Nazwa Las Vegas kojarzy się z kasynami w Nevadzie, ale w górnej części gminy Granadilla de Abona znaczy coś znacznie skromniejszego. Hiszpańska vega to niski, płaski i żyzny kawałek ziemi, który po deszczach zalewa woda. Na stromym stoku, na wysokości około 650 m, taki skrawek był skarbem. Pętla SL-TF 242 prowadzi przez wszystko, co mieszkańcy zbudowali wokół wody: kanały wykute w skale, domy w tufie i ruinę młyna wodnego.
Wieś, od której zaczęła się Abona
Tablica przy wsi wyjaśnia, że w korycie tutejszego wąwozu uprawiano ziemniaki, warzywa, winorośl i drzewa owocowe. Przewodnik po szlaku wydany przez Turismo de Canarias dodaje, jak powstawały takie poletka. W wąskich korytach przegradzano spływającą wodę, a ta zostawiała za przegrodą muł, na którym dało się siać. Dziś pole u stóp wsi leży odłogiem i zarasta dziką roślinnością. Woda i urodzajna gleba sprawiły, że według tablicy Las Vegas stało się pierwszą kastylijską osadą w całym regionie Abona, obejmującym południową i południowo-wschodnią część wyspy.
Przy drodze TF-555 stoi kamienny cokół z tablicą „Las Vegas - Villa Histórica de Granadilla de Abona” (Las Vegas - historyczne miasteczko Granadilla de Abona) i herbem gminy. Szlak zaczyna się kilka kroków dalej, obok placu piknikowego pod sosnami.

Między murkami dawnych pól
Pętla rusza z Las Vegas na północny zachód i przez pierwsze dwa kilometry pokrywa się ze szlakiem PR-TF 83.1 (Las Vegas - Los Escurriales). Ścieżka od razu zaczyna się wspinać. Prowadzi wzdłuż niskich murków z kamieni, które dawniej odgradzały pola, a w dniu wycieczki, pod koniec kwietnia, przy samej ścieżce kwitły kępy niebiesko-fioletowych kwiatów.

Im wyżej, tym więcej sosen kanaryjskich. Przewodnik Turismo de Canarias zwraca uwagę, że koło Las Vegas rzadki las sosnowy schodzi niżej niż w większości miejsc na południu wyspy, i wiąże to z wiekami intensywnej eksploatacji. Między pniami otwiera się widok na południowo-wschodnie wybrzeże i ocean.

Ścieżka dalej pnie się w górę, a drzewa rzedną. Kamieniste zbocze porastają sukulenty i niskie krzewy, więc nic nie zasłania widoku na niższe partie gminy, które opadają ku morzu. W podszyciu tutejszego lasu przewodnik wymienia w jednych miejscach czystki, w innych escobón, kanaryjski krzew z rodziny bobowatych.

Woda wykuta w tufie
Na całej pętli co chwilę mija się kanały, rowy i rury, część wciąż w użyciu, część dawno sucha. Kanały, nazywane tu tajeas albo atarjeas, budowali kamieniarze. Tablica przy jednym z zachowanych zbiorników podkreśla, że wiele z nich wykuto wprost w wychodniach tufu wulkanicznego. Dno wykładano płytami bazaltu, a złącza i boki uszczelniano odrobiną wapna, żeby woda nie wsiąkała w skałę. Dzięki tej inwestycji woda spływała grawitacyjnie z głównego kanału na niżej położone pola, a plony rosły.
Nieco dalej, tuż przy ścieżce, stoi dom wykuty w skale (casa cueva). Wnętrze wydrążono w miękkim tufie, a od frontu dobudowano ścianę z ciosanych bloków. W jednym otworze zostały drewniane drzwi z oknem, drugi stoi pusty i ciemny. Według tablicy taki sposób mieszkania był na południu Teneryfy powszechny jeszcze do niedawna, a ułatwiała go miejscowa budowa geologiczna. Od czasów przedhiszpańskich wąwozy dawały człowiekowi wodę, schronienie i pożywienie.

Ta sama tablica wymienia dwie ważne linie wodne, które przechodzą przez te okolice. Skromniejsza z nich, Atarjea del Consuelo, prowadzi wodę z galerii El Consuelo, czyli poziomej sztolni wydrążonej w zboczu wąwozu El Río. Ten wąwóz wyznacza granicę gmin Granadilla de Abona i Arico i należy do nielicznych na wyspie, w których woda płynie niemal przez cały rok.
Niedaleko za domem-jaskinią, przy samej ścieżce, widać jedną z takich tajeas w terenie. Kanał biegnie dnem wąskiego wykopu w żółtawym tufie, a dalej znika w krótkim tunelu wydrążonym w skale. Koryto ma dziś gładkie, szare obrzeża, wyglądające na betonowe, a nie bazaltowe płyty, o których mówi tablica.

Nad urwiskami wąwozu
Zaraz potem szlak przecina niewielki wąwóz. Pod skalnymi progami przeciwległego zbocza biegnie poziomą linią druga z linii wodnych z tablicy, Canal del Sur. Zaczyna się wysoko nad Fasnią i według tablicy ciągnie się przez 73 km, doprowadzając wodę na całe południe wyspy. Przewodnik po szlaku zalicza go do głównych kanałów Teneryfy. Zbiera wodę z galerii położonych wysoko w górach i rozprowadza ją grawitacyjnie po kolejnych regionach wyspy, w okolicy Las Vegas odkrytym korytem.

Za wąwozem zaczyna się Camino del Molino, ścieżka nazwana od młyna, do którego prowadzi. Od razu wspina się stromo na północ, obok fioletowych krzewów i powykręcanych, martwych pni.

Kilkaset metrów dalej szlak osiąga najwyższy punkt pętli, na wysokości nieco ponad 880 m, i zaczyna łagodnie opadać w stronę młyna.
Młyn, który mełł wodą
Molino del Agua stoi kilkadziesiąt metrów od ścieżki. Tablica z przekrojem budowli wyjaśnia, jak działał. Woda płynęła z gór kanałem, który na rysunku opiera się na drewnianych słupach, i wpadała do cubo, czyli kamiennej wieży. Słup wody w wieży dociskał strumień, który wypadał dołem przez wąski wylot prosto na poziome koło łopatkowe (rodezno). Koło obracało kamienie żarnowe w izbie obok. Ruina wieży stoi za tablicą, a po lewej widać dużą, okrągłą cysternę, czyli współczesny zbiornik wody.

Z całego młyna przetrwała tylko ta kamienna wieża. Kanał, który wlewał do niej wodę, i cała maszyneria zniknęły, więc przekrój na tablicy jest jedynym sposobem, żeby zobaczyć młyn w ruchu. Pozwalał mleć zboże tam, gdzie je zebrano, i od razu jeść, sprzedawać albo wymieniać mąkę. Woda po przejściu przez koło nie przepadała, tylko płynęła dalej do nawadniania pól i do domów. Tablica nazywa te ruiny świadectwem dwóch kultur, zboża i wody.
Kawałek za młynem stoi kolejna tablica, poświęcona drzewom. Mieszkańcy Las Vegas nadawali sosnom imiona związane z ich rolą albo wydarzeniem. Dzwon kaplicy we wsi nie wisi na budynku, tylko na rosnącej obok sośnie, czyli Pino Campanero. Pino del Rayo przypomina burzową noc. Pino del Guirre nosi imię ptaka, który na niej przysiadał. Guirre to kanaryjska nazwa ścierwnika, niewielkiego sępa, który na Teneryfie wyginął pod koniec lat 80. i przetrwał już tylko na wschodnich wyspach archipelagu.
Niedługo potem szlak przecina Barranco El Seco. Wbrew nazwie (hiszp. seco, czyli suchy) przewodnik zalicza go do najciekawszych botanicznie miejsc trasy. Rośnie tu wiele żmijowców, kanaryjskich krzewów o kwiatach zebranych w wysokie kłosy. Za wąwozem ścieżka znów stromo się wspina i trawersuje zbocze po kamiennym nasypie podpartym suchym murkiem.

Rozstaje pod sosnami
Na rozwidleniu stoi drogowskaz z dwoma numerami szlaków. Ramię PR-TF 83.4 wskazuje drogę powrotną do El Molino (0,9 km) i dalej do Las Vegas. Ramię PR-TF 83.3 prowadzi do sosny Pino del Guirre (1 km) i na pętlę Tamés - La Higuera (13 km). Pętla wokół Las Vegas skręca stąd na wschód i zaczyna schodzić, na krótkim odcinku zahaczając o skraj Parku Przyrodniczego Corona Forestal.

Dalej szlak wyraźnie traci wysokość. Wąska ścieżka wcina się w zbocze pod skalnym progiem, a po lewej stronie opada wąwóz, w którym sosny rosną dużo gęściej niż na podejściu.

Tarasy nad wsią
Przed Las Vegas las się przerzedza. Na przeciwległym zboczu widać kamienne mury podtrzymujące tarasy uprawne, a nad nimi pojedyncze domy i zabudowania gospodarcze.

Z ostatniego garbu przed metą widać serpentyny drogi do Las Vegas, a w głębi pas wybrzeża i ocean. Z tej wysokości zbocze wygląda na jednolicie strome i suche. Na takim stoku garść płaskich poletek w korycie wąwozu wystarczyła, żeby nazwać od nich całą wieś.

Informacje praktyczne
Las Vegas leży w górnej części gminy Granadilla de Abona, przy drodze TF-555. Dojechać najwygodniej samochodem. Szlak zaczyna się przy bezpłatnym parkingu, a obok jest plac Pino Las Jabas ze stolikami piknikowymi i ławkami, przydatny na odpoczynek po spacerze. Oficjalny początek i koniec SL-TF 242 wyznacza kaplica Nuestra Señora de la Esperanza w dolnej części wsi, około 250 m od tablicy powitalnej. Autobus TITSA do Las Vegas nie dojeżdża, a najbliższy przystanek leży ponad półtora kilometra od startu.
Na trasie przydadzą się buty trekkingowe z dobrą przyczepnością, bo sporo odcinków prowadzi po luźnych kamieniach. Las jest tu rzadki i na dłuższych odcinkach brakuje cienia, więc trzeba zabrać nakrycie głowy, krem z filtrem i co najmniej 1,5 l wody na osobę. Na dłuższą wędrówkę warto wziąć też coś do jedzenia.
Najprzyjemniej idzie się w chłodniejszej części roku. Latem lepiej wyruszyć wcześnie rano, zanim słońce rozgrzeje skały.










