Stara droga między La Laguną a Candelarią przez pięć wieków była najszybszym połączeniem stolicy z południowym wschodem wyspy. Tędy niesiono w procesjach figurę Matki Bożej z Candelarii, tędy urzędnicy dawnego Cabildo jeździli w obie strony, a przy trakcie stanęła gospoda i stacja postojowa. Jej ruinę - Casa de Amaro Pargo, nazwaną od słynnego korsarza, który kupił posiadłość w 1744 roku, trzy lata przed śmiercią - mija się na pętli zaczynającej się w Machado, jednym z osiedli gminy El Rosario.
Wędrówka rusza sprzed ermity Matki Bożej Różańcowej (hiszp. Ermita de Nuestra Señora del Rosario), od której patronki wzięła nazwę cała gmina. Pobielona kaplica stanęła przy tej samej dawnej drodze do Candelarii i jest wpisana na listę dóbr kultury. Do tej samej ermity dochodzi też pętla Circular Las Barreras, tyle że od strony Barranco Hondo w gminie Candelaria. Z placu nad Machado, na wysokości niespełna 500 m, otwiera się widok na wschodnie wybrzeże i ocean.

Pogoda w tej części wyspy potrafi się zmienić w ciągu jednego przejścia. Rano nad grzbietem wisiało morze chmur, a po kilku godzinach niebo się przetarło. Te same okolice startu wyglądają wtedy zupełnie inaczej.
Pierwszy odcinek to jeszcze dawna droga do Candelarii, która łagodnie wspina się zboczem porośniętym niską roślinnością. W miarę nabierania wysokości coraz szerzej odsłania się wybrzeże za plecami, a przy dobrej widoczności można prześledzić rozproszoną zabudowę na stokach opadających ku morzu. Daleko na horyzoncie, za oceanem, rysuje się wtedy zarys Gran Canarii.

Wiosną stoki zmieniają barwę. Wśród traw pojawiają się maki i żółte kwiaty, gęste na tyle, że miejscami przesłaniają czerwoną ziemię. W tle rysują się wzgórza z rozproszoną zabudową na średnich wysokościach.

Ścieżka z ubitej czerwonej ziemi wije się dalej w górę, raz po raz otwierając widok w stronę oceanu. Powyżej Machado wędrówka wchodzi na oznakowany szlak SL-TF 303 Camino de Los Panascos, który wyprowadza ją ku Las Barreras. W dół pętla wróci później inną drogą, szlakiem SL-TF 301. To wciąż otwarty teren, jeszcze przed granicą lasu.

Ten stary Camino de Los Panascos, jak sąsiedni Camino Viejo de Candelaria, był kiedyś miejscem pracy wielu ludzi. Po dawnym rolnictwie zostały na tych stokach klepiska do młócenia zboża i tradycyjne piece.
Wyżej zaczynają się pierwsze sosny kanaryjskie. Pod jedną z rozłożystych koron pasie się stado kóz, a za nim, wśród niskiej chmury, majaczą zabudowania. Od tego miejsca trasa wchodzi w las na dobre.

W cieniu sosen stoi niewielka Ermita de Nuestra Señora de la Candelaria, duchowe serce przysiółka Las Barreras. Pierwszą mszę odprawiono w niej 12 października 1982 roku. Kamienny plac przed wejściem nosi imię Plaza Marina Sánchez Martín, nadane w 2004 roku przez mieszkańców Las Barreras na cześć zasłużonej sąsiadki zwanej „La Panasquera", i do dziś służy jako miejsce zbiórki.

Za kaplicą trasa trzyma się przez chwilę asfaltu, prowadzącego prosto przez las sosnowy La Esperanza. Wysokie, smukłe pnie odcinają się od szarego nieba.

Najwyższy punkt wędrówki, około 960 m, wypada w głębi lasu, przy strefie Campamento La Esperanza. Prowadzi ją Cabildo, samorząd wyspy, który zarządza między innymi lasami i polami biwakowymi. Drewniana tablica z herbami wyspy i gminy oznacza wjazd do obozowiska.

Wokół obozowiska rozciąga się typowy bór sosny kanaryjskiej. To najchłodniejsza i najwilgotniejsza część trasy, często spowita mgłą. Samo Campamento La Esperanza to obóz młodzieżowy, z którego po wcześniejszej rezerwacji korzystają zorganizowane grupy, głównie szkoły i stowarzyszenia. Nie jest to miejsce na spontaniczny biwak z namiotem. Latem odbywają się tu młodzieżowe obozy i kolonie wakacyjne.

W drodze powrotnej trasa schodzi z grzbietu inną stroną. Ścieżka zwęża się i wchodzi w niską roślinność, a chmura raz po raz zasłania widok, zostawiając tylko najbliższe krzewy i pojedyncze drzewa.

Niżej pojawiają się znów domy. Trasa mija skraj przysiółka Las Barreras, gdzie polna droga biegnie między ogrodzeniami i zabudowaniami, a horyzont znów otwiera się ku morzu.

Poniżej las ustępuje otwartym łąkom, które opadają ku wybrzeżu w stronę El Rosario. To najbardziej widokowa część zejścia. W pogodny dzień wzrok sięga wzdłuż południowo-wschodnich zboczy wyspy, od masywu Anaga po dolinę Güímar. Wiosną łąki toną w makach i drobnych kwiatach, a niebo zdążyło się już wypogodzić.

Zbocze robi się coraz bardziej suche i kamieniste. Wśród traw sterczą wilczomlecze i pojedyncze bloki wulkanicznej skały, a w dole wciąż ciągnie się pas nadmorskiej zabudowy.
Zejście łagodnie sprowadza z powrotem ku Machado. Ostatnie metry wiodą przez wysokie, wyschnięte trawy, z wybrzeżem rozłożonym w dole. Plac przy ermicie, z którego ruszyła wędrówka, jest już o krok.

Informacje praktyczne
Punktem startowym jest plac przy kościele w Machado, jednym z osiedli gminy El Rosario, w strefie średnich wysokości na wschodnim zboczu wyspy, w obszarze metropolitalnym Santa Cruz. Najwygodniej dojechać tu autem i zostawić je w pobliżu placu.
Trasa wznosi się od niespełna 500 m n.p.m. po sosnowy las na wysokości niemal kilometra, więc różnice warunków bywają duże. Warto zabrać buty trekkingowe z dobrą podeszwą, zapas wody i wiatrówkę lub kurtkę przeciwdeszczową. W tej strefie i w lesie sosnowym jest chłodniej i wilgotniej niż na słonecznym wybrzeżu, a morze chmur potrafi w kilka minut zamienić pełne słońce w gęstą mgłę.
Najlepsza pora to wiosna, gdy kwitną stoki, oraz pogodny dzień, w którym panorama sięga od Anagi po Güímar. Przy niskiej podstawie chmur widoki z górnej części trasy potrafią całkiem zniknąć, ale wtedy urok przenosi się na mglisty las.
Dawna droga, którą szli pielgrzymi do Candelarii i którą jeździł korsarz Amaro Pargo, dziś nosi już tylko wędrowców. Napis na tablicy przy trakcie ujmuje to krótko: „Sin caminantes no hay camino" - bez wędrowców nie ma drogi.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










