Na północy Teneryfy ocean zwykle oddziela ląd wysokim klifem. W Punta del Hidalgo jest inaczej. Tu przy Anaga morze odsłania niską platformę lawy, naturalne baseny i spacer, który bardziej niż zdobywanie kilometrów liczy rytm fal, wiatr i widok na skały wyrastające z wody.
Punta del Hidalgo należy do gminy San Cristóbal de La Laguna. Na krótkiej pętli da się przejść od punktu widokowego przy pomniku Sebastiána Ramosa do latarni, a potem wrócić przez nadmorską promenadę i centrum miejscowości. Po drodze są miejsca kąpielowe, mała kaplica San Juanito i jeden z tych widoków, które zostają w pamięci dłużej niż sam spacer.
Tu Anaga schodzi do oceanu
Na początku trasy stoi pomnik Sebastiána Ramosa. To dobry punkt, żeby złapać pierwszy szeroki kadr na ocean i zorientować się, jak ułożone jest miasteczko. Tuż obok zaczyna się też górski szlak PR-TF 10 w stronę Chinamady i Cruz del Carmen, ale ten spacer wybiera prostszy wariant i zostaje przy wybrzeżu.

Pomnik nie stoi tu przypadkiem. Sebastián Ramos (1894-1976) urodził się w Punta del Hidalgo i właśnie stąd wziął się jego przydomek „El Puntero". Był jednym z najważniejszych kanaryjskich śpiewaków ludowych, a folkloryści do dziś wspominają jego głos jako wzór czystości i szczerości. Rzeźbę jego postaci wykonał teneryfski artysta Eladio González de la Cruz na początku lat 90.
Kilka minut niżej wystarczy, żeby zobaczyć najbardziej charakterystyczną sylwetkę tej części wybrzeża. Roque de los Dos Hermanos stoi u stóp Anagi jak znak rozpoznawczy Punta del Hidalgo. Przy dobrej pogodzie to właśnie tutaj najłatwiej zrozumieć, dlaczego tyle osób przystaje na dłużej niż planowało.

Sama nazwa skały niesie ze sobą historię, której nie da się oddzielić od tego miejsca. Według lokalnej legendy upamiętnia brata i siostrę, którzy zakochali się w sobie, nie wiedząc o pokrewieństwie. Gdy prawda wyszła na jaw, woleli rzucić się w przepaść, niż się rozstać, a skała ze smutku miała pęknąć na dwie części. To dobrze tłumaczy, dlaczego skała wraca w lokalnych opowieściach częściej niż zwykły punkt orientacyjny. Warto przy tym wiedzieć, że hiszpańskie „hermanos" znaczy zarówno „bracia", jak i „rodzeństwo". Nazwa Roque de los Dos Hermanos mówi o rodzeństwie, a nie o dwóch braciach, jak sugerowałoby dosłowne tłumaczenie.

San Juanito i biała latarnia
Dalszy odcinek prowadzi w stronę małej nadmorskiej kaplicy. Kaplica San Juanito (Ermita de San Juanito) jest skromna, ale dla Punta del Hidalgo ważna, bo właśnie tutaj dociera czerwcowy pochód z figurą świętego po mszy w kościele San Mateo. Dzięki temu nie jest tylko fotogenicznym przystankiem przy oceanie, lecz częścią żywej lokalnej tradycji.

Zaraz potem pojawia się Charco de la Arena. To nie jest miejsce, które trzeba sprzedawać pocztówkowym językiem. Wystarczy powiedzieć, że to dawna morska kąpiel i praktyczny punkt na wybrzeżu, gdzie widać, jak woda wchodzi między skały i betonowe krawędzie basenu. W galerii pod artykułem są jeszcze inne kadry z tego niskiego, surowego brzegu.

Kilkaset metrów dalej nad czarną lawą wyrasta latarnia Faro de Punta del Hidalgo. Z daleka widać najpierw białe bryły, a dopiero z bliska układają się one w jedną z najbardziej charakterystycznych latarni morskich na Teneryfie. To nowoczesna konstrukcja z początku lat 90., zaprojektowana przez inżyniera Ramiro Rodrígueza-Borlado i uruchomiona w 1994 roku.

Właśnie ten detal odróżnia Punta del Hidalgo od wielu innych nadmorskich spacerów. Zamiast klasycznej smukłej wieży jest zespół nieregularnych, białych trzonów z betonu, które wyglądają niemal jak wyrastające z ziemi kryształy. Na tle skalistego brzegu i spienionego Atlantyku robi to dużo większe wrażenie niż w folderowym skrócie "jest tu latarnia".

Promenada, bary i powrót przez miasteczko
Za latarnią wybrzeże znowu robi się niższe i bardziej otwarte. To dobry fragment na spokojniejszy spacer przy oceanie, z falami rozbijającymi się o lawowe półki. Punta del Hidalgo nie przypomina dużego kurortu. Bardziej pasuje tu rytm miejscowości, która żyje blisko wody i nie musi niczego udawać.

W centrum wraca zwykła codzienność. Są bary, restauracje i proste przekąski jedzone niemal przy samej promenadzie. Ten fragment spaceru dobrze równoważy wcześniejsze widoki - po surowym wybrzeżu jest jeszcze miejsce na stolik, cień i coś na szybko.

Na południowym końcu miejscowości czeka kolejne kąpielisko, czyli Piscina Natural Punta del Hidalgo. W praktyce to wygodniejsze miejsce na krótki postój niż Charco de la Arena, bo łatwiej tu usiąść i obserwować wodę bez schodzenia na nierówne skały. Przy spokojnym morzu wiele osób właśnie tu kończy spacer kąpielą.

Droga powrotna zamyka pętlę i jeszcze raz pokazuje latarnię, tym razem z innej perspektywy. Kiedy białe bryły zostają za dachami miasteczka, łatwo zobaczyć, jak blisko siebie są tu ocean, zabudowa i skaliste wybrzeże. To jedna z tych tras, na których nic nie trzeba zdobywać - wystarczy iść i patrzeć.

Przed końcem warto jeszcze spojrzeć na kościół San Mateo. To właśnie stąd w czerwcu wyrusza procesja do San Juanito, więc ostatni kadr dobrze domyka cały spacer - od punktu widokowego, przez legendę i latarnię, po miejsce, w którym miejscowość wraca do własnych tradycji.

Jak dostać się do Punta del Hidalgo
Najwygodniej dojechać tutaj z La Laguny. Ostatni odcinek prowadzi jedną drogą prosto do miejscowości, więc trudno się zgubić, ale w weekend i przy dobrej pogodzie miejsca postojowe przy wybrzeżu znikają szybko. Jeśli spacer ma być spokojny i bez szukania parkingu, lepiej przyjechać rano albo późnym popołudniem.
Do Punta del Hidalgo dojeżdżają też autobusy z La Laguny, więc samochód nie jest konieczny. Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualny rozkład, bo to informacja zmienna. Na miejscu przydają się buty z dobrą podeszwą - skały bywają śliskie od rozbryzgów - oraz lekka warstwa od wiatru, bo na północnym wybrzeżu pogoda potrafi zmienić się szybciej niż widać to z centrum miasteczka.
Punta del Hidalgo najlepiej wypada wtedy, gdy nie oczekuje się wielkiej atrakcji co pięć minut. To krótki nadmorski spacer, ale ma w sobie wszystko, co w tej części wyspy najciekawsze: Anagę schodzącą do oceanu, lokalną legendę, żywą tradycję San Juanito i wybrzeże, które na długo zostaje w oczach.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










