Taganana nie pokazuje się od razu w całości. Z dołu wygląda jak garść białych domów rozsianych między tarasami i postrzępionymi grzbietami. Dopiero po wejściu ponad wieś widać, jak blisko leżą tu obok siebie dwa światy. Jeden prowadzi w górę, ku suchemu grzbietowi i drodze TF-134. Drugi schodzi z powrotem ku czarnemu wybrzeżu, Roque de las Bodegas i otwartemu Atlantykowi. Ta pętla łączy oba w jednym przejściu.
Domy, tarasy i pierwszy oddech Taganany
Taganana należy do najstarszych osad Anagi i do dziś wygląda bardziej jak zbocze zamieszkane przez ludzi niż miejscowość rozlana po dnie doliny. Pierwsze minuty marszu idą właśnie przez ten krajobraz. Białe domy, palmy, wąskie przejścia i tarasy uprawne składają się w obraz wsi, która nie oddziela się od gór ani na krok.

To także dobra wizytówka północnej części Anagi, Parku Wiejskiego objętego od 2015 roku statusem rezerwatu biosfery UNESCO. Kamienne murki i starsze zabudowania przypominają, że ta część Taganany przez wieki żyła nie tylko z upraw, ale też z lokalnego wina. Nie ma tu jeszcze górskiego nastroju. Jest raczej spokojne wychodzenie ponad dachy i coraz szerszy kąt na dolinę.
Chwilę później wzrok zaczyna uciekać ku skalnym ścianom ponad wioską. Z bliska najlepiej widać, jak strome są zbocza, między którymi Taganana została dosłownie wszyta w teren.

Im wyżej, tym mniej wsi
Podejście prowadzi wyraźnie w górę i szybko zostawia zabudowę niżej. Otwiera się widok na serpentyny TF-134, tarasy i białe skupiska domów rozciągnięte ku oceanowi. To jedna z tych tras, gdzie wysokość nie daje jednego monumentalnego celu, tylko coraz lepsze zrozumienie układu całej doliny.
Ścieżka trawersuje suche zbocze, chwilami wąska, ale czytelna. Po jednej stronie zostaje zielona ściana doliny, po drugiej coraz wyraźniej rysuje się północne wybrzeże Anagi.

Rozstaje nad wybrzeżem
Najwyższy punkt pętli wypada przy TF-134, niedaleko Mirador del Risco Mogote i odejścia na PR-TF 4.1. To dobre miejsce, żeby zrozumieć układ dalszej trasy. Podejście PR-TF 4 dochodzi tu do rozwidlenia, z którego PR-TF 4.1 schodzi ku Almáciga. Drogowskazy stoją wysoko na grzbiecie, a ocean rozciąga się daleko w dole. Do samego brzegu zostaje jeszcze sporo stromego zejścia.
To jeden z najmocniejszych fragmentów całej pętli, a sama panorama powstała przy Mirador del Risco Mogote, punkcie widokowym tuż nad rozstajami. Północne klify Anagi nie układają się stąd w jedną linię, tylko w serię grzbietów, zatok i załamań, które z każdym krokiem zmieniają perspektywę. Zielone żebra zbocza opadają wprost ku oceanowi, a wąska ścieżka schodzi po jednym z nich w stronę wybrzeża.

Zejście ku Almáciga i morzu
Po rozstajach szlak zaczyna opadać i krajobraz znowu się zmienia. Znika szeroka panorama z wysokości, a wraca bliższy kontakt ze stokiem, niską roślinnością i żebrami zbocza, które spadają ku wodzie. To już bardziej surowa, północna strona Anagi, bez laurowego lasu i bez osłony wysokich drzew. Daleko na północnym wschodzie, u samego krańca masywu, z oceanu wyrastają dwie skały Roques de Anaga, stąd tylko majaczące na horyzoncie.

Niżej grzbiet schodzi niemal prosto do oceanu. Z tej wysokości dobrze widać, jak każda dolina urywa się tu gwałtownie, a osady muszą szukać dla siebie miejsca między urwiskiem a wodą.

Między kamieniami i krzewami pojawiają się też drobne kolory. Wiosną to zejście nie jest tylko szare i zielone. Pojedyncze kwiaty rozświetlają ścieżkę tam, gdzie chwilę wcześniej dominowały skała i ocean.

Na jednym z bocznych żeber stoi samotna skała, wyglądająca jak naturalny strażnik tego zejścia. Dalej między liśćmi mignie jaszczurka.
Niżej trasa dochodzi do skraju Almáciga, najdalszego punktu pętli i celu, ku któremu od rozstajów prowadzi PR-TF 4.1. Sama wioska zostaje z tyłu, poza kadrem, a wybrzeże otwiera się w drugą stronę, ku południowemu zachodowi, gdzie ciągnie się poszarpana ściana klifów północnej Anagi. To dobry moment całej trasy, bo góry wciąż są blisko, ale ocean jest już niemal pod nogami.

Czarny brzeg i powrót do Taganany
Im niżej, tym więcej drogi, murków i domów przyklejonych do zbocza. W końcu szlak wyprowadza na wybrzeże przy Roque de las Bodegas, nadmorskim przysiółku Taganany. Po górnym odcinku pętli ten fragment robi zupełnie inne wrażenie. Zostaje kamień, fale i otwarty Atlantyk.
To samo wybrzeże pojawiło się już krótko we wpisie Wycieczka - skarby północy, ale tam było tylko jednym z przystanków przy drodze. Ta pętla pokazuje je inaczej. Do morza dochodzi się pieszo od strony grzbietu i dopiero wtedy widać, jak ciasno ściskają się tu skała, wieś i ocean.
Roque de las Bodegas nie działa jak plaża z południa wyspy. Brzeg jest ciemny i kamienisty, fale wchodzą mocno, a klify po obu stronach zamykają zatokę. Właśnie dlatego to dobre domknięcie tej pętli. Po tarasach i górskich ścieżkach wraca pełne, surowe wybrzeże Anagi.

Stąd zostaje już spokojniejszy powrót drogą przez Roque de las Bodegas i Tagananę. Z każdym zakrętem wracają domy na zboczu i coraz szerszy widok znad doliny.

Powrót kończy się tym samym widokiem, od którego ta trasa właściwie się zaczęła. Znów widać domy zawieszone nad doliną, agawy przy drodze i skalne ściany nad Tagananą. Po przejściu całej pętli łatwiej zrozumieć, dlaczego ta część Anagi tak mocno zostaje w pamięci. Nie przez jeden punkt, tylko przez nieustanne przechodzenie między wsią, grzbietem i oceanem.

Przygotowanie i dojazd
Pętla zaczyna się i kończy w Tagananie, przy północnym wybrzeżu Anagi w granicach Santa Cruz de Tenerife. Najwygodniej przyjechać tu wcześnie i szukać miejsca postojowego w górnej części wsi, skąd łatwo wejść w Calle Los Artesanos i od razu zacząć podejście. Kto planuje przyjazd bez samochodu, powinien przed wyjazdem sprawdzić aktualne połączenia autobusowe w przewodniku o komunikacji publicznej na Teneryfie.
Trasa łączy oznakowane odcinki PR-TF 4 i PR-TF 4.1, ale po drodze przechodzi z górskiej ścieżki na asfalt przy wybrzeżu. Dobre buty bardzo się przydają. Na podejściu jest sporo luźnego kamienia, a na zejściu i przy oceanie ślisko robi się szybko po deszczu albo od bryzy. To północ Anagi, więc nawet przy jasnym niebie warto mieć wodę i lekką warstwę od wiatru. Najlepiej wypadają dni z przejrzystym powietrzem, kiedy z górnych odcinków najczytelniej widać cały układ Taganany, Almáciga i czarnego wybrzeża. Zdjęcia w tym wpisie powstały podczas calimy, gdy pył znad Sahary przygasza dal i horyzont, więc bez niej te widoki bywają jeszcze wyraźniejsze.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”










