Przy 49. kilometrze drogi TF-21 tablica pyta, czy Teide byłby olbrzymem na Marsie. Dziesięć kilometrów dalej druga, z tej samej serii „Astro Volcanes”, zestawia wulkan ze Słońcem. Obie stoją na trasie porannego przejazdu przez Park Narodowy Teide, który w dniu wycieczki prowadził do Obserwatorium Teide na grzbiecie Izaña.
Po drodze było sześć postojów na dwunastu kilometrach TF-21, od skały Zapatilla de la Reina po dawne kopalnie pumeksu Minas de San José. Dwa kolejne wypadły przy bramie obserwatorium i przed południem przy TF-24. Słońce stało nisko na wschodzie, więc część kaldery była już jasna, a część leżała w cieniu. Roques de García i Mirador de la Ruleta zostały tym razem pominięte. Opisuje je wpis Parque Nacional del Teide, a przejazd przez cały park, od La Orotavy po Guía de Isora, wpis z 2024 roku.
Pantofel przy 51. kilometrze
Zapatilla de la Reina, czyli pantofel królowej, to skała, której kształt park porównuje do damskiego buta na obcasie. Wyrzeźbiła ją erozja, a opis parku przywołuje ją jako świadectwo surowych warunków, jakie panują w tej części kaldery. Do samej skały prowadzi od drogi około stu metrów ścieżki.

Punkt widokowy leży tuż przy słupku 51. kilometra, na wysokości około 2030 m. Po zmroku to miejsce zmienia funkcję, bo zatrzymują się tu nocne wycieczki obserwacji nieba, co opisuje wpis Stargazing - Teide by Night.
Jezioro na kilka dni
Niecałe dwa kilometry dalej droga wychodzi nad Llano de Ucanca. Według parku to największa z cañadas, czyli płaskich równin między stożkiem Teide a ścianą kaldery. Przed stożkiem stoją Roques de García. Najwyższa z tych skał, La Catedral, wznosi się prawie pionowo na 144 m nad równiną.

Tablica przy punkcie widokowym tłumaczy, skąd wzięła się ta płaskość. Deszcz spłukuje ze ściany kaldery okruchy skał i zostawia je u jej podnóża, najpierw grube, a dalej coraz drobniejsze. W drobnym osadzie woda wsiąka bardzo powoli. Po ulewach na równinie powstaje więc jezioro, które znika po kilku dniach albo tygodniach. W dniu wycieczki, na początku sierpnia, dno było suche i porośnięte kępami krzewów.

Druga tablica, z serii „Astro Volcanes”, odpowiada na pytanie o Marsa przecząco. Teide to według niej trzecia co do wielkości struktura wulkaniczna na Ziemi, ale przy marsjańskiej Olympus Mons wygląda niepozornie. Na rysunku Teneryfa ma 100 km szerokości, a podstawa marsjańskiego wulkanu 600 km, i zmieściłyby się w niej wszystkie Wyspy Kanaryjskie. Różnicę tablica tłumaczy ruchem powierzchni planety. Na Ziemi miejsca, z których wypływa lawa, z czasem się przesuwają, i tak powstał między innymi łańcuch Wysp Kanaryjskich. Na Marsie ośrodki erupcji długo trwały w jednym miejscu, więc wulkany rosły do gigantycznych rozmiarów.
Kafle, których nikt nie układał
Kolejny postój to Los Azulejos. Ścieżka z barierką prowadzi od drogi na niewielki taras nad równiną, a na prawo od niej, ponad skalnym grzbietem, widać szczyt Teide.

Azulejos to po hiszpańsku ceramiczne kafle. Tutaj tak nazywa się skały przeobrażone przez gorącą wodę. Według tablicy w pobliżu szczelin i kominów krążyły gazy wulkaniczne i wody termalne, a skały stykały się z rozgrzaną magmą. Pod ciśnieniem i w wysokiej temperaturze część terenu nabrała niebiesko-zielonej barwy. Przebarwienia mogą się wiązać z uskokami na krawędzi kaldery Las Cañadas. Jeden z nich, jak wskazuje tablica, schodzi żlebem tuż przed punktem widokowym.
Park zwraca tu uwagę także na to, jak kruszy się skała. Pęka od różnic temperatur między dniem a nocą i od lodu, który rozsadza szczeliny. O tej porze słońce oświetlało już szarozielony, kamienisty stok, który tablica oznacza jako skałę przeobrażoną, a żleb uskoku leżał jeszcze w cieniu.

Cztery zatoczki pod kolejką
Między 43. a 44. kilometrem park wyznaczył aż cztery małe punkty widokowe Majúa, nazwane od niskiej kopuły wulkanicznej Montaña Majúa. Pierwszy ma też praktyczną funkcję. Według parku zostawiają tu auta ci, którzy wjeżdżają kolejką na Teide, a schodzą pieszo i wrócą do samochodu już po zamknięciu kolejki. Stąd startuje też szlak nr 39 do Minas de San José.
Z kolejnych punktów widać po jednej stronie szczyty ściany kaldery z Guajarą, najwyższym punktem jej obrzeża (2718 m). Przed nią leży szerokie pole lawy porośnięte kępami krzewów.

Ostatni, czwarty punkt pokazuje z bliska samą kopułę Majúa, zbudowaną z pumeksu. Na jej zboczach zostały ślady odkrywkowego wydobycia, prowadzonego jeszcze przed budową dzisiejszej TF-21. Po drugiej stronie drogi wznosi się stromy stok Teide. Biegną po nim słupy kolejki linowej, a niżej stoi budynek jej dolnej stacji.

Nóż z czarnego szkła
Tabonal Negro to nazwa potoku lawy z Montaña Blanca, który park pokazuje z tego punktu na tle doliny Valle Chiñoque. Nazwa ma guanczański rodowód. Tabona to narzędzie tnące, które dawni mieszkańcy wyspy wyrabiali z obsydianu, czyli wulkanicznego szkła.
To najwyżej położony z porannych postojów, około 2350 m n.p.m. Za drewnianą barierką punktu widokowego ciągnie się rdzawe pole lawy aż pod ścianę kaldery, nad którą znów stoi Guajara.
Po drugiej stronie drogi wznosi się stok Teide, a TF-21 biegnie u jego podnóża pod murem, między głazami. Do wierzchołka jest stąd około 3,5 km w linii prostej, a różnica wysokości przekracza 1300 m.

Wulkan, który drga jak Słońce
Ostatni poranny postój, Minas de San José, to dawna odkrywkowa kopalnia pumeksu. Jasne pola drobnego okruchu przetykają tu ciemne bryły lawy. Park wskazuje, że to lawy z Montaña Rajada, a ich kapryśne kształty wzięły się ze spadku terenu i ze składu samej lawy. Przy samej drodze leżą pojedyncze głazy, a dalej od niej pumeks układa się w łagodne fale.
Druga tablica „Astro Volcanes” stoi właśnie tutaj i nosi tytuł „El Teide y el Sol comparten un vibrante secreto”, czyli Teide i Słońce dzielą drżący sekret. Grunt pod wulkanem cały czas drga. Poruszają nim krążąca pod ziemią woda, gazy i magma, ale też wiatr, fale oceanu i działalność ludzi. Sejsmografy rejestrują te drgania, a ponieważ każdy wulkan drga inaczej, da się z nich odczytać, jak rozłożone są materiały w jego wnętrzu. Słońce też drga, bo jego zewnętrzne warstwy kipią jak woda w ogromnym kotle. Tych drgań nie mierzy jednak sejsmograf, tylko analiza światła, które wysyła gwiazda.
Niecałe dziesięć kilometrów stąd w linii prostej, na grzbiecie Izaña, takie pomiary dały początek heliosejsmologii. Ta historia wraca we wpisie o obserwatorium.
Przy punkcie widokowym kończy się szlak nr 39, prowadzący z Majúa pod kolejką wokół podnóża Montaña Blanca. Drogowskaz podaje 3 km do parkingu pod Montaña Blanca i 6,9 km do kolejki, a tablica szlaku - około dwóch i pół godziny marszu i średnią trudność. Ta sama tablica ostrzega, że chodzenie poboczem drogi jest skrajnie niebezpieczne.
Ile wulkanów mieści się w jednym widoku
Przed bramą obserwatorium, przy drodze TF-514, park ustawił jeszcze punkt widokowy Izaña. Tablica nazywa go punktem widokowym wulkanów i pyta, ile różnych wulkanów widać w tej panoramie. Większość stożków na pierwszym planie powstała w jednej erupcji. Teide i przylegająca do jego zbocza Montaña Blanca należą do drugiego typu, bo urosły z wielu kolejnych erupcji w tym samym miejscu.

Przed południem, od strony El Portillo
Po wizycie w obserwatorium był jeszcze jeden postój, przy TF-24, niecały kilometr od El Portillo. Mirador del Alto de Guamaso patrzy na sosnowy las, który według parku wypełnia górny koniec doliny La Orotava. Teide, oddalony stąd o około 9 km, ma po lewej jasną Montaña Blanca.

Tablica na tym punkcie opowiada o Camino de Chasna, jednej z głównych dróg przecinających Las Cañadas. Łączyła dolinę La Orotava na północy z Vilaflor i okolicą Chasna na południu wyspy. Ścieżka wokół Alto de Guamaso pokazuje, według tablicy, jak wyglądało podejście tą drogą od północy. Park dodaje, że około 290 m od punktu widokowego stoją kamienne kręgi nazywane tagororami. Tak Guanczowie nazywali zgromadzenia starszyzny i wodzów.
Ta sama tablica tłumaczy nazwę, przez którą przejeżdżało się cały ranek. Cañadas to płaskie równiny, którymi najłatwiej było przepędzać stada na pastwiska we wnętrzu kaldery. Kaldera Las Cañadas wzięła więc nazwę od dróg pasterzy i ich stad. Największą z tych równin jest Llano de Ucanca, oglądana rano tuż za 49. kilometrem.
Informacje praktyczne
Poranne punkty leżą przy TF-21 między 51. a 38. kilometrem, punkt Izaña przy TF-514 tuż przed bramą obserwatorium, a Mirador del Alto de Guamaso przy TF-24, w pobliżu skrzyżowania w El Portillo. Każdy ma własną zatoczkę albo niewielki parking, więc postoje da się ułożyć w dowolnej kolejności. W dniu wycieczki przejazd prowadził z południa na północ. Punkty leżą na wysokości od około 2030 do 2350 m n.p.m.
Między punktami nie należy chodzić poboczem, przed czym wprost ostrzega tablica szlaku nr 39. Pieszo da się przejść tylko odcinek z Majúa do Minas de San José, właśnie tym szlakiem.
Stan na październik 2026: przez park kursują dwie linie TITSA, 342 z Costa Adeje i 348 z Puerto de la Cruz. Każda jedzie raz dziennie w każdą stronę i zatrzymuje się m.in. przy kolejce na Teide. Autobusem da się więc dotrzeć do parku, ale nie przejechać od punktu do punktu. Godziny kursów najlepiej sprawdzić przed wyjazdem na titsa.com.










