Nocne życie w Las Américas nie zaczyna się od parkietu, tylko od światła. Na odcinku Playa de las Américas między Pirámide de Arona a kompleksem Verónicas kurort po zmroku zmienia się w długi spacer między tarasami i neonami. Wiele z tych miejsc żyje muzyką znacznie dłużej niż sam zachód słońca.
Administracyjnie to część gminy Arona, choć na deptaku granica z Costa Adeje praktycznie się zaciera. Właśnie dlatego ta okolica działa inaczej niż spokojniejsze fragmenty południa. Zamiast jednej sceny czy jednego placu jest ciąg lokali, do których wchodzi się po drodze - raz na kolację, raz na koncert, raz tylko na krótki przystanek przy świetle witryn.
Wieczór zaczyna się na Golden Mile
Najbardziej uporządkowana odsłona nocnego życia zbiera się przy Avenida Las Américas, na tak zwanej Golden Mile. Fasada Pirámide de Arona wygląda tu bardziej jak teatralna scenografia niż zwykły pasaż handlowy. I nie jest to tylko dekoracja. W budynku działa audytorium mieszczące prawie 1600 osób, a obok Hard Rock Cafe rozkłada wieczór na dwa poziomy i tarasy.

Dzięki temu początek spaceru ma bardziej koncertowy niż klubowy rytm. Jest szeroka aleja, podświetlone schody, duże witryny i poczucie, że noc dopiero się składa. Kilka minut dalej ten sam kurort przestaje być eleganckim deptakiem, a robi się znacznie głośniejszy.
Tutaj Las Américas podnosi głośność
Najmocniej widać to przy Verónicas. Z jednego kadru da się odczytać cały miejscowy język nocy: wielkie neony, otwarte fronty lokali i stoliki wysunięte niemal pod samą ulicę. O'Neill's, Jumping Jacks i Sugar Reef nie chowają się w pasażu. One mają być widoczne z daleka.

Ten fragment Playa de las Américas nie potrzebuje szczególnej oprawy architektonicznej. Tutaj pracuje prostszy mechanizm. Muzyka wychodzi na zewnątrz, ludzie krążą między wejściami, a ruch na chodniku jest częścią tej samej sceny co wnętrza lokali. Właśnie dlatego to Verónicas robi w tej części kurortu najbardziej klubowe wrażenie.

Nie każdy wieczór kończy się na parkiecie
Las Américas ma też spokojniejszą, bardziej restauracyjną twarz. Kilkaset metrów dalej od Verónicas noc przechodzi z otwartej ulicy do wnętrz, które stawiają bardziej na oprawę niż na sam hałas. To właśnie dlatego po zmroku ten kurort nie składa się z jednej, powtarzalnej sceny.

W takich miejscach wieczór zaczyna się wolniej. Zamiast tłumu pod wejściem są stoliki, obsługa i dekoracja, która sama buduje nastrój. Wcześnie wieczorem podobnie wygląda taras Oasis przy Verónicas III - o tej porze puste stoliki i mecz na ekranach. Po północy to samo miejsce zbiera przed wejściem jeden z największych tłumów w okolicy.

Do tego dochodzą miejsca, które po prostu dobrze wyglądają po zmroku. Kilka minut spaceru wystarcza, żeby dojść do fontanny przy Safari, opisanej szerzej we wpisie Fontanna w Las Américas - woda, światło i muzyka. W tej części kurortu nocne życie działa także jako widowisko dla spacerujących, nie tylko dla osób, które planują długi wieczór w jednym lokalu.

Po drugiej w nocy widać najlepiej, co odróżnia Las Américas od spokojniejszych fragmentów południa. Ulica nadal jest pełna, grupy stoją przed lokalami, a neony dalej robią za najważniejsze oświetlenie całej sceny. To nie jest miejsce, które po północy cichnie. Ono dopiero wtedy pokazuje swoją najbardziej rozpoznawalną twarz.

Jeśli Playa de las Américas kojarzy się tylko z plażą i hotelami, to właśnie ten odcinek zmienia obraz kurortu najmocniej. Między Golden Mile a Verónicas południe Teneryfy robi się bardziej miejskie, głośniejsze i wyraźnie nocne - ale wciąż zostawia miejsce i na koncertowe fasady, i na zwykły spacer pod światłem witryn.










