W sobotę 22 lutego 2020 roku oba lotniska Teneryfy przestały obsługiwać samoloty. Zatrzymał je pył z Sahary. Na Gran Canarii widoczność spadła poniżej 400 metrów, a Puerto de la Cruz odwołało weekendowe imprezy karnawałowe. Na Kanarach to zjawisko ma własną nazwę: calima.
Zwykle pogodę na Teneryfie układa pasat, który wieje z północnego wschodu i niesie wilgoć znad oceanu. Calima przychodzi wtedy, gdy przepływ odwraca się na wschodni i nad archipelag trafia powietrze prosto z afrykańskiego interioru. Razem z nim przylatuje drobny pył mineralny, a termometry idą w górę, bo masa powietrza jest gorąca i sucha. Ustępuje stopniowo, gdy wiatr skręca na zachodni albo północny i wypycha zawiesinę nad ocean.
Pył potrafi przebyć długą drogę. Epizod z ostatnich dni marca 2026 roku zaczął się od burzy piaskowej w Algierii, a satelity pokazywały chmurę o froncie dłuższym niż tysiąc kilometrów. 31 marca czujniki w Granadilla de Abona na południu Teneryfy zanotowały 1400 mikrogramów pyłu na metr sześcienny. Dwa samoloty z Tenerife Norte do sąsiednich wysp zawróciły, a jeden rejs odwołano. Mimo to według meteorologów ten epizod nie osiągnął gęstości z lutego 2020 roku.
Góry dzielą wyspę także w takie dni. W połowie lutego 2026 roku służby zapowiadały pył przede wszystkim na wschodzie, południu i zachodzie Teneryfy, zwłaszcza od popołudnia. Pod koniec marca, przy wschodnim przepływie, pył długo trzymał się północnych stoków grzbietu. To, gdzie zawiesina jest najgęstsza, zależy od wiatru w danym epizodzie, nie od reguły.
Na południu calima najpierw odbiera głębię. Stożki wulkaniczne nad Los Cristianos zostają na miejscu, ale tracą kontur, a linia między morzem a niebem znika.
W połowie stycznia 2022 roku na lotnisku Tenerife Sur widoczność spadła do 1,8 kilometra. Trzy tygodnie później pył wrócił, tym razem także nad północne wybrzeże, a w kwietniu 2026 roku przykrył Anagę, zielony i wilgotny kraniec wyspy na północnym wschodzie.
Na północy calima wygląda inaczej niż na południu, bo nakłada się na zieleń i wilgotne powietrze. W niedzielę po kwietniowym epizodzie, gdy pył miał już stopniowo ustępować, wybrzeże San Juan de la Rambla dalej wyglądało jak za mleczną szybą. Puerto de la Cruz, niecałe osiem kilometrów dalej, prawie się nie odcinało od zbocza.
Pył z pustyni kojarzy się z upałem, ale najsilniejsza calima na Kanarach bywa zimą. Według AEMET to okres od grudnia do marca przynosi epizody zwykle najintensywniejsze, a w tej porze roku są one zjawiskiem normalnym. Zdarzają się też poza nim. W listopadzie 2024 roku pyłowi towarzyszyły temperatury powyżej 30 stopni na wybrzeżu, bardziej letnie niż jesienne.
Popularne wrażenie, że calima przychodzi coraz częściej, dane potwierdzają tylko częściowo. Od 2020 roku kilka zim było nieco bardziej zapylonych niż zwykle, ale w ciągu ostatnich czterdziestu lat liczba dni z gęstą calimą zmalała.
Przy słabej calimie spacer jest po prostu mniej przyjemny, a zdjęcia mają miękkie, ciepłe światło. Przy silnej pył trafia do dróg oddechowych. Służba zdrowia Wysp Kanaryjskich ostrzega, że zaostrza on astmę, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc i choroby serca. Kaszel, zmęczenie i większa podatność na infekcje mogą utrzymywać się co najmniej pięć dni od początku epizodu.
Gdy prognoza AEMET zapowiada dużo pyłu, Dirección General de Emergencias, czyli kanaryjska dyrekcja do spraw sytuacji kryzysowych, ogłasza stan wstępnego alarmu (prealerta por calima). To sygnał, żeby przesunąć wymagającą wędrówkę na inny dzień.
Zalecenia kanaryjskiej służby zdrowia na czas calimy: pić dużo wody, ograniczyć przebywanie na zewnątrz, zamykać okna i nie podejmować wysiłku fizycznego na świeżym powietrzu. Osoby z chorobami układu oddechowego lub serca powinny mieć przy sobie swoje leki.
Opisane tu epizody trwały po kilka dni. Gdy pasat wraca, horyzont znów rysuje się ostro, a z wybrzeża południa widać La Gomerę. Na czystym powietrzu najbardziej zyskuje nocne niebo nad Teide, a o tym, jak pogoda dzieli wyspę na co dzień, opowiada przewodnik po klimatach Teneryfy.