Na Playa de la Enramada skrzydła paralotni leżą na ciemnym żwirze, kilka metrów od promenady i baru przy plaży. Tak wygląda meta lotu, który zaczął się kilkaset metrów wyżej, na zboczach nad Adeje. Ten kontrast dobrze opisuje południe Teneryfy. W Costa Adeje hotelowy pas kończy się niemal bez uprzedzenia, a zaraz za nim zaczyna się surowszy brzeg La Calety i zbocza starego masywu Adeje.
Tu kończy się gładki kurort
Playa de la Enramada leży już w La Calecie, na zachodnim skraju Costa Adeje. Jasne plaże Fañabé i El Duque zostają dalej na południowy wschód. Według gminy Adeje dzisiejszy piasek powstał z pokruszonych otoczaków, które jeszcze niedawno pokrywały brzeg. Widać to od razu. Zamiast jasnego piasku jest ciemny, szorstki brzeg, a między parasolami baru leżą czasze i uprzęże. Właśnie tutaj zaczyna się też około 9-kilometrowa promenada Costa Adeje, która biegnie wzdłuż wybrzeża aż do Los Cristianos. Dlatego na jednym kadrze mieszczą się goście baru, spacerowicze i piloci przy sprzęcie.
Z bliska ta scena nie jest widowiskowa. Czasze leżą zmięte na żwirze, ktoś rozplątuje linki, obok stoją plecaki z uprzężami. Plaża zwykle służy tu za lądowisko, a na start trzeba wjechać w góry, w okolice przysiółka La Quinta pod Taucho, przez który prowadzi pętla do Boca del Paso.
Góry zaczynają się zaraz za hotelami
Według oficjalnej strony turystycznej Costa Adeje z powietrza widać jednocześnie Roque del Conde, Barranco del Infierno i klifowe wybrzeże La Calety. Dlatego ta atrakcja nie sprowadza się do samej adrenaliny. Stary masyw Adeje, głęboko wcięte wąwozy, pas hoteli i ocean mieszczą się tu na odcinku kilku kilometrów. Ta sama strona gminy podaje listę firm, które organizują loty.

Z ziemi to zestawienie też jest czytelne. Pod skrzydłem zostają ceglaste bryły hoteli, po lewej wznosi się kamieniste zbocze nad plażą, a wyżej kadr zamyka górska ściana. Paralotnia działa tu jak ruchomy punkt odniesienia i dopiero przy niej widać, jak strome jest zaplecze Costa Adeje.
La Caleta wraca pod nogi
Końcówka lotu znów sprowadza wzrok ku ziemi. Paralotnia raz krąży wysoko nad białym hotelem na skarpie, raz schodzi nisko nad kamienistym obniżeniem terenu przy plaży. W tle stoi grzbiet starego południowego masywu. Leży kilka kilometrów w głąb lądu, a mimo to z plaży wygląda jak ściana zamykająca kurort.
Plaża, dawna rybacka La Caleta i surowe zbocza starego masywu leżą w Adeje tak blisko siebie, że z powietrza mieszczą się w jednym spojrzeniu, a południe Teneryfy przestaje wyglądać jak jednolity pas kurortów.










