Droga wzdłuż północnego wybrzeża nie kończy się od razu klifem. Najpierw zwalnia w Buenavista del Norte, miasteczku ze spokojnym placem, drewnianymi balkonami i cieniem starych drzew. Dopiero za nim zaczyna się surowa część gminy. Większość przyjezdnych zatrzymuje się tu wyłącznie po drodze do Punta de Teno albo Maski, a samo stare miasto broni się jako osobny cel spaceru.
Kawa przed wyjazdem w Teno
Serce miasteczka bije na Plaza de los Remedios. Pośrodku stoi piętrowy kiosk obstawiony stolikami pod parasolami, a wokół, w cieniu rozłożystych koron, siadają mieszkańcy. Na nim odbywają się też główne koncerty w miasteczku.

Miejscowa kuchnia opiera się na tym, co daje gmina - kozim serze i mięsie, winach z doliny El Palmar i czerwonej cebuli z przysiółka Los Carrizales. Ryby przychodzą prosto z wybrzeża, a mięso z grilla je się raczej wyżej, w rozrzuconych po zboczach osadach.
Wnętrze młodsze od murów
Tuż przy placu stoi kościół Nuestra Señora de los Remedios, parafia patronki gminy. Kamień węgielny położono w 1513 roku, ale świątynia nie dotrwała do dziś bez szwanku. Z pożaru, który w czerwcu 1996 roku wyszedł z zakrystii, ocalały mury i wieża. Wnętrze wraz z niemal całym zabytkowym wyposażeniem trzeba było odtwarzać przez osiem lat.

Dlatego gładka biel ścian i ciemny kamienny portal robią tu inne wrażenie niż w wielu podobnych kościołach na wyspie. Ogląda się nie tyle starą parafię, ile miejsce złożone z powrotem po katastrofie.
Drewniane balkony zamiast skansenu
Kilka kroków od placu zaczyna się Calle la Alhóndiga. Pod numerem 5 stoi ratusz z drewnianym balkonem i flagami nad wejściem. Przy samym placu obok skromnych białych domów stoją fasady bardziej ozdobne, a w jednej z nich działa punkt informacji turystycznej.
I przy ratuszu, i wokół placu powtarza się ten sam kanaryjski porządek, czyli białe elewacje, ciemne stolarki i kamienne cokoły. To bardziej architektura do mieszkania niż do oglądania z folderu. Cały ten układ ulic, pomyślany jeszcze w XVI wieku, jest od 2005 roku wpisany na listę zabytków.
Tu kończy się miasteczko, zaczyna się gmina
Wystarczy odejść kilka przecznic od placu, żeby zabudowa rozluźniła się w trawniki, kamienne mury i małe skwery. Miasteczko leży na końcu północno-zachodniej drogi, ale nie ma w sobie nerwowości końca świata.

Dalej zaczyna się właściwa gmina, w której 80% powierzchni zajmują tereny chronione. Z dworca w Buenaviście odchodzą autobusy do doliny El Palmar, do Maski i na Punta de Teno. Stare miasto zostaje ostatnim wygodnym progiem przed surowym krajobrazem Teno.
Najdalej na zachód gmina sięga w Punta de Teno, najbardziej wysuniętym na zachód punkcie Teneryfy. Przy latarni kończy się asfalt, a zaczynają rdzawe skały, ocean i widok na La Gomerę. Ta sama latarnia stoi w herbie gminy.

Samo miasteczko trzyma się kilkuset metrów wokół placu. Dalej są już tylko pola w dolinie El Palmar, wąwozy Teno i droga, która kończy się przy latarni.
O samym starym mieście i odbudowie parafii opowiada nowsza relacja z 2026 roku, Buenavista del Norte - miasteczko, które odbudowało swój kościół.










