Najbardziej rozpoznawalne zdjęcie Playa de Las Teresitas rzadko powstaje na plaży. Złoty łuk piasku, ciemna grobla i białe domy San Andrés układają się w jeden kadr dopiero z drogi, która wspina się nad zatoką w stronę Igueste de San Andrés. Sam punkt widokowy nie ma ani tablicy, ani jednej urzędowej nazwy. Poznaje się go po poszerzonym poboczu w zakręcie jakieś dwa kilometry za San Andrés, gdzie zatrzymują się samochody.
Cała zatoka mieści się w jednym kadrze
Z wysokości około 140 m n.p.m. widać całą geometrię Las Teresitas. Plaża ma 1300 metrów długości i mniej więcej 80 metrów szerokości, a jej złoty piasek nie jest miejscowy. Brzeg przekształcono na początku lat 70., zasypano piaskiem sprowadzonym z Sahary i otwarto w 1973 roku. Z poziomu piasku ta ingerencja niknie w rzędach palm i parasoli. Z góry rzuca się w oczy natychmiast, bo łuk plaży jest zbyt równy jak na wybrzeże Anagi.
Drugi element tej układanki to kamienna grobla. Falochron ciągnie się blisko kilometra równolegle do brzegu, średnio jakieś 150 metrów od piasku, i odcina zatokę od otwartego oceanu. Dlatego woda po obu jego stronach ma z góry zupełnie inny kolor. Wewnątrz jest jasna i płytka, tuż za groblą od razu ciemnieje. O samej plaży, jej zapleczu i wejściu do wody opowiada osobny wpis Playa de Las Teresitas - piasek z Sahary.

W głębi kadru zostaje San Andrés, najstarsza osada masywu Anaga, założona jeszcze u schyłku XV wieku, a za nią pas zabudowy ciągnący się ku stolicy. Na otwartej wodzie widać statki, bo port w Santa Cruz leży kilka kilometrów dalej wzdłuż wybrzeża. To jeden z tych szczegółów, które z ręcznika giną, a z góry porządkują całą scenę.
Skała, od której poszła druga nazwa
Plażę zamyka na jej północnym krańcu skalny grzbiet Punta de los Órganos, czyli dokładnie po tej stronie, z której patrzy punkt widokowy. To od niego wzięła się jedna z nazw tego miejsca. Na mapach i w lokalnych opisach punkt widokowy bywa podpisywany jako mirador de Las Teresitas, de las Gaviotas albo właśnie de Los Órganos. Żadna z tych nazw nie jest urzędowa, żadna nie stoi na tablicy przy drodze.
Sam cypel jest jednak ciekawszy niż spór o nazwę. Oficjalna kartografia geologiczna Wysp Kanaryjskich opisuje Punta de los Órganos jako najważniejszy i najlepszy przykład podziemnego wylewu magmy w całym masywie Anaga. Magma zakrzepła w głębi masywu, a erozja odsłaniała ją przez miliony lat, aż zostało z niej skalne ramię sterczące nad wodą. Nazwa nawiązuje do gęsto ułożonych, pionowych żeber skalnych, które z pewnej odległości przypominają piszczałki organów. Przy tym samym cyplu zaczyna się grobla plaży.
Zbocze po tej stronie wygląda zupełnie inaczej niż uporządkowana zatoka. Jest suche i kamieniste, a rosną na nim niskie krzewy o grubych, bezlistnych pędach, typowe dla najniższego i najbardziej wysuszonego piętra roślinności wyspy.

Za zakrętem druga plaża, tym razem czarna
Niecałe dwieście metrów dalej droga odsłania widok w przeciwną stronę. W dole leży Playa de las Gaviotas, około 250 metrów drobnego czarnego piasku wciśniętego pod klif Anagi. Schodzi do niej wąski zjazd z TF-121, zakończony niewielkim parkingiem tuż nad brzegiem. Z góry różnica między obiema plażami jest czytelniejsza niż z każdego opisu. Jedną usypano i obsadzono palmami, drugą zostawiono taką, jaka była.

Dalej na północny wschód TF-121 przykleja się do zbocza i prowadzi do Igueste de San Andrés, ostatniej wsi tej doliny. Cały ten odcinek, od plaży po wieś na końcu drogi, opisuje wpis Playa de Las Teresitas i Igueste.
Informacje praktyczne
Z centrum Santa Cruz de Tenerife dojazd zajmuje kwadrans. Za San Andrés trzeba trzymać się TF-121 w stronę Igueste i wypatrywać zakrętu z poszerzonym poboczem. Postój jest bezpłatny, ale miejsca starcza dla kilku aut, a droga jest wąska i jeździ nią cały ruch do Igueste, więc wysiadka wymaga ostrożności.
Bez samochodu dojeżdża tu autobus TITSA linii 945, który jedzie z dworca Intercambiador w Santa Cruz przez San Andrés do Igueste de San Andrés i zatrzymuje się przy samym punkcie widokowym. Zasady biletowe opisuje wpis o komunikacji publicznej na Teneryfie.
Punkt patrzy na południowy zachód, więc przed południem słońce stoi za plecami i oświetla zatokę wprost. Po południu przesuwa się na prawą stronę kadru i światło staje się boczne. Sam postój zajmuje kilkanaście minut i najlepiej wypada jako przystanek w drodze w głąb Anagi, a nie osobny cel wyprawy.
Z dołu Las Teresitas jest wygodną miejską plażą z palmami i rzędami leżaków. Stąd widać, że ktoś ją zaprojektował: równy łuk piasku, prosta linia grobli i ciemny grzbiet zamykający kadr od strony oceanu. Kilkanaście minut w tym zakręcie wystarczy, żeby zapamiętać tę zatokę zupełnie inaczej niż z poziomu ręcznika.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










