Kilka kilometrów potrafi tu zmienić wszystko. Wilgotny las laurowy przechodzi w klify, mgła w wioski przyklejone do zboczy, a odległości znaczą co innego niż w reszcie Teneryfy. Anaga liczy około 7-9 milionów lat i należy do najstarszych zakątków wyspy, a dawnego krajobrazu nie przykryła tu żadna późniejsza lawa. Ten artykuł prowadzi przez trzy najważniejsze twarze regionu - grzbiet z lasem laurowym, północne wybrzeże z Tagananą i Almáciga oraz wschodni koniec z Chamorgą. Na końcu zbiera szlaki piesze, od których najlepiej zacząć własną Anagę.

Anaga najlepiej zaczyna się wysoko, bo właśnie na grzbiecie najłatwiej zrozumieć, dlaczego ten region tak mocno różni się od reszty Teneryfy. Pasaty zatrzymują się na zboczach, wilgoć osiada w lesie, a droga między Cruz del Carmen i Pico del Inglés raz otwiera widok na ocean, a kilka minut później znika w zielonym tunelu. To nie przypadek, lecz mechanizm całego miejsca. Bez tej wilgoci nie byłoby lasu laurowego, bez lasu nie byłoby dzisiejszej legendy Anagi.
Na grzbiecie Anagi pogoda potrafi zmienić się w ciągu kilkunastu minut. Słońce przy wyjeździe ze stolicy nie mówi nic o tym, co czeka w Cruz del Carmen albo przy Pico del Inglés.
Park wiejski Anaga (hiszp. Parque Rural de Anaga) objęto ochroną w 1994 roku, a w 2015 cały masyw wpisano na listę rezerwatów biosfery UNESCO. Najwyższe kulminacje ledwo przekraczają tu tysiąc metrów, z Cruz de Taborno dochodzącą do 1024 metrów, ale różnice wysokości potrafią być zaskakująco gwałtowne. Właśnie dlatego Anaga nie imponuje wysokością jak Teide, tylko rzeźbą terenu. To góry, które nie są ogromne, a mimo to nieustannie wyglądają na trudne i stare. Tym, co czyni z Anagi pamięć wyspy, nie jest zresztą sam wiek skał, lecz fakt, że żadna lawa nigdy nie przykryła tu dawnego oblicza gór. Rzeźbi je wyłącznie erozja, a las laurowy przetrwał jako relikt sprzed epok.
Najbardziej klasyczna wersja tej Anagi prowadzi przez Cruz del Carmen, leśne ścieżki i punkty widokowe rozsiane po linii grzbietu. El Bosque de los Enigmas dobrze pokazuje sam las laurowy, a Túnel de las hadas dorzuca do niej jeszcze tunel i klimat dawnej drogi. Mirador de Jardina otwiera z kolei szeroki plan z La Laguną i dalszą częścią wyspy. Ta górna Anaga nie jest widowiskowa w prosty sposób. Jej siła polega na tym, że wszystko dzieje się w półcieniu, we mgle i w zwolnionym tempie.
Ta część masywu najlepiej działa wtedy, gdy patrzy się na nią nie jak na zestaw punktów widokowych, ale jak na jeden długi krajobraz wilgoci, mchów i lasu starszego od dzisiejszej Teneryfy. Pełniejszy zbiór kadrów z tej zielonej, mglistej strony masywu czeka w osobnej galerii.
Grzbietowe szlaki i punkty widokowe są najlepszym pierwszym spotkaniem z regionem, bo pokazują jego rytm bez schodzenia od razu w najtrudniejszy teren. Konkretne przejścia i punkty widokowe rozpisano w poniższych wpisach.

Jeśli grzbiet Anagi jest zielony i zamknięty, jej północne wybrzeże jest otwarte, strome i bardziej surowe. Droga schodzi tu serpentynami ku Tagananie, jednej z najstarszych osad całego masywu, założonej na początku XVI wieku. Wioska nie wygląda jak miejsce przypadkowe. Jest wpisana w zbocze tak mocno, jakby domy od początku miały rosnąć razem z tarasami, kościołem i drogami uciekającymi ku oceanowi.
Właśnie tu najlepiej widać, że Anaga nie jest wyłącznie przyrodniczym rezerwatem, ale także krajobrazem kulturowym. Taganana, Almáciga, Roque de las Bodegas i Benijo nie są dodatkiem do gór, tylko ich ludzką wersją. Za zakrętem kończy się las, zaczynają się uprawne tarasy, małe bary i plaże, na których Atlantyk wygląda znacznie mniej pocztówkowo niż na południu wyspy.
Almáciga to jedna z nadmorskich osad, które wczepiają się w zbocze tuż nad wodą. Jej plaża jest otwarta na pełny Atlantyk - ciemny piasek, mocne fale i wiatr ściągają tu raczej surferów niż amatorów spokojnej kąpieli. Domy, tarasy i wąskie drogi schodzą do brzegu tak samo jak w Tagananie, tyle że w jeszcze mniejszej i cichszej skali.
Północne zbocza i nadmorskie wioski najlepiej pokazują, że Anaga nie kończy się na lesie laurowym. To osobny świat krętych dróg, małych osad i czarnego brzegu, który ku zachodowi łagodnieje dopiero przy Punta del Hidalgo. To właśnie tam z wody wyrasta rozszczepiona skała Roque de los Dos Hermanos, a jej nazwę tłumaczy jedna z najbardziej dramatycznych legend wyspy. Dwoje zakochanych rzuciło się w przepaść, gdy odkryli, że są rodzeństwem, a tej samej nocy piorun rozłupał skałę na dwie części. Spokojniejszy, zachodni skraj masywu opisano w osobnym wpisie.

Wschodnia Anaga robi najmocniejsze wrażenie wtedy, gdy asfalt naprawdę się kończy. Chamorga nie jest wielką atrakcją w klasycznym sensie. To mały przysiółek na wysokości około 478 metrów, z którego wychodzi się dalej pieszo, ku latarni, ku klifom i ku miejscom wyglądającym tak, jakby celowo zostały zostawione poza głównym ruchem wyspy. Właśnie dlatego działa. Daje poczucie, że dalej nie ma już nic do uporządkowania.
Stąd prowadzi droga do Roque Bermejo, jednej z tych tras, które zostają w pamięci bardziej jako krajobraz niż jako suma kilometrów. Zejście ku oceanowi pokazuje surowość masywu lepiej niż większość punktów widokowych. Gdy na końcu pojawia się latarnia i czarna plaża, łatwo zrozumieć, że ta część Teneryfy nigdy nie była projektowana pod szybkie zwiedzanie.
Jeszcze dalej na wyobraźnię działają Los Roques de Anaga, dwa skalne ostańce, Roque de Tierra i Roque de Fuera, będące resztą dawnych struktur wulkanicznych odciętych od lądu przez erozję. Patrząc na nie z klifu albo z dalszego punktu widokowego, ma się wrażenie, że ocean odłamał sam koniec półwyspu i zostawił go kilka setek metrów od brzegu. To jeden z tych obrazów, które sprawiają, że Anaga zapamiętywana jest nie jako park, tylko jako osobna wyspa w obrębie wyspy.
Wschodni kraniec masywu najpełniej tłumaczy, skąd bierze się reputacja Anagi jako miejsca dzikiego i trochę nieustępliwego. Poniższe wpisy rozpisują tę część regionu na osady, klify, dawną stację sygnałową i najbardziej charakterystyczne skały.

Anaga na mapie wygląda jak jeden masyw, ale w terenie zachowuje się jak kilka różnych światów ustawionych obok siebie. Jedna trasa prowadzi przez miękki, wilgotny las laurowy, druga przez stary tunel i linię grzbietu, trzecia zrzuca nagle w dół ku latarni i oceanowi. To właśnie dlatego szlaki piesze są tu czymś więcej niż dodatkiem do widoków. Dają dostęp do zmienności, która stanowi sedno całego regionu.
Na początek najlepiej działają cztery różne wejścia w Anagę. El Bosque de los Enigmas pokazuje las laurowy bez dużego wysiłku, a Túnel de las hadas daje bardziej klasyczny klimat starej drogi przez mgłę. Po drugiej stronie regionu Chamorga - Roque Bermejo - Chamorga prowadzi na skraj wschodniego wybrzeża, a Igueste - El Semáforo - Igueste łączy dawną infrastrukturę żeglugową z widokami na klify i ocean. Do tego warto dorzucić Punta del Hidalgo, bo choć stoi na obrzeżu właściwej Anagi, dobrze pokazuje, jak masyw wygasa od strony bardziej oswojonego wybrzeża.
Poniższa mapa zbiera właśnie te przejścia, od najłatwiejszego wejścia w las po najbardziej surowe zejścia ku wschodnim klifom.
Anaga nie jest miejscem, które da się zamknąć w jednym punkcie widokowym ani w jednej trasie. Trzeba zobaczyć ją przynajmniej z dwóch stron, najlepiej z grzbietu i od oceanu, żeby zrozumieć, że jej największą atrakcją pozostaje nie pojedyncze miejsce, lecz sam kontrast. Na Teneryfie mało który region tak dobrze pokazuje, że ta wyspa potrafi być jednocześnie łagodna, zielona, pionowa i stara.