Droga TF-82 z Santiago del Teide na północ przez większość roku wjeżdża w chmury. Na przełęczy Puerto de Erjos las laurowy podchodzi pod samą szosę, robi się chłodno i wilgotno, a wieś Erjos sprawia wrażenie sennej, mijanej w pędzie w drodze gdzie indziej. Przy głównej drodze, pod zieloną markizą, stoi niepozorny lokal z kolorowym szyldem. Bar Abreu nie zabiega o uwagę turysty i właśnie dlatego trafia się tu na jeden z lepszych obiadów w tej części wyspy.
Erjos administracyjnie należy do gminy Los Silos, choć leży wysoko, na skraju masywu Teno, bliżej sosnowych zboczy i rezerwatu Chinyero niż samego wybrzeża. To wieś przystankowa dla wędrowców - stąd wychodzą pętla przez Monte del Agua i szlaki w stronę Ruigómez, a sama przełęcz Puerto de Erjos bywa w pogodny dzień punktem widokowym na El Teide. Bar Abreu jest naturalnym miejscem, w którym te trasy się zaczynają albo kończą.
Prowadzi go rodzina i widać to od progu. Menu to kuchnia kanaryjska w domowej wersji, gotowana z lokalnych składników, bez ozdobników. Szyld zapowiada wino z okolicy (vino del país), tapas i kanapki, a karta idzie w stronę dań, które w barach turystycznych trudno znaleźć w tak uczciwej formie. Bliżej mu do guachinche, czyli wiejskiej jadłodajni z domowym gotowaniem, niż do restauracji. Porcje są duże, ceny niskie, a sala niewielka, więc w porze obiadowej lokal szybko się zapełnia.
Posiłek zaczyna się od koszyka pieczywa. Bułki są jeszcze ciepłe, część posypana ziarnami, i przyjeżdżają z masłem oraz kompletem sztućców, zanim zdąży się rozłożyć serwetkę.

Na pierwsze schodzi potaje, gęsta kanaryjska zupa warzywna z kawałkami mięsa. W misce widać marchew, ziemniaki i ciemne liście warzyw w rozgotowanym, aromatycznym wywarze. To danie z gatunku tych, które na wyspie gotuje się od pokoleń i zmienia zależnie od tego, co akurat jest pod ręką. W chłodne, chmurne dni na przełęczy sprawdza się lepiej niż cokolwiek innego.

Wśród dań głównych trudno pominąć ropa vieja, jeden z filarów kanaryjskiej kuchni domowej. Nazwa znaczy dosłownie "stare ubranie" i bierze się z tego, że potrawę robi się z resztek mięsa z wcześniejszego gotowania. Poszarpane wołowe lub wieprzowe włókna dusi się z cieciorką, ziemniakami i papryką, aż wszystko przejdzie jednym smakiem. Tutaj podają ją w glinianej misie, po brzegi.

Kto woli mięso w większych kawałkach, dostanie gęsty gulasz z ziemniakami i marchewką w rumianym sosie. Karta wymienia między innymi koźlinę (carne de cabra) i carne fiesta, marynowaną wieprzowinę, więc dokładny skład zależy od dnia. Bez względu na wersję jest to jedzenie sycące, pomyślane dla kogoś, kto właśnie zszedł ze szlaku.

Poza tym w karcie pojawiają się escaldón na bazie gofio, fabada, cieciorka po kanaryjsku, świeży ser, rozbite jajka z frytkami, kalmary w sosie oraz domowe desery, jak quesillo. To nie jest miejsce z rozbudowaną kartą win i obsługą w białych rękawiczkach. To bar, w którym gotuje się to, co dobrze wychodzi, i podaje bez pośpiechu.
Warto przyjechać z zapasem czasu
Bar Abreu stoi przy drodze TF-82 w Erjos, na wysokości przełęczy, po drodze między Santiago del Teide a Buenavista del Norte. Dojazd własnym autem jest prosty, przy lokalu i wzdłuż drogi da się zaparkować. Autobusy TITSA łączące północ z Santiago del Teide zatrzymują się w Erjos, choć kursują rzadko, dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić rozkład.
Stan na sierpień 2026: lokal jest czynny od środy do niedzieli, w poniedziałki i wtorki nieczynny, mniej więcej od przedpołudnia do wczesnego wieczora.
Erjos leży w północnej części wyspy, gdzie pogoda potrafi być kapryśna. Nawet gdy na południu jest słońce, na przełęczy może wisieć mgła i wiać chłodny wiatr, więc kurtka przyda się także latem. Dla wielu odwiedzających Bar Abreu jest częścią większego planu, czyli obiadem przed lub po szlaku kwitnących migdałowców albo wędrówce przez Monte del Agua. I trudno o lepszy sposób, żeby zamknąć taki dzień, niż talerz ropa vieja w miejscu, które gotuje ją od pokoleń.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










