O dwudziestej drugiej Plaza de España w Adeje wygląda jak miejsce, w którym nic się nie wydarzy. Scena jest gotowa, reflektory świecą, na ekranie wyświetla się herb i napis Ayuntamiento de Adeje, a perkusja i kolumny czekają na pierwszy dźwięk. Brakuje tylko jednego - ludzi. Płyta placu jest pusta, a jedyne, co się rusza, to technicy sprawdzający kable. Trudno uwierzyć, że za niecałe dwie godziny będzie tu jeden z gęstszych tłumów, jakie stare miasto Adeje widuje w całym roku.

Sylwestrowa zabawa rozgrywa się w samym sercu historycznego Adeje, na Plaza de España przy kościele Santa Úrsula (hiszp. Parroquia de Santa Úrsula). Jego początki sięgają pierwszej połowy XVI wieku, a obecny kształt jest efektem późniejszej rozbudowy. Według miejskiego programu na scenie zapowiedziano Toke Latino, Sensación Gomera, DJ-a Davida Péreza i Maquinaria Band. To tłumaczy pustkę o dwudziestej drugiej. W Hiszpanii noc sylwestrowa ma własny rytm i tłum pojawia się naprawdę późno.
Plac zapełnia się minuta po minucie
Około wpół do dwunastej miejsce jest już zupełnie inne. Nad płytą wiszą girlandy lampek, niebieskich i złotych, rozpięte między palmami jak świetlny baldachim. Na scenie gra zespół, po bokach ustawiły się czerwone stoiska z jedzeniem i piciem, a schodami z lewej strony schodzą kolejne grupy. Tłum jeszcze nie jest zwarty, ludzie spacerują, rozmawiają, ustawiają się w kolejce po drinka. To moment, w którym czuć, że wieczór dopiero się rozkręca.

Im bliżej północy, tym mocniej kurczy się wolna przestrzeń. Na kilka minut przed dwunastą płyta placu znika pod ludźmi. Iluminowana palma świeci po prawej stronie, scena pulsuje światłem, a w powietrzu wisi to charakterystyczne napięcie ostatnich chwil starego roku. Wszyscy mają już przygotowane to, co najważniejsze tej nocy - torebkę z dwunastoma winogronami.

Dwanaście winogron i odliczanie
O północy ekran nad sceną zamienia się w zegar. Lecą ostatnie sekundy, kolejne cyfry znikają, a tłum liczy na głos. Z każdym uderzeniem trzeba zjeść jedno winogrono. Tak wygląda zwyczaj dwunastu szczęśliwych winogron (hiszp. las doce uvas de la suerte): po jednym na każdy miesiąc nowego roku, w rytmie kolejnych uderzeń zegara. Kto nadąży, temu ma sprzyjać szczęście. Nad głowami unoszą się telefony, bo ten moment chce nagrać prawie każdy.

Zaraz potem niebo nad kościołem Santa Úrsula wybucha. Fajerwerki strzelają tuż obok białej kamiennej fasady, a iskry sypią się nad oświetloną palmą, która jeszcze przed chwilą była tylko dekoracją. Przez kilkadziesiąt sekund cały plac patrzy w górę, a huk odbija się od ścian starego miasta. To krótki, ale najgłośniejszy punkt całej nocy.

Zabawa do rana
Gdy opadnie dym, zaczyna się druga, dłuższa część wieczoru. Wielka palma świeci teraz numerem 2026, scena przechodzi w tryb koncertowo-dyskotekowy, a tłum, zamiast się rozchodzić, zbija się jeszcze bardziej przed sceną. Ludzie wznoszą toasty, tańczą i robią sobie zdjęcia z nowym rokiem w tle. Dla wielu noc dopiero się zaczyna.

Sylwester w Adeje dobrze pokazuje, jak wygląda ta noc na południu Teneryfy. Nie ma tu zimy ani pośpiechu. Jest za to plac, który o 22:00 wydaje się niemal pusty, by chwilę później zamienić się w gęsty tłum pod palmami i fasadą Santa Úrsula. Właśnie ten kontrast zostaje w pamięci najmocniej.
Redakcja „Poznaj Teneryfę”









