Cueva del Viento, czyli Jaskinia Wiatru, zawdzięcza nazwę silnym prądom powietrza w jej korytarzach. Od jaskini wzięła potem nazwę cała dzielnica w górnej części Icod de los Vinos. Pod jej domami, polami i sosnami ciągnie się labirynt, w którym speleolodzy zmierzyli dotąd 18,5 kilometra korytarzy. To najdłuższy tunel lawowy w Europie i piąty na świecie, po czterech jaskiniach na Hawajach. Część odgałęzień wciąż czeka na zbadanie, więc ta liczba jeszcze urośnie.
Tunel lawowy powstaje wtedy, gdy rzeka płynnej lawy zastyga od wierzchu. Skorupa twardnieje i tworzy strop, a pod nią gorąca lawa płynie dalej, aż w końcu odpływa i zostawia pusty kanał. Najstarsze i największe korytarze Cueva del Viento uformowały się w ten sposób około 27 tysięcy lat temu, w bazaltowych lawach z pierwszej fazy aktywności Pico Viejo, wulkanu stojącego obok El Teide. Wyższe piętra dobudowały później kolejne potoki lawy.
Dwie lawy na jednej wycieczce
Zwiedzanie zaczyna się w centrum dla zwiedzających w Los Piquetes. W środku tablice wprowadzają w historię i budowę jaskini. Spod budynku widać zbocze schodzące ku Icod i oceanowi.

Do początku pieszej trasy grupa jedzie busem organizatora. Dalej idzie się przez pole lawy, którą dziś trudno rozpoznać jako lawę. Kamienie porósł mech, między nimi rozrastają się drobne rośliny i krzewy, a obok rosną sosny. To lawa z tych samych wylewów, z których powstał system tuneli. Trasa wycieczki przecina też znacznie młodszy potok. Spłynął z erupcji Roques Blancos, która około 1800 lat temu wyrzuciła na zboczu Pico Viejo lepką, gęstą lawę. Dwie lawy na jednej ścieżce dzieli więc ponad 25 tysięcy lat.

Ostatni odcinek przed wejściem prowadzi starym traktem, ograniczonym po obu stronach murkami z kamieni. To fragment jednego z dawnych caminos reales, czyli dróg łączących wioski wyspy po hiszpańskim podboju. Część jego nawierzchni nie została ułożona przez ludzi. Jest wierzchem tej samej lawy, w której powstał tunel, a kamienie dołożone przez budowniczych pochodzą z tego samego potoku.

Trzy piętra pod ziemią
Jaskinia nie ma elektrycznego oświetlenia. Każdy dostaje kask z latarką i widzi tylko to, co akurat oświetli. Krótko za wejściem przewodnik zatrzymuje grupę przy dużej tablicy z planem całego systemu. Widać na niej, czym ta jaskinia różni się od innych tuneli lawowych. Jej korytarze leżą na trzech poziomach, jeden nad drugim. Według opisu na oficjalnej stronie jaskini takiego układu nie opisano nigdzie indziej na świecie.

Ściany pierwszego korytarza oglądane w świetle latarki mają wyraźne, poziome półki. To tarasy lawowe, ślad po tym, jak zmieniał się poziom płynącej lawy. Gdy przez dłuższy czas utrzymywał się na tej samej wysokości, przy ścianach zastygała lawa i powstawała półka. Gdy poziom zmieniał się szybciej, zostawała tylko cienka linia. Te półki pokazują, jak wysoko sięgała lawa w poszczególnych fazach erupcji.

Dalej korytarz się zwęża i skręca. Ściany są tu chropowate, pokryte guzami i zaciekami zastygłej lawy. Na tej trasie płynęła lawa o różnej gęstości, a każda zmiana zostawiła na skale inny wzór. Badacze opisali w tunelu kaskady lawowe, czyli zastygłe wodospady, dawne jeziora lawy, krople lawy zastygłe na stropie oraz naloty z węglanu wapnia i innych soli, które powstały już po wystygnięciu.

Zwiedzający przechodzą tylko niewielki fragment całego systemu, odcinek liczony w setkach metrów, a nie kilometrach. Na tym odcinku widać jednak, jak zmienia się kształt tunelu. Długi korytarz z bruzdami na dnie przechodzi w niski przesmyk pod popękanym stropem, a dalej w salę, w której z dna wystają bryły skały.
Życie w całkowitej ciemności
Najwięcej nowych odkryć przynosi tu dziś biologia, a nie geologia. W jaskini żyją troglobionty, czyli zwierzęta, które potrafią przeżyć wyłącznie pod ziemią. Co najmniej piętnaście gatunków znalezionych w tunelu okazało się nowymi dla nauki. Należy do nich ślepy karaczan Loboptera subterranea, endemit Teneryfy, oraz kilka gatunków chrząszczy. Tablica w jaskini wymienia cechy, które wykształciło życie w ciemności i przy niedoborze pokarmu. Zwierzęta tracą barwę i oczy, mają wydłużone czułki i odnóża oraz zanikłe skrzydła.
Pod ziemią przetrwały też ślady zwierząt, których na wyspie już nie ma. Badacze znaleźli w jaskini kości olbrzymiego jaszczura Gallotia goliath i olbrzymiego szczura Canariomys bravoi. Ludzie znali to miejsce od dawna. Guanczowie, czyli rdzenni mieszkańcy Teneryfy, chowali w jaskini zmarłych, a w kilku wejściach do tunelu odkryto ślady ich obecności.
Pod koniec podziemnej trasy przez wąski szyb w skale wpada z góry światło dzienne.

Powrót przez dawne pola
System ma kilka wejść rozrzuconych po zboczu. Zwiedzający schodzą pod ziemię tym, które zamyka czerwona krata z tabliczką „No pasar sin guía autorizado”, czyli zakaz wejścia bez przewodnika. Ta sama tabliczka informuje, że teren jest Specjalnym Obszarem Ochrony Cueva del Viento, czyli częścią unijnej sieci Natura 2000. Obszar obejmuje pas ziemi wzdłuż przebiegu tunelu. Plan ochrony, przyjęty jeszcze w 1998 roku, ma chronić jaskinię przed nową zabudową, rozkopywaniem gruntu i ściekami.

Ścieżka powrotna biegnie inaczej niż droga do wejścia. Nie ma na niej bruku, tylko ubita ziemia między dwoma kamiennymi murkami, nad którymi rozrastają się paprocie.

Dalej ścieżka mija ruiny dawnych zabudowań polnych z luźno układanych kamieni, nad którymi rosną dziś sosny. Podczas porządkowania terenu odsłonięto tu też stare klepisko, na którym młócono zboże. Z ziarna prażonego i mielonego robiono gofio, mąkę jadaną na Teneryfie od czasów Guanczów. Ludzie, którzy uprawiali te pola, wiedzieli o jaskini na długo przed speleologami. Świadczy o tym sama nazwa ich dzielnicy. Pierwszy plan korytarzy speleolodzy opublikowali dopiero w 1970 roku.

Informacje praktyczne
Cueva del Viento można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem i po wcześniejszej rezerwacji przez oficjalną stronę jaskini. Grupy liczą najwyżej 15 osób. Cała wycieczka trwa około dwóch i pół godziny, razem z przejazdem i drogą do wejścia. Organizator określa jej trudność jako średnią. Trasa na zewnątrz i w środku prowadzi po bardzo nierównym terenie, ze schodami, raz w górę, raz w dół. Nie jest przeznaczona dla osób z klaustrofobią ani z problemami z poruszaniem się, a dzieci poniżej piątego roku życia nie mogą w niej uczestniczyć.
W jaskini jest około 14°C przy wilgotności powietrza 80%, więc nawet w ciepły dzień przydaje się bluza lub kurtka i długie spodnie. Wymagane są zamknięte buty sportowe lub trekkingowe. Na trasę nie wolno zabierać plecaków, torebek ani toreb noszonych na ramieniu, można natomiast mieć saszetkę na biodrach i aparat lub telefon. Zdjęcia robić wolno.
Zbiórka jest przy centrum dla zwiedzających w Los Piquetes, w górnej części Icod de los Vinos, a nie przy samym wejściu do jaskini. Stan na październik 2026: autobusy TITSA dojeżdżają do centrum Icod, ale bezpośredniego połączenia z Los Piquetes nie ma i na ostatni, stromy odcinek najlepiej wziąć taksówkę. Aktualne linie warto sprawdzić przed wyjazdem na stronie TITSA. Jaskinię łatwo połączyć z wizytą w Parque del Drago albo z wypadem na plażę San Marcos. Więcej zdjęć z wnętrza i z drogi do jaskini jest w galerii Cueva del Viento, a pozostałe atrakcje miasta opisuje artykuł o Icod de los Vinos.














