To jeden z tych spacerów, na których południowo-wschodnia Teneryfa nie próbuje niczego upiększać. Zamiast promenad są tu ciemne plaże z otoczaków, gładkie półki skalne przy samym oceanie i długie odcinki prawie pustego brzegu. Ślad prowadzi z San Miguel de Tajao do Abades przez La Jaca i Las Listadas, czyli przez nadmorskie osady należące do gminy Arico.
Port, kościół i pierwsze jasne skały
San Miguel de Tajao to niewielka nadmorska miejscowość z portem rybackim, kościołem św. Michała i kilkoma plażami przy samym brzegu. Na wyspie słynie przede wszystkim z restauracji serwujących świeże ryby i owoce morza. Trasa zaczyna się przy kościele i porcie, gdzie łodzie stoją na wodzie za kamiennym falochronem.
Playa de Tajao leży kawałek na południe od kościoła. Brzeg pokrywają szare i czarne otoczaki, a tuż nad wodą piętrzą się jasne, popękane bloki skalne, jakby morze podcinało je od lat centymetr po centymetrze.

Za portem ścieżka szybko odsuwa się od zabudowy i prowadzi po nierównych, jasnych skałach. Z ich krawędzi widać zatoczki wcięte w brzeg przez fale, a za plecami zostaje całe Tajao, z basenem portowym pełnym łodzi i niskimi domami nad brzegiem.

Na Punta del Sordo skała rozkłada się szeroką, płaską półką wysuniętą nad wodę jak naturalny balkon. Fale wślizgują się pod jej krawędź i rozlewają białą pianę po niższych warstwach.

Kilka minut dalej brzeg otwiera się na Caleta del Sordo. Zatokę zamykają niskie skały, przy wodzie piasek jest ciemny, a spokojniejsza woda przyciąga sporo kąpiących się. Na płaskim terenie nad plażą leży pole kempingowe, gęsto zastawione kamperami, przyczepami i namiotami.

Dwie osady po obu stronach jednego wąwozu
Za Caleta del Sordo ścieżka wchodzi na ciemną lawę. Jej bloki schodzą tu prosto do oceanu, a między nimi zostają płytkie zatoczki z turkusową wodą. Przed sobą widać już domy La Jaca, a za nimi rząd turbin wiatrowych.

Przed samą La Jaca ścieżka przecina kamieniste pole porośnięte niskimi sukulentami, które czerwienią się na tle ciemnych kamieni. La Jaca to niewielka osada Arico między Tajao a Abades. Jej biało-pastelowe domy schodzą aż do zatoki z niewielką plażą.

W centrum ścieżka na chwilę zamienia lawę na ulice osady. Przy niewielkim placu stoją stoliki barów, a warstwowa kawa barraquito daje dobry pretekst do przerwy. Za Las Listadas zaczyna się bowiem najdłuższy pusty fragment trasy.

Las Listadas leży tuż dalej, po drugiej stronie wąwozu Las Listadas, więc obie osady dzieli tylko jego koryto. Nad niską zabudową wyrasta wieża kościoła Virgen de los Pobres, jeden z nielicznych pionowych akcentów na tym płaskim wybrzeżu.

Najspokojniejszy fragment zaczyna się za Las Listadas
Za ostatnimi domami ścieżka znów biegnie nad oceanem, po kamieniach i niskich uskokach terenu, między kępami krzewów a czerwonymi sukulentami. Do samego Abades nie wchodzi już między domy. Z czasem na horyzoncie pojawia się ciemny cypel Punta de los Abades, za którym kończy się trasa.

Raz ścieżka idzie tuż nad wodą, raz lekko od niej odbija, a z boku co chwilę otwierają się kolejne skalne zatoczki i ciemne cyple.
Białe Abades na końcu czarnej lawy
Tuż przed Abades, już za cyplem, przy ścieżce stoi dom wbudowany pod naturalny nawis jasnej skały. Ścianę z kamiennych bloków, z drzwiami i dwoma oknami, ułożono aż pod skalną półkę, która przykrywa go od góry.

Meta wypada w Abades, które oficjalnie nazywa się Los Abriguitos, od małych zatok dających kiedyś schronienie łodziom. Potoczna nazwa należy do osiedla, które zaczęto tu stawiać w latach 80. XX wieku. Planowy charakter widać od pierwszych ulic, bo białe domy, uporządkowana zieleń i place układają się niemal geometrycznie. Samemu osiedlu poświęcony jest osobny wpis, Abades - białe domy i opuszczone sanatorium.

Informacje praktyczne
To wygodna trasa na lekki dzień, ale nie warto jej lekceważyć. Po drodze prawie nie ma cienia, a słońce i wiatr na południowo-wschodnim brzegu działają bez żadnej osłony. Latem lepiej więc wyjść wcześnie rano, zanim odsłonięty brzeg zdąży się nagrzać. Przydają się zakryte buty z twardą podeszwą, woda i nakrycie głowy. Jeśli planowany jest postój przy kąpielisku, dobrze dorzucić też buty do wody, bo zejścia bywają kamieniste, a skalne półki śliskie od fal.
Start w San Miguel de Tajao i meta w Abades leżą przy zjazdach z TF-1, więc samochodem dojeżdża się tu łatwo. Trasa jest liniowa, dlatego najwygodniej podjechać dwoma autami albo po dojściu wrócić po samochód taksówką. Do obu miejscowości docierają też autobusy TITSA, ale rozkład warto sprawdzić przed wyjazdem, bo na tym odcinku wybrzeża połączeń jest mniej niż w kurortach południa.
Z Abades wybrzeże ciągnie się dalej na północny wschód, ku latarni na Punta de Abona i ruinom Sanatorio de Abona. To budowane od 1943 roku leprozorium nigdy nie przyjęło pacjentów. Ten odcinek opisuje trasa Abades - Porís de Abona, a zdjęcia samego kompleksu są w galerii Sanatorio de Abona. W drugą stronę, wokół Tajao i skalnego łuku Arco de Tajao, prowadzi pętla Las Maretas - Arco de Tajao - Las Maretas.
Najwięcej o tym wybrzeżu mówi jednak odcinek za Las Listadas, gdzie przez kilka kilometrów towarzyszą tylko lawa, czerwone sukulenty i ocean.










