Puerto Colón najlepiej pokazuje, jak bardzo południe Teneryfy lubi mieszać porządki. Kilka kroków dzieli tu piaszczystą plażę od pomostów pełnych jachtów, a część spacerowa Costa Adeje niemal bez ostrzeżenia przechodzi w pełnoprawną marinę. To nie jest port, do którego zagląda się wyłącznie po bilet na rejs. Lepiej działa jako fragment wybrzeża oglądany powoli - z promenady, plaży i końca falochronu.

Playa La Pinta leży tuż obok
Marina zajmuje brzeg San Eugenio Bajo przy Avenida de Colón, a od północy niemal styka się z Playa La Pinta. Granica między portem a plażą szybko się tu zaciera. Najpierw widać leżaki i jasny piasek, po chwili maszty i pomosty. Falochrony i sąsiedztwo mariny sprawiają, że przy tej około dwustumetrowej plaży fale są bardzo spokojne.

Z plaży wystarczy odejść kilka kroków, żeby wejść w inny rytm. Tarasy, sklepy i lokale piętrzą się tu na kilku poziomach, a za nimi zabudowa Costa Adeje wspina się po stoku. Spacer nie kończy się więc na samym brzegu.

Z tego portu wypływa południe
Najmocniej widać to przy nabrzeżach wycieczkowych. Stąd wypływają rejsy na obserwację waleni, więc dla wielu osób port jest pierwszym bliższym kontaktem z oceanem. Z Puerto Colón ruszają też wyprawy opisane we wpisie W poszukiwaniu delfinów, wielorybów i żółwi. Na wodzie marina mieści 364 jednostki, od małych łodzi motorowych po jachty długości 24 metrów.
Z portu ruszają nie tylko rejsy, ale też wycieczki lądowe. Przy wjeździe do mariny, obok aut dostawczych, przejeżdżają jeden za drugim buggy z turystami.

Za częścią spacerową działa techniczne zaplecze portu ze slipem, suwnicą do wyciągania łodzi i serwisem. Najwięcej mówi o nim liczba miejsc w suchym doku. Jest ich 237, czyli blisko dwie trzecie tego, co mieści woda. Obok swoją bazę ma wypożyczalnia skuterów wodnych.

Falochron pokazuje inną stronę mariny
Od strony falochronu port wygląda mniej kurortowo. Zostają czarne skały, betonowe bloki i szeroka woda, a zabudowa Costa Adeje cofa się na drugi plan. Zakrzywiony falochron osłania basen portowy od oceanu. Z jego głowicy patrzy się z powrotem na port i kamienne molo z budynkiem Club Náutico.

Na końcu falochronu czeka drobiazg, którego z deptaka łatwo nie zauważyć. Przy murze stoi teleskop słoneczny Coronado SolarMax III z tablicą w czterech językach. Jego filtr odcina promieniowanie UV i podczerwień, więc przez okular można bezpiecznie patrzeć prosto w słońce. W pogodny dzień widać protuberancje, plamy i rozbłyski. Obserwacja trwa minutę, a tablica przypomina, że obraz tarczy zmienia się z dnia na dzień.

Wieczorem port zwalnia. W ciągu dnia uwagę rozpraszają ruch przy nabrzeżu, firmy wycieczkowe i plaża tuż obok. Pod koniec dnia zostają głównie maszty, odbicia w wodzie i miękkie światło nad falochronem.

Nie trzeba planować rejsu, żeby Puerto Colón miał sens. Wystarczy przejść od La Pinty wzdłuż basenu na falochron i z powrotem. Na tak krótkim odcinku ta część Costa Adeje pokazuje więcej niż niejeden dłuższy spacer po kurorcie.










