Kilka minut przed zachodem to pobocze TF-21, niespełna 2 km na południe od skrzyżowania Boca de Tauce, wygląda zwyczajnie. Kamienie, niskie krzewy i kilka sosen nie zapowiadają, że z wysokości 2200 m słońce zejdzie nie do morza, tylko do białej warstwy chmur rozlanej daleko w dole. Spektakl przychodzi sam, bez tarasu, barierek i tablic.
Słońce, które zachodzi w chmury
Droga wspina się tu z Vilaflor przez las sosnowy ku Las Cañadas. Na tej wysokości sosny już rzedną, a między nimi zostaje kamienista ziemia i kępy niskich, szarozielonych krzewów. Morze chmur, które na Teneryfie zalega zwykle na wysokości 500-1500 m, leży więc wyraźnie poniżej drogi. Tego dnia jego wierzch sięgał niewiele ponad 1200 m, czyli około kilometra niżej. Z białej, pofalowanej powierzchni wystaje na zachodzie tylko La Palma. Ma dwa sinoszare garby, oddalone o 120-135 km, a słońce schodzi w przerwę między nimi.

Zachód zaczyna się pod stopami
Najmocniej działa to, co tuż przy asfalcie. Pod koniec lipca kwitną tu jasne, kuliste kwiatostany, a za nimi zbocze opada ku chmurom coraz ciemniejszą plamą krzewów. Cała uwaga skupia się na przejściu między ciężkim, ciemnym pierwszym planem a lekkim, świecącym pasem nieba.

Dwie minuty później tarcza wisi już tuż nad chmurami. Pomarańcz zwęża się do cienkiego pasa, a wyżej niebo przechodzi w chłodny błękit. Ciemny grzbiet po prawej stronie porządkuje cały widok i od tej chwili to on, a nie słońce, wyznacza linię horyzontu.

Po schowaniu tarczy nie robi się od razu ciemno. Nad chmurami jeszcze długo utrzymuje się jasna łuna, a teren na pierwszym planie powoli zapada się w szarości. To dobry moment, żeby nie wracać odruchowo do auta po pierwszym wrażeniu. Końcówka bywa subtelniejsza, ale często robi większe wrażenie niż sam moment, w którym słońce znika.

Drugi spektakl przychodzi po zachodzie
W tej części wyspy wieczór płynnie przechodzi w obserwację nieba. Niespełna 20 km na północny wschód, na grzbiecie Izaña, działa Obserwatorium Teide, a Instytut Astrofizyki Wysp Kanaryjskich od lat mierzy jakość nieba nad kanaryjskimi obserwatoriami. Po zmroku okolice Teide przyciągają więc nie tylko fotografów, ale też ludzi z lornetkami i statywami. Jak wygląda wieczór z teleskopem w parku narodowym, opisuje wpis Stargazing - Teide by Night.
Pół godziny po zachodzie ziemia jest już szara, ale niebo jeszcze nie zgasło. Na południowym zachodzie świeci Księżyc, a wyżej przesuwa się sznur równo rozstawionych jasnych punktów. To najpewniej satelity Starlink. W nocy z 23 na 24 lipca 2023 r. rakieta Falcon 9 wyniosła na orbitę kolejną ich grupę, a świeżo wystrzelone satelity przez pierwsze dni lecą jeden za drugim, jak paciorki na nitce. Nie trzeba znać nazw gwiazd ani mieć sprzętu astronomicznego, żeby poczuć, że dzień jeszcze się nie skończył - tylko zmienił skalę.

Na zachód słońca tylko autem
Autobus TITSA linii 342 z Costa Adeje jeździ w góry pojedynczymi kursami za dnia, a powrót odjeżdża wczesnym popołudniem, więc na wieczorny postój potrzebne jest własne auto (rozkład najlepiej sprawdzić przed wyjazdem na titsa.com). Przy TF-21 są miejsca, żeby się zatrzymać, ale po zmroku trzeba uważać na przejeżdżające auta. Wieczorem drogą ciągną w stronę Las Cañadas miłośnicy gwiazd, także busy wycieczek z teleskopami. Na wysokości 2200 m po zachodzie słońca robi się chłodno także latem, więc cieplejsza warstwa ubrania się przydaje. Szerszy obraz samej góry i parku zbiera artykuł El Teide - dach Teneryfy.
Zwykłe pobocze przez pół godziny zmienia się tu w spokojny balkon nad chmurami. Bez tłumu, bez muzyki i bez wielkiej scenografii - tylko z kamieniami, krzewami i niebem, które długo nie chce zgasnąć.














