Montaña Roja, czyli Czerwona Góra, nie dominuje nad południem wysokością, tylko kolorem. Stożek stojący przy El Médano ma 171 m n.p.m., ale z promenady wygląda jak naturalne zamknięcie całej zatoki. Ta pętla zaczyna się przy porcie, przecina główną plażę miasteczka, wspina się na grzbiet rezerwatu i wraca nad samym oceanem, między jasnym piaskiem a czerwoną skałą.
El Médano należy do gminy Granadilla de Abona i od lat uchodzi za najważniejszy adres windsurfingu i kitesurfingu na Teneryfie. Stały wiatr widać tu od razu - nad wodą prawie zawsze pojawiają się żagle, deski i latawce, a samo miasteczko żyje bliżej plaży niż portu.
Z portu pod czerwony stożek
Trasa rusza z nadmorskiej części El Médano, przy spokojniejszym odcinku brzegu osłoniętym od fal. Jak na miejscowość, która żyje z wiatru, początek jest zaskakująco spokojny. Deski i latawce zbierają się dopiero przy głównej plaży. W zimie, przy przejrzystym powietrzu, ponad niskimi wzgórzami za zabudową potrafi pokazać się biały wierzchołek El Teide.

Dalej ścieżka wychodzi na główną plażę El Médano. Sportowy charakter miasteczka czuć tu najmocniej, bo szeroki pas piasku i stałe pasaty od lat przyciągają amatorów windsurfingu i kitesurfingu. Co roku rozgrywa się tu etap mistrzostw świata PWA w windsurfingu, a przy brzegu niemal bez przerwy coś dzieje się na wodzie.

Im dalej od zwartej zabudowy, tym bardziej plaża traci miejski charakter. Drobny, szarawy piasek i szeroka przestrzeń prowadzą wzrok prosto ku stożkowi. Warto obejrzeć się za siebie, bo El Médano zostaje wtedy w tle jako jasny pas domów przy wodzie, a wycieczka zaczyna wyglądać bardziej na wyjście w teren niż na spacer po kurorcie.

Rezerwat, który wyrasta z plaży
Za plażą trasa odbija lekko w głąb lądu i zaczyna wspinaczkę po czerwonym, sypkim podłożu. Taki układ pętli ma zaletę, bo podejście bierze się od suchszej strony, a nadmorski odcinek zostaje na powrót. Stożek jest sercem 166-hektarowego rezerwatu przyrody, który obejmuje nie tylko samą górę, ale też przybrzeżne piaski, wydmy i słonawe rozlewiska ważne dla ptaków siewkowych.

Wysokość nie imponuje na mapie, ale brak cienia i wiatr szybko przypominają, że to nie jest spacer po parku. Wraz z każdym metrem szerzej otwiera się zatoka El Médano, a na dalszym planie pojawiają się szklarnie, suche zaplecze wybrzeża i pas lotniska Tenerife Sur. Z tego podejścia zapamiętuje się bardziej światło i kolor ziemi niż samo przewyższenie.
Ze szczytu najlepiej widać zachodnią stronę rezerwatu. Kilometrowa plaża La Tejita schodzi stąd ku morzu tuż u podnóża stożka, a dalej ciągnie się płaskie, suche wybrzeże Granadilla de Abona. Gdy niebo jest czyste, w panoramie mieszczą się też płyta lotniska, dalsze grzbiety południa i szeroki łuk zatoki, który z dołu nie jest tak czytelny.

Po przeciwnej stronie stożka leży zatoka El Médano, dawne Puerto de Roja. Według oficjalnej historii gminy to właśnie tam 1 października 1519 zatrzymała się flota Ferdynanda Magellana i Juana Sebastiána Elcano. Dziś okolica kojarzy się przede wszystkim z wiatrem i plażą, ale osłonięte kotwicowisko miało znaczenie dużo wcześniej niż epoka sportów wodnych.
Powrót nad oceanem
Zejście prowadzi grzbietem opadającym ku miasteczku, gdzie czerwona, sypka skała i niska, odporna na suszę roślinność trzymają się zbocza niemal do samej krawędzi. Stąd dobrze widać, że Montaña Roja nie jest samotnym kopcem. Od północnego wschodu zamyka ją zatoka El Médano, od zachodu długi łuk plaży La Tejita, a na południe zostaje już tylko cypel Punta Roja i otwarty ocean. Dzięki temu rezerwat ma bardziej nadmorski niż górski charakter.

Niżej ścieżka wraca ku brzegowi i wchodzi na grzbiet niskiej Montaña Bocinegro. Na tym odcinku najlepiej widać, skąd wzięła się nazwa góry. Czerwone, wywietrzałe zbocza przechodzą niżej w jaśniejsze piaski i ciemne skały brzegu, a zatoka znowu otwiera cały profil El Médano.

Ostatni odcinek biegnie już samą plażą. Tuż nad wodą przysiadł betonowy bunkier, jedno z gniazd karabinów maszynowych wznoszonych tu od 1941 roku w ramach planu obrony wyspy. Neutralna Hiszpania liczyła się wtedy z desantem aliantów, a płaskie plaże El Médano uchodziły za dogodne miejsce lądowania. Nawet tak plażowa okolica miała więc kiedyś całkiem inne znaczenie.

Po domknięciu pętli można wrócić prosto na promenadę albo zostać jeszcze chwilę przy skałach i wodzie. Na jednym krótkim spacerze mieści się tu portowe miasteczko, szeroka plaża, czerwony stożek, nadmorski rezerwat i otwarte morze. Kurort i surowe wulkaniczne wybrzeże dzieli tu kilkaset metrów.
Informacje praktyczne
Na trasie prawie nie ma cienia. Woda, nakrycie głowy i krem z filtrem przydają się tu bardziej niż na wielu dłuższych szlakach, bo słońce odbija się od jasnego piasku i czerwonej skały. Na podejściu wystarczą zwykłe buty terenowe z przyczepną podeszwą.
Start wypada w nadmorskiej części El Médano, więc najwygodniej zostawić auto w miasteczku i dojść do promenady pieszo. To popularna okolica plażowa, dlatego w słoneczne weekendy lepiej pojawić się wcześniej, zanim zapełnią się parkingi i plaża.
Najprzyjemniej bywa rano albo późnym popołudniem, gdy światło najmocniej pokazuje kolory stożka i łatwiej o dalekie widoki aż po El Teide. W wietrzne dni odczuwalna temperatura potrafi zmieniać się szybko między plażą a odkrytym grzbietem.
Nowsza relacja z tej okolicy: El Médano - plażowanie (2024).
Więcej o okolicy:
- wpis Los Abrigos - El Médano
- wpis El Médano - Poligono Granadilla
- galeria El Médano
- galeria Montaña Roja
Redakcja „Poznaj Teneryfę”









