Najpierw widać blanki i okrągłe wieże. Dopiero chwilę później dociera, że pośrodku suchego krajobrazu Aldea Blanca stoi budynek, który wygląda jak gotowa scenografia do turnieju. Castillo San Miguel nie jest historyczną twierdzą, tylko współczesną oprawą wieczornych widowisk. W tej części wyspy łatwiej spodziewać się rond i hal niż drewnianego mostu na łańcuchach i bramy, za którą walczą konni rycerze.

Zamek, którego nie da się pomylić
Zamek stoi przy Avenida Edelmira Alfonso Alfonso w Aldea Blanca, w gminie San Miguel de Abona, między Las Chafiras a samym miasteczkiem San Miguel. Ma 6000 metrów kwadratowych powierzchni, a jego wieże sięgają 17 metrów, więc z daleka działa jak punkt orientacyjny. Jasne mury z kanaryjskiego kamienia odcinają się od ciemniejszych zboczy, a z bliska mija je też piesza pętla z San Miguel de Abona do Aldea Blanca.
Po zmroku, gdy okolica znika w ciemności, zostają już tylko podświetlone mury. Na froncie widać wtedy przede wszystkim rytm okrągłych wież, ciężką drewnianą bramę i kolorowe tarcze herbowe po obu jej stronach.

Wzór z Majorki
Według oficjalnej historii zamek zbudował w 1987 roku przedsiębiorca Raúl Hernández Alonso, który wzorował się na średniowiecznym widowisku Conde Mal z Palma de Mallorca. Za murami kryje się nie kameralna sala, lecz duża przestrzeń przygotowana pod kolację i turniej. Piaszczysta arena ma 50 metrów długości, a przy stołach mieści się 1100 gości. Z zewnątrz budynek wygląda jak zamek, w praktyce działa jak sala widowiskowa ubrana w średniowieczny kostium. O samym pokazie i wnętrzach szerzej w relacji Castillo San Miguel - średniowieczna przygoda.
Przed bramą zaczyna się cały rytuał
Najwięcej detali skupia się tuż przy wejściu. Do bramy prowadzi drewniany podjazd podwieszony na łańcuchach jak most zwodzony, a pod nim ciągnie się wąski kanał z wodą. Po obu stronach mostu, na cokołach, leżą dwa kamienne lwy, a przy samych drzwiach stoją białe figury rycerzy w zbrojach i orły na kolumnach. Wieczorem, już w środku, gości wita hrabia Don Rodrigo z córką, a potem wszyscy przechodzą na arenę.

Samo widowisko łączy jazdę konną z akrobacjami, walką na broń białą, pokazem ognia i lotami ptaków. Terminy pokazów i bilety podaje oficjalna strona zamku.
Po południu plac przed fasadą bywa bez żywej duszy. O tym, co dzieje się w środku, przypominają wtedy tylko plansze z plakatami widowiska. Obiekt otwiera się dopiero wieczorem, a na kolację z turniejem dowozi gości z wielu punktów wyspy.

Za dnia widać też, że budynek wcale nie próbuje wtopić się w otoczenie. Jest trochę przesadny i trochę nie na miejscu, i właśnie na tym polega jego urok. Na południu Teneryfy wiele atrakcji opiera się na plaży, hotelu albo punkcie widokowym. Castillo San Miguel idzie inną drogą. Buduje własną scenę i od pierwszego spojrzenia mówi, czego się po niej spodziewać.










