Na początku tej trasy woda stoi w basenach, które inżynierowie domknęli od strony oceanu progami z pali, a na plaży dyżurują ratownicy. Na końcu, tuż przed Playa de la Arena, gmina Santiago del Teide postawiła przy lawowych zatoczkach tablicę, która ogłasza je strefą niebezpieczną i ostrzega, że kto tam wchodzi, robi to na własną odpowiedzialność. Pomiędzy ciągnie się ten sam czarny brzeg, który z każdym kilometrem coraz mniej przypomina kąpielisko.
Ten odcinek wybrzeża opisuje już relacja z listopada 2022 roku, prowadzona od spokojnego Alcalá ku miejskiemu finałowi przy plaży. Majowy spacer, rozpoczęty w niedzielę przed południem, poszedł innym tropem: gdzie i na jakich warunkach można tu wejść do wody. Po drodze wypadają fale Punta Blanca, które wielu surferów uważa za najlepsze na wyspie, a na samym końcu krótkie zejście z promenady na lawowy cypel przed plażą.
Pierwszy kilometr pod okiem ratowników
Start wypada w centrum Alcalá. Promenada wychodzi z miasteczka na północ i szybko rozdziela się na dwa pasy, wąską ścieżkę bliżej wody i czerwony pas sportowy pod murem.

Pierwszy kilometr należy do kąpieliska La Jaquita. Jego trzy czarne zatoczki mają obsługę ratowniczą, a baseny w lawie zamyka od strony oceanu próg z rzędu pali. Jak zaprojektowano to wybrzeże i za co dostało nagrodę inżynierską, opisuje osobny wpis z tego samego dnia.

Przed południem czarny piasek najbliższej zatoczki był jeszcze pusty. Nad nim, na murze przy barierce, wisiała żółta flaga, czyli kąpiel dozwolona, ale z ostrożnością. Następna plaża na trasie, kamienista Punta Blanca, według Turismo de Tenerife nie ma już żadnego zaplecza.

Za cyplem kończy się kąpielisko
Przy cyplu Punta de Alcalá, gdzie leży ostatni basen kąpieliska La Jaquita, infrastruktura się urywa. Dalej lawa schodzi do oceanu płaskimi, porowatymi płytami, między które fala wciska się wąskimi kanałami. Nikt nie wyznacza tu, dokąd wolno podejść. Na zewnętrznej krawędzi płyt, nad samym przybojem, łowi wędkarz. O tym, jak blisko wody się zatrzymać, decyduje sam, ale łowienie z brzegu wymaga na Kanarach licencji rządu wysp.

Za cyplem ścieżka wychodzi na jasne, żwirowe podłoże. Rosną na nim niskie, zbite krzewy i czerwone rośliny płożące, bo to sucha, zawietrzna strona wyspy, którą Teide i grzbiety osłaniają przed wilgotnymi pasatami. Sieć stacji pomiarowych Museos de Tenerife notuje na nisko położonym południu i zachodzie Teneryfy klimat pustynny gorący.

Od strony oceanu przez całą drogę towarzyszy trasie La Gomera, ale ciekawsze jest to, co leży między wyspami. Pas morza wzdłuż całego zachodniego wybrzeża Teneryfy, od Punta de Teno po Punta de la Rasca, jest od 2011 roku obszarem Natura 2000. W 2021 roku wody tego odcinka jako pierwsze w Europie trafiły do programu obszarów dziedzictwa waleni World Cetacean Alliance. Na stałe żyją tu grindwale krótkopłetwe i butlonosy.

Fala, dla której przyjeżdża się z deską
Na cyplu Punta Blanca promenada rozszerza się w taras za drewnianą palisadą. Stojąca na nim tablica Guía de Isora Deportes ma za tło fotografię wielkiej fali. Turismo de Tenerife pisze, że dla wielu surferów to miejsce z najlepszymi falami na wyspie. Gminny serwis turystyczny dodaje, że fale są silne i przyciągają doświadczonych, choć początkujący też znajdą tu dla siebie miejsca. W listopadzie 2024 roku rozegrano tu zawody punktowane w krajowych cyklach surfingu, zorganizowane przez Club Punta Blanca razem z gminą oraz federacjami kanaryjską i hiszpańską. Obok tarasu, na okrągłym pomoście, stoi metalowa sylwetka surfera z deską.

Za cyplem ścieżka biegnie dalej ku El Varadero, niskim brzegiem porośniętym czerwonymi i żółtawymi roślinami. Ten odcinek przebudowywano etapami. Etapy od trzeciego do piątego Cabildo rozpoczęło w czerwcu 2020 roku, za ponad 583 tys. euro z dotacji rządu Kanarów. Projekt przewidywał rampę na plażę, trzy punkty widokowe i nasadzenia rodzimych gatunków, a gmina podkreślała, że to odcinek szczególnie ceniony przez surferów.

Ostry kamień przed granicą gminy
Przy Mirador de Varadero ścieżka znów wchodzi na surową lawę, poprzerastaną kępami suchych traw. Nad wodą stoi stożkowa wieża z ciemnego kamienia. Otoczenie dobrze pasuje do jednego z odczytań nazwy gminy. Guanczańskie Isora bywa tłumaczone jako „malpaís”, czyli teren zasłany luźnym, ostrym kamieniem wulkanicznym. To interpretacja sporna i funkcjonują obok niej inne.

Za El Varadero zabudowa staje na samej krawędzi lawowego klifu, a do wody prowadzą stąd zygzakowate schody. Niespełna trzysta metrów dalej trasa przechodzi do gminy Santiago del Teide.

Strefa niebezpieczna na skraju plaży
Przed samą Playa de la Arena warto zejść z promenady w lewo, na lawowy cypel zamykający plażę od południa. W lawie są tu wąskie zatoczki, kanały i niecki, a nad nimi sterczą skalne iglice. Gmina Santiago del Teide nazywa te miejsca na tablicy Charco del Diablo i Charco Cueva de la Vaca.
Tablica gminy wisi na kamiennym murze przy tym odcinku i nie zostawia wątpliwości. Wymienia ryzyko obsunięcia skał, utonięcia i silne prądy, zaznacza, że nie ma tu ratownika, i zakazuje pływania na otwartym morzu. Wejścia na ten teren nie zabrania, dodaje tylko, że kto z niego korzysta, robi to na własną odpowiedzialność. Wynika to z gminnego rozporządzenia o korzystaniu z wybrzeża z 2021 roku. Miejsca uznane w nim za niebezpieczne nie są zamknięte, a korzystanie z nich może być tolerowane z ograniczeniami. W spokojnej, osłoniętej skałami niecce, kilkadziesiąt metrów od wąskiej zatoczki, ludzie unosili się tego dnia na dmuchanych kołach.
Kilka minut później trasa kończy się nad Playa de la Arena i nadzór wraca. To kąpielisko z flagami stanu morza, a zarazem pierwsze w Hiszpanii, które w 2019 roku wprowadziło flagi z kodem dla osób z zaburzeniami widzenia barw. Kwadrans po drugiej w niedzielę czarny piasek był już zastawiony parasolami i ręcznikami.

Informacje praktyczne
Trasa jest liniowa. Prowadzi z centrum Alcalá w gminie Guía de Isora do Playa de la Arena w Puerto de Santiago, w gminie Santiago del Teide. Ten sam brzeg przechodzą też dłuższe trasy z Playa San Juan do Los Gigantes i z Guía de Isora przez Alcalá do Los Gigantes. Do Alcalá dojeżdża się drogą TF-47, a samochód można zostawić w bocznych uliczkach nad wybrzeżem. Na powrót przydaje się autobus TITSA. Linia 473 jeździ wzdłuż tego wybrzeża i zatrzymuje się zarówno w Alcalá, jak i na przystanku La Arena przy końcu trasy. Rozkład warto sprawdzić przed wyjściem na stronie przewoźnika.
Cienia jest niewiele, głównie pod drzewami przy promenadzie La Jaquita, a reszta drogi prowadzi odkrytym, suchym brzegiem. Nakrycie głowy i zapas wody przydają się tu przez cały rok, nie tylko latem. Na zejście do zatoczek przed Playa de la Arena potrzebne są buty z twardą podeszwą, bo lawa jest tam ostra i nierówna.
Stan na maj 2026: tablica przy Charco del Diablo i Charco Cueva de la Vaca zakazuje wprowadzania zwierząt, palenia, także e-papierosów, i zostawiania śmieci. Za łamanie tych zasad grozi kara od 300 do 3000 euro. Przepisy dotyczące wybrzeża zmieniają się, więc na miejscu warto przeczytać aktualne tablice.
Trasa zaczyna się i kończy przy kąpieliskach z flagami. Pomiędzy nimi ocean niczego nie obiecuje ani surferom na fali Punta Blanca, ani spacerowiczom nad zatoczkami, które gmina uznała za niebezpieczne.
Redakcja „Poznaj Teneryfę” · Jak powstają nasze teksty










