koryto wypełniają kamienie. Zbocza porastają kępy wilczomlecza kanaryjskiego o pędach ustawionych jak świece w kandelabrze. Ta roślina rośnie dziko tylko na Wyspach Kanaryjskich.
Spiczasty szczyt w głębi kadru to Roque Imoque (1102 m n.p.m.). Jego nazwa pochodzi z języka Guanczów, rdzennych mieszkańców wyspy sprzed hiszpańskiego podboju.

Za dnem wąwozu trasa wchodzi do Rezerwatu Barranco del Infierno. Większość odwiedzających zna go z dolnej części, gdzie wąwóz z wodospadem zwiedza się po wcześniejszej rezerwacji. Ta pętla prowadzi jego wschodnim skrajem, daleko od tamtego szlaku.
Szlakiem przez dawne pola Suárez
Po wyjściu z wąwozu ścieżka dołącza do szlaku GR 131 Camino Natural Anaga-Chasna, który prowadzi przez wyspę od Anagi aż do Arony. Tutaj biegnie jego ostatni odcinek, z Vilaflor przez Ifonche do Arony. Na nim wypada większość podejścia tej wycieczki.
Na grzbiecie nad wąwozem nagle otwiera się widok na zachód. Widać stąd wybrzeże Adeje z Playa Paraíso i Callao Salvaje. Najwyższe budynki nad brzegiem to dwie wieże hotelu Hard Rock w Playa Paraíso. Na pierwszym planie rosną opuncje obsypane czerwonymi owocami.

Wyżej teren się wypłaszcza, a ścieżka wchodzi na dawne pola Suárez. Tuż przy niej leży jaskinia w skale zamurowana do połowy kamieniami. Dalej przy szlaku biegnie kamienny kanał, którym płynęła woda. Wzdłuż kanału kwitły w marcu kępy białych kwiatów. Kanał prowadzi wprost ku Roque Imoque, na prawo w kadrze. Po lewej wznosi się sąsiedni Roque de los Brezos.

Tuż obok, przy samej ścieżce, leży okrągłe klepisko Era de Suárez, czyli kamienna posadzka do młócenia zboża. To pierwsze z dwóch klepisk na trasie, drugie czeka w najwyższym punkcie pętli. Nieco dalej od szlaku stoją ruiny domu Casa Suárez.

Po kolejnym podejściu warto odwrócić się plecami do Imoque i spojrzeć na południe. Pośrodku stoi Roque del Conde, a po obu jego stronach widać ocean. Od tej strony nie wygląda jak płaski stół znany z wybrzeża, tylko jak stroma piramida. Na stoku poniżej widać tarasy wokół pól Suárez, którymi szlak prowadził chwilę wcześniej.

Najwyżej, przy Era de Imoque
Najwyższy punkt pętli wypada na grzbiecie między Roque Imoque a Roque de los Brezos, prawie tysiąc metrów nad poziomem morza. Leży tu drugie klepisko, Era de Imoque, obok tablicy szlaku GR 131, a nad nim wznosi się skalisty stok Roque de los Brezos. Za drewnianą barierką otwiera się widok na Roque del Conde i zabudowane wybrzeże Adeje. W tym dniu chmury wisiały nisko nad szczytami, ale nie zasłaniały morza.
Tarasy i sosny po stronie Vilaflor
Za grzbietem pętla opuszcza GR 131, który biegnie dalej na północ, przez osadę Ifonche ku Vilaflor, i skręca na wschód. Przecina skraj obszaru chronionego krajobrazu Ifonche, a potem na krótkim odcinku wchodzi do gminy Vilaflor. Krajobraz zmienia się tu wyraźnie. Pojawiają się pierwsze sosny, a stoki pod Roque de los Brezos schodzą kamiennymi tarasami. Część z nich wciąż się zieleni.

Za tarasami ścieżka schodzi do zabudowań przy drodze Carretera del Hoyo. Stoi tu dom z szyldem restauracji El Refugio (po hiszpańsku „schronienie”).

W dół wzdłuż Barranco del Rey
Powrót prowadzi ścieżką wschodnim brzegiem Barranco del Rey, z powrotem ku Las Casas. Tym razem Roque Imoque stoi po prawej, ciemny i bliski. Daleko po lewej, nad wybrzeżem, widać już Roque del Conde.
Na pierwszym planie rośnie opuncja z czerwonymi owocami. Na Teneryfie wygląda na roślinę tutejszą, choć pochodzi z Ameryki. W XIX wieku sadzono ją masowo pod hodowlę koszenili, owada dającego czerwony barwnik. Dziś zdziczała, a jeden z jej gatunków figuruje w hiszpańskim katalogu gatunków inwazyjnych.

Niżej ścieżka mija ruiny kamiennych zabudowań. Za nimi Roque del Conde (1001 m n.p.m.) wreszcie pokazuje sylwetkę znaną z wybrzeża. Guancze nazywali go górą Abyo albo Ayyo. Obecna nazwa, „Skała Hrabiego”, przyjęła się w XVIII wieku od hrabiego La Gomery, który był zarazem markizem Adeje i panem tutejszych dóbr. Na jego szczyt prowadzi z pobliskiego Vento osobny szlak SL-TF 218.

Klepiska, kanał i opuszczone domy wpisano tu w najstarszy fragment Teneryfy. Roque Imoque, Roque de los Brezos i Roque del Conde to rozmyte przez erozję resztki masywu Adeje, starszego niż 11 milionów lat. To jeden z trzech pradawnych masywów, z których wyrosła cała wyspa, a El Teide jest w porównaniu z nimi młodym wulkanem.
Informacje praktyczne
Pętla zaczyna się i kończy przy drodze TF-51 w Las Casas, kilka minut jazdy na północ od centrum Arony. Kilkaset metrów od startu stoi przystanek autobusowy TITSA Las Casas. Stan na październik 2026: dojeżdża tu linia 482 z Los Cristianos przez Aronę do Vilaflor, w dni robocze kilka razy dziennie, w weekendy i święta trzy razy. Zatrzymuje się tu też linia 342 z Costa Adeje pod Teide, ale tylko raz dziennie w każdą stronę. Rozkład warto sprawdzić przed wyjazdem na titsa.com. Na odcinku GR 131 z Vilaflor do Arony nie trzeba mieć pozwolenia, w przeciwieństwie do szlaku w dolnej części Barranco del Infierno.
Ścieżki są kamieniste, a najdłuższe podejście prowadzi z dna Barranco del Rey aż pod Era de Imoque. Przydają się buty z dobrą podeszwą. Na trasie nie ma pewnego punktu z wodą pitną, więc trzeba zabrać co najmniej półtora litra na osobę. Większość pętli biegnie odsłoniętym stokiem bez cienia, dlatego latem lepiej wyruszyć rano, z nakryciem głowy i kremem z filtrem. Na wysokości Era de Imoque bywa wyraźnie chłodniej i bardziej wietrznie niż w Aronie, a chmury potrafią przysiąść na szczytach, jak w dniu tej wycieczki.










