Promenada Costa Adeje nagle zwalnia na zachodnim krańcu kurortu. Zamiast długiego pasa hoteli i szerokich plaż pojawia się niewielka zatoka. Administracyjnie to nadal Adeje, ale przy samej wodzie dużo wyraźniej czuć małą nadmorską miejscowość niż kurort.
Najłatwiej zobaczyć to na samym brzegu. Kamienny mur prowadzi tuż nad wodą, a pod nim leży plaża z ciemnego żwiru i czarnych otoczaków.

Do wody po drabince
Plaża pod murem ma ledwie kilkadziesiąt metrów, więc do wody wchodzi się tu także ze skał. Gmina wymienia w La Caleta kilka miejsc do kąpieli, od La Puntilla po Varadero, i opisuje je jako wąski, skalisty pas brzegu osłonięty zatoką. Z płaskich skalnych półek do oceanu schodzi się po metalowych drabinkach, a w zatoce stoją małe łodzie.

Kiedy zostają tylko kontury
O zmierzchu sceneria się upraszcza. Widać już tylko ciemny zarys cypla, białe fasady nad wodą i słońce schodzące prosto nad Atlantyk. Zatoka ciemnieje wtedy szybciej niż niebo, a po wodzie ciągnie się pas odbitego światła.

Rybacki ślad przy samym brzegu
Rybacką przeszłość La Caleta nadal widać przy wodzie. Łodzie wyciągnięte na kamienie stoją kilka kroków od promenady, na skrawku brzegu o nazwie El Varadero, czyli miejsca, gdzie wyciąga się łodzie na ląd. Ten sam brzeg służy naraz do spaceru, kąpieli i postoju małych jednostek.

La Caleta była kiedyś głównym punktem załadunku i wyładunku w całej gminie, a osada wyrosła wokół portu, połowów i upraw. Kiedy port przestał działać, zostały rybołówstwo i turystyka. Przy promenadzie stoją restauracje z rybami i owocami morza. Prowadzą do nich wąskie przejścia między domami, gdzie liny i koło ratunkowe służą za ozdobę.

Na koniec dnia, nie na cały plan
Najbardziej pocztówkowy punkt to duży napis La Caleta ustawiony nad wodą. Nie trzeba jednak przyjeżdżać tu wyłącznie po jedno zdjęcie. Miejsce najlepiej sprawdza się jako krótki przystanek pod koniec dnia, kiedy można po prostu podejść do muru i popatrzeć na ocean.
Jeśli zostanie więcej czasu, stąd można ruszyć ścieżką wzdłuż chronionego odcinka wybrzeża, w którego klifach gniazdują ptaki morskie. Prowadzi przez Playa Diego Hernández dalej w stronę El Puertito i Playa Paraíso.

Nawet bez dłuższej trasy La Caleta zostawia po sobie konkretny obraz - czarny brzeg, małe łodzie i spokojne światło na wodzie.










