Costa Adeje i Los Cristianos zwykle działają jako dwa osobne adresy na południu, ale na tym śladzie składają się w jeden długi spacer nad oceanem. Trasa schodzi z górnej części Costa Adeje do Playa de La Pinta i Puerto Colón, potem trzyma się promenady przez Playa de las Américas aż do Los Cristianos, a wraca wyżej, między hotelami i osiedlami. To bardziej miejska wędrówka niż szlak, ale właśnie dlatego dobrze pokazuje, jak szybko zmienia się charakter południowego wybrzeża na krótkim odcinku.
Z górnej części Costa Adeje do Puerto Colón
Początek wypada jeszcze ponad linią plaż, w górnej części Costa Adeje przy przystanku Ocean Park, w rejonie parku wodnego Aqualand. Stąd wąskim chodnikiem między hotelami i apartamentami schodzi się w stronę wybrzeża. Po drodze spacer mija Harley's - amerykańską restaurację z zabytkowymi samochodami ustawionymi niemal przy tarasie. To dobry znak rozpoznawczy tego odcinka. Południe Teneryfy od razu pokazuje tu swoją bardziej widowiskową, kurortową stronę.

Po kilku minutach droga schodzi do Puerto Colón i Playa de La Pinta. Zatokę osłaniają falochrony mariny, dlatego woda zwykle pozostaje tu spokojniejsza. Promenada skręca stąd ku Playa del Bobo, jednej z pierwszych plaż turystycznych Costa Adeje, z ciemniejszym piaskiem i rzędem leżaków cofniętym od wody.

Za Playa del Bobo ciąg plaż przejmują Troya I i II. Według gminy to najstarsze plaże Costa Adeje, a zarazem jeden z pierwotnych ośrodków, wokół których w latach 70. wyrosła Playa de las Américas. Promenada biegnie tu tuż nad piaskiem, a z jej poziomu widać gąszcz parasoli i leżaków ciągnący się aż po skalny falochron. Sama zatoka pozostaje spokojna i osłonięta, więc spacer nie traci kontaktu z wodą.

Między kolejnymi zatokami zdarzają się krótsze odcinki brzegu bez szerokiej plaży. Wtedy deptak idzie tuż nad kamieniami i słychać raczej fale niż muzykę z lokali. To krótka przerwa od układu parasol - piasek - promenada, który dominuje na wcześniejszym fragmencie.

Playa de las Américas
Na granicy Adeje i Arony spacer wchodzi w Playa de las Américas. Plaże są tu nadal całkowicie miejskie, ale każda zatoka ma trochę inny rytm. Jedna kończy się na piasku i wieży ratowniczej, a zaraz za nią zaczynają się skalne półki i bardziej otwarte spotkanie z oceanem.

Przy Playa del Búnker kurort na chwilę przestaje wyglądać jak kurort. Na pierwszym planie leży ciemna skała, a w wodzie czekają surferzy. Ten odcinek, znany jako Búnker-El Guincho, jest chronioną strefą paleontologiczną, uznaną w 2007 roku za zabytek. W scementowanym żwirze i piasku dawnej plaży zachowały się muszle mięczaków z cieplejszego okresu sprzed ponad stu tysięcy lat. Łatwo tu zapomnieć, że kilka kroków od skał znów ciągnie się hotelowa zabudowa. Samym surfingiem na tym wybrzeżu zajmuje się osobny wpis Las Américas - plaża surferów.

Chwilę później promenada otwiera się na ciemny żwir, niski nadmorski dywan roślin i dużą rzeźbę ustawioną prawie nad wodą. To Trampa de Viento (pułapka na wiatr), praca artysty Juana Lópeza Salvadora, wykonana ze stali, która z założenia pokrywa się rdzawą patyną - stąd jej ciepła, chropowata, rdzawobrązowa powierzchnia. Po serii hoteli i restauracji taki kadr działa jak oddech. Zostaje dużo nieba, prosta linia oceanu i bardziej surowy fragment brzegu.

Potem trasa zakręca ku wschodowi. Playa del Camisón w gminie Arona leży kilka minut od Las Vistas i jest osłonięta przez falochrony. Na miejscu najbardziej rzuca się w oczy to, jak mocno ta zatoka jest już zszyta z promenadą i hotelowym zapleczem. Na horyzoncie wyrasta za to ciemna bryła Montaña de Guaza, pomnika przyrody zamykającego wybrzeże za Los Cristianos.

Las Vistas i port Los Cristianos
Dopiero za El Camisón widać wyraźnie, że spacer dochodzi już do Los Cristianos. Playa de Las Vistas jest szersza od wcześniejszych zatok i ma spokojniejszą wodę właśnie dzięki falochronom. To jedna z tych plaż, gdzie południe działa najprościej. Szeroki piasek, długi deptak i morze bez większej fali.

Kilkaset metrów dalej promenada dochodzi do plaży pod samym portem Los Cristianos. W tle stoi prom, a obok mniejsze łodzie wycieczkowe, bo właśnie stąd wychodzą połączenia na zachodnie wyspy, w tym La Gomerę. Plaża nie odcina się więc od miasta - przeciwnie, jest jego przedłużeniem, z piaskiem tuż obok nabrzeża.

Powrót górnymi ulicami
Powrót nie trzyma się już samej wody. Trasa odbija w głąb zabudowy i łagodnie nabiera wysokości. Dzięki temu na chwilę odsłania się szerszy widok na zatokę Playa de Las Vistas, już nie z poziomu leżaków, tylko z górnych ulic.

Ten odcinek najlepiej pokazuje drugą stronę południowego kurortu. Znikają parasole i falochrony, pojawiają się place, osiedla i codzienny rytm mieszkańców. Skatepark w Playa de las Américas wygląda przy tej trasie naturalnie, bo spacer wraca tu do zwykłego miejskiego pejzażu.

Na końcu trasa przecina Barranco de Troya. Na co dzień to suche, szerokie koryto wpisane w tkankę miasta, obudowane murami i chodnikami. W takim miejscu dobrze widać, że nawet najbardziej uporządkowane południowe kurorty są zbudowane na terenie pociętym naturalnymi dolinami spływu.

Po przejściu całej pętli zostaje nie jeden punkt kulminacyjny, lecz sekwencja zmian: od mariny przy Playa de La Pinta, przez surferski odcinek Playa de las Américas, po port i górne ulice Los Cristianos. Właśnie to robi z tej trasy dobry spacer na dzień, kiedy bardziej niż o jeden cel chodzi o samo czytanie wybrzeża.
Więcej zdjęć z obu końców tej trasy zebrały galerie Costa Adeje i Los Cristianos.
Informacje praktyczne
Najwygodniejsze są buty do długiego spaceru po chodnikach i promenadach. Mimo miejskiego charakteru trasy słońce i wiatr potrafią dać się we znaki, więc dobrze mieć wodę, nakrycie głowy i lekką warstwę na bardziej wietrzny moment dnia.
Ponieważ pętla zaczyna się i kończy w Costa Adeje, najprościej zostawić samochód w górnej części kurortu i zejść do oceanu pieszo. Trasę łatwo też skrócić, bo przez większą część spaceru idzie się wzdłuż gęstej sieci ulic i przystanków między Costa Adeje, Playa de las Américas i Los Cristianos.
Najprzyjemniej wychodzi wczesnym rankiem albo późnym popołudniem, kiedy promenada nie jest jeszcze tak nagrzana. W środku dnia południowe słońce odbija się od jasnych chodników i plaż, więc miejski spacer odczuwa się dłużej niż sugerowałby sam profil trasy.










