Wystarczy kilka minut marszu ponad górną częścią Vilaflor de Chasna, by bruk i ogrody ustąpiły skałom, sosnom i szerokiemu południowemu zboczu. Ta pętla obchodzi Montaña de la Vica i wraca do miasteczka inną stroną, przez pola na jego obrzeżach.
Vilaflor leży na około 1400 m n.p.m. i uchodzi za najwyżej położone miasteczko Wysp Kanaryjskich. Przez tę część gminy od dawna prowadziły drogi z południa ku wyższym partiom wyspy, a pierwszy i ostatni odcinek tej trasy pokrywają się z GR 131 Camino Natural Anaga-Chasna.
Skalne balkony nad lasem
Pętla zaczyna się na małym parkingu przy Camino de San Roque, obok hotelu Spa Villalba, powyżej centrum. Początek jest czytelny i szybko nabiera wysokości, ale jeszcze ważniejsze okazuje się to, co otwiera się z boku ścieżki. Między skałami widać szerokie zbocza Vilaflor i pas sosen schodzący ku dolinie.

Kilkaset metrów dalej krajobraz robi się bardziej surowy. Z odsłoniętych skał widać głęboki wąwóz otoczony ciemnymi ścianami. Sosnowy las porasta jego zbocza aż po dno, a daleko za nim rozciąga się niskie południe wyspy.

Stożek, który pilnuje wsi
Gmina wymienia Montaña de la Vica wśród największych stożków w linii wulkanów, która przecina jej teren z północy na południe. Wszystkie są w podobnym wieku i wciąż mają dość wyraźne kształty. Szlak obchodzi wierzchołek od północy i zachodu w odległości około stu metrów, po rdzawym pyle i igłach sosen.

Niżej las się rozrzedza, a przed ścieżką wyrasta kolejne zalesione wzgórze. Ścieżka traci tu wysokość wyraźnie szybciej niż przy wierzchołku. Z jednej strony widać zwarty pas sosen, z drugiej brunatne i czerwone podłoże, które stale przypomina o wulkanicznym pochodzeniu tej części gminy.

Za zboczem Montaña de la Vica pętla zostawia GR 131 i schodzi dalej po luźnym kamieniu, między sosnami kanaryjskimi. Najniżej, na około 1330 m, ścieżka przecina suche, zasypane głazami koryto Barranco de la Abejera. Po drugiej stronie zaczyna się podejście z powrotem ku miasteczku.

Powrót po jaśniejszej stronie pętli
Po wyjściu z lasu ścieżkę otaczają pola i rozproszone domy. Vilaflor od dawna żyje z rolnictwa prowadzonego wysoko nad morzem. Rosną tu ziemniaki, migdały i figi, ale przede wszystkim winorośl. Według gminy uprawy sięgają 1600 m n.p.m., wyżej niż gdziekolwiek indziej na wyspie.

Ostatni odcinek prowadzi między domami, niedaleko głównej drogi TF-21. Vilaflor zajmuje tu łagodniejszy fragment południowego stoku, a od północy horyzont domyka las. Poniżej kościelnego placu woda spływa kaskadą po kamiennym murze fontanny.

Kościół, w którym ochrzczono świętego
Kilka kroków dalej otwiera się Plaza de San Pedro z parafialnym kościołem św. Piotra Apostoła. Świątynia ma początki w pierwszej połowie XVI wieku, a od 1568 roku pełniła rolę parafii dla historycznej Abony. W 1626 roku ochrzczono tu Pedra de San José Betancur, znanego jako Hermano Pedro - pierwszego świętego pochodzącego z Wysp Kanaryjskich, kanonizowanego w 2002 roku.

Informacje praktyczne
Do Vilaflor prowadzą drogi TF-21 i TF-51. To pętla, więc nie trzeba organizować powrotu, choć od kościoła do parkingu na starcie zostaje jeszcze krótkie podejście, około 70 m w górę. Po wyjściu z miasteczka nie ma już zaplecza, dlatego wodę i coś do jedzenia warto zabrać od razu.
Poza odcinkami GR 131 na początku i na końcu pętla nie korzysta z numerowanych szlaków, więc w środkowej części przyda się ślad GPS. Z Vilaflor startuje też wędrówka na Paisaje Lunar.
Mimo wysokości słońce na południowym zboczu potrafi mocno przygrzać. Przydają się buty z dobrą przyczepnością, bo na trasie leży luźny kamień i warstwa igliwia, a do plecaka warto dorzucić lekką warstwę przeciwwiatrową. W cieplejszych miesiącach najlepiej ruszyć rano, zanim nagrzeją się bardziej otwarte odcinki przy polach.
Po powrocie najdłużej zostaje w pamięci kolor ziemi. Rdzawy grunt spod sosen na zboczu Montaña de la Vica wraca w dole na polach przy miasteczku, obok kamiennego murku z opuncjami.










