San Marcos nie wygląda jak klasyczny kurort z północy Teneryfy. To niewielka nadmorska dzielnica Icod de los Vinos, ściśnięta między stokiem a oceanem, z zatoką, która z góry przypomina muszlę. Z centrum Icod zjazd zajmuje kilka minut, ale na dole tempo od razu zwalnia. Zamiast szerokiej promenady są tu klify, krótki spacer nad wodą i mała plaża, która żyje bardziej rytmem sąsiedztwa niż wielkiej turystyki.

Dzisiejsze San Marcos wyrasta z dawnej Caleta de San Marcos. W miejskim opisie dziedzictwa to właśnie tutaj umieszczono jeden z najstarszych wątków związanych z początkami Icod: tradycję o odnalezieniu figury św. Marka jeszcze przed podbojem wyspy. Gmina podaje też, że nazwa Caleta de San Marcos jest poświadczona już w 1521 roku. Nawet jeśli współczesna zabudowa mocno zmieniła zatokę, wciąż łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce od początku miało znaczenie: osłonięty brzeg, mały port i skały domykające widok z obu stron.
Zatoka miała też swój morski rozdział. Dzięki drewnu z lasów porastających stoki Icod działały tu w XVI wieku warsztaty szkutnicze, a Caleta de San Marcos obsługiwała część handlu morskiego regionu. Stąd próbowano nawet zbudować flotyllę, która miała bronić wybrzeży Teneryfy przed powracającymi atakami korsarzy, ale przedsięwzięcie ostatecznie porzucono z powodów finansowych. Osłonięta wysokimi klifami zatoka dawała schronienie żeglarzom, lecz wymagała też czujności. Brzeg wzmocniono murem i strażnicą (hiszp. atalaya), z której wypatrywano obcych żagli na horyzoncie.

Playa de San Marcos
Najważniejszym powodem, żeby tu przyjechać, pozostaje sama plaża. Oficjalny portal turystyczny Teneryfy opisuje Playa de San Marcos jako osłoniętą zatokę z czarnym wulkanicznym piaskiem. To nie jest długa, otwarta plaża jak na południu, tylko miejska zatoka o długości około 160 metrów, z bardziej kameralnym charakterem i spokojniejszym wejściem do wody niż na wielu innych odcinkach północnego wybrzeża.

Na miejscu są prysznice, toalety, bary i restauracje, a gmina dodatkowo prowadzi tu całoroczny program kąpieli z ratownikami. W sezonie letnim plaża bywa dość tłoczna, bo dla mieszkańców Icod to po prostu najbliższe wyjście nad ocean. Warto też pamiętać, że oficjalnie mówi się o mniej niż 50 miejscach parkingowych, więc w środku dnia łatwo trafić na komplet.
Promenada nad zatoką
Przy samej wodzie biegnie krótka promenada nadmorska. Nie ma tu długiego bulwaru ani szeregu sieciowych lokali. Są za to tarasy prawie przy piasku, kilka restauracji i ten codzienny, nieco rybacki rytm, który widać lepiej niż w bardziej wypolerowanych kurortach.

San Marcos dobrze wypada właśnie wtedy, gdy nie oczekuje się od niego zbyt wiele. To miejsce na spokojny obiad po plaży, kawę z widokiem na zatokę albo krótki postój w drodze przez północ wyspy. Wśród lokali trafiają się też bardziej osobiste akcenty, jak włoski stolik z produktami wystawionymi przy promenadzie, widoczny na zdjęciu powyżej.
Spacer kilka kroków wyżej
Jeśli odejść od plaży dosłownie na kilka minut, krajobraz szybko się zmienia. Zamiast piasku i czarnych skał pojawia się niewielki plac z palmami oraz kościół San Marcos. To dobry kontrapunkt dla zatoki: u góry spokojniej, bardziej osiedlowo, z inną perspektywą na tę część Icod de los Vinos.

W samym Icod warto później zajrzeć też do Parque del Drago albo połączyć dzień z Cueva del Viento. San Marcos nie konkuruje z tymi miejscami skalą atrakcji, ale dobrze uzupełnia plan o fragment wybrzeża, którego w centrum miasta po prostu nie widać.
Niebieska kaplica przy plaży
Najbardziej charakterystycznym detalem architektonicznym tej okolicy nie jest jednak sam kościół, tylko niewielka kaplica św. Jana Chrzciciela (hiszp. ermita de San Juan Bautista), wzniesiona w latach 30. XX wieku tuż naprzeciw plaży. To kaplica rybaków, którzy zaglądali tu po krótką modlitwę przed wyjściem w morze. Jej neogotycki rys, ze spiczastymi łukami i rozetą, sprawia, że na tle surowego stoku wygląda niemal jak scenografia ustawiona kilka kroków od oceanu.

Jak dojechać?
San Marcos leży około 2,5 kilometra od centrum Icod de los Vinos, więc samochodem zjazd na wybrzeże zajmuje mniej więcej 5 minut. Na miejsce dociera też miejski autobus. Jeśli plan dnia obejmuje spacer po Icod de los Vinos, San Marcos najlepiej potraktować jako osobny, krótki wypad nad wodę: rano albo późnym popołudniem, kiedy łatwiej o miejsce i spokojniejszą plażę.
Podsumowanie
San Marcos nie potrzebuje wielkich obietnic. Wystarczy mu osłonięta zatoka, czarny piasek, kilka stolików nad wodą i widok na klify, które zamykają horyzont. To jedno z tych miejsc na północy Teneryfy, które bardziej się chłonie niż „zalicza”.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










